Zapachowa Wish List...

Zapachowa Wish List...



Mam na swojej liście życzeń, kilka perełek, które kuszą mnie od dłuższego czasu, a skoro ochota na nie, nie mija, to znak, że trzeba się w nie zaopatrzyć.Uwielbiam perfumy, o czym mogłyście się już nie raz przekonać. Wciąż sprawdzam nowości, ale często też wracam do starszych zapachów, które nie przestają mnie uwodzić. Z tego wszystkiego, urosła mi spora lista zapachów, które chętnie widziałabym na mojej półce. Mam ambitny plan, zakupić dwa flakoniki, jeszcze w tym roku. Okazji ku temu nie będzie brakowało i sądzę, że taki wpis, może pomóc mężowi, przy poszukiwaniach imieninowego prezentu dla mnie :) Jak zawsze inspirowałam się asortymentem drogerii Iperfumy.pl, Gdzie zaopatruje się w swoje perfumy. Cena jest tak kusząca i wyważona, że spokojnie zasobów, starczy mi na kilka zachcianek :) Zatem przedstawiam Wam moje typu :) 











Na pierwszym miejscu już od jakiegoś czasu znajdują się perfumy marki Lancome 




La Vie Est Belle

Głowa

gruszka, czarna porzeczka

Serce

irys, jaśmin, kwiat pomarańczy

Podstawa

fasola Tonka, czekoladka, paczuli, wanilia

To niezwykle kobiecy i zmysłowy zapach. Dość słodki, ale też niezwykle elegancki. To zapach kobiety, zdecydowanej, pewnej siebie, z odrobiną wewnętrznego dziecka. Zapach jest niezwykle otulający, co uważam za propozycję idealną na okres jesień-zima. Podobno, utrzymują się rewelacyjnie, o czym mam nadzieje, przekonam się osobiście :) 

Kolejny zapach z mojej listy, to perfumy marki Yves Saint Laurent.





Yves Saint Laurent Black Opium

Głowa

czarna porzeczka, cytrusy, gruszka, mandarynka

Serce

kwiat pomarańczy, zielona herbata, kawa, jaśmin

Podstawa

białe piżmo, nuty drzew




To zapach, zdecydowanie cięższy i wieczorowy, ale kto zabroni przywdziać go także w ciągu dnia? Niesamowite połączanie kawy, zielonej herbaty, podszyte białym piżmem, sprawia, że zapach jest intrygujący i seksowy. Nie sposób nie zwrócić na niego uwagi. Miałam próbkę i zapragnęłam mieć więcej i więcej i więcej :) 





Następny w kolejce jest Armani i jego kultowy zapach SI 









Armani Si 



Głowa

liście czarnej porzeczki

Serce

frezja, róża

Podstawa

wanilia, ambroxan, paczuli, nuty drzew



Zapach, tak popularny, że aż dziwne, że dopiero teraz zaczęłam go chcieć tak mocno. Jest niezwykły, łączy w sobie siłę i wrażliwość, moc i delikatność. Odzwierciedla każdą kobietę, która nigdy nie jest jednowymiarowa. Podoba mi się każda z trzech propozycji, ale na początek, skuszę się na podstawowy wariant :) 



Na końcu, choć wcale nie mniej ważny, jest zapach od Paco Rabanne 








Olympea


Głowa

jaśmin, imbir, mandarynka

Serce

sól, wanilia

Podstawa

drzewo sandałowe, kaszmir, ambra




To zapach bardzo figlarny, rozgrzewający i pobudzający. Niektórzy mówią, że ma w sobie ogień. Ciekawa jestem, jak sprawdzi się u mnie. Liczę na to ciepło, które umili mi jesienne dni, doda wigoru i sprawi, że będę w świetnym nastroju do samego rana :) 



To moje zapachowe typy, mam nadzieje, zakupić chociaż dwa z tych zapachów. Choć liczę też na to , że Mikołaj już teraz przeczyta ten post i zapamięta sobie dobrze te życzenia :) Perfumy uzależniają, ale wcale się nie dziwie, to one nas wyróżniają, charakteryzują, dodają pewności siebie i sprawiają, że nasze dni stają się piękniejsze. A jakie są Wasze zapachowe pragnienia? Buziaki :) 









Nowość w Drogerii Natura My Secret SHOCKING LIP LACQUER

Nowość w Drogerii Natura My Secret SHOCKING LIP LACQUER


Dzisiaj, z przyjemnością zaprezentuję Wam nowości makijażowe marki My Secret, które pojawiły się w sprzedaży w Drogeriach Natura! Uwielbiam produkty do ust i z ogromną przyjemnością poznaję i testuję nowości. Zbliża się jesień, a więc czas w którym częściej maluję usta. Stawiam teraz na coraz mocniejsze i bardziej wyraziste kolory, dzięki którym mogę wyróżniać się z tłumu. Latem, sięgam głownie po nudziaki, ale teraz mam ochotę zaszaleć z kolorowymi ustami,a  marka My Secret mi to umożliwiała. W sprzedaży pojawiło się 11 nowych lakierów do ust, które przypadną do gustu każdej kobiecie! Ponadto, cena tych kosmetyków, jest tak przystępna, że nikt nie zabroni nam kupić je wszystkie na raz :) Zapraszam do oglądania :)








11 cudownych, nowych kolorów, które pasują do każdego tupu urody i charakteru każdej z nas :) 
Kolory, podzielone są na trzy grupy. Kolory nudziakowe, koralowe, oraz różowe... Dwa kolorki, mają zatopione miliony drobinek, w jednym przypadku są to złote drobinki,w  drugim chłodne wpadające w błękit :) 







Zacznijmy od kolorów uniwersalnych i tych najbardziej neutralnych. Delikatne nudziaki, które pasują do każdego typu urody i na każdą okazję :) Mamy tutaj takie wdzięczne nazwy jak 305 HONEY NUDE, 306 NUDE TO GO, 307 MELON








Kolej na koralowe odcienie, które ożywiają naszą cerę i wspaniale podkreślają opaleniznę :) 
308 CORAL, 309 WILD ROSE, 310 CORAL RED 







Na koniec odcienie różowe, brudny, ciemny róż, intensywna fuksja, oraz drobinkowy różówy :) 
311 BRIGHT HIBISCUS, 302 FUCHSIA, 304 SWEET NUDE, 301 RED GRAPE







Zobaczcie, jak kolorki prezentują się na dłoni. Myślę, że tylko jeden odcień 306 NUDE TO GO, wypada słabiej niż w opakowaniu, ponieważ jest transparentny i pozostawia naprawdę niewiele koloru. Sprawdza się natomiast świetnie, nałożony na ciężką, matową szminkę, pięknie połyskuje i optycznie powiększa usta. Lubię go stosować także rano do pracy, nie rzuca się w  oczy, ale nie pozostawia naszych ust całkowicie bez wyrazu :) 

Kolejne kolory są dużo bardziej intensywne i żywe. Moje serce należy do wszystkich różowych odcieni. Jako blondynka, najlepiej wyglądam i czuję się w fuksji i brudnym różu, ale od czasu do czasu, sięgam także po koralowe nuty :) 







Błyszczyki, mają klasyczny, gąbeczkowy aplikator, nie mam problemu z aplikacją, jest szybka i prosta. Ale przy ciemniejszych kolorach, wymaga użycia lusterka :) 







KONSYSTENCJA I KOMFORT NOSZENIA:

 Błyszczyki mają postać mlecznego lakieru, bardzo przyjemnie się je nakłada, od razu pokrywają usta jednolitą taflą koloru.Warto je jednak dobrze wymieszać przed nałożeniem!!! Błyszczyki, osiadają na ustach i dosyć dobrze utrzymują się. Schodzą podczas picie i jedzenia, ale kiedy tego nie robię, wytrzymuję nawet do 3 godzin. Nie są to matowe produkty, a raczej takie, które oddają blask, jednolitej tafli. Tylko 2 kolory posiadają drobinki, reszta jest ich pozbawiona. Błyszczyk się nie klei, ale lekko migruje, to znaczy rozpływa się lekko na granicach. Niestety to może być minusem, przy ciemniejszych kolorach. Optycznie błyszczyki powiększają usta,a  to dzięki tafli, jaką tworzą. Jestem z nich zadowolona., Urzekła mnie ta feria barw, dostępność i cena 11,99. Nie podkreślają zmarszczek, suchych skórek, bardzo przyjemnie się je nosi, bo są prawie niewyczuwalne na ustach. Jeżeli, macie problem z matowymi, ciężkimi produktami, spróbujecie tych lakierów. Kolory są śliczne, a komfort noszenie o niebo lepszy :) 




InspiredBy Naturalnie Piękna II

InspiredBy Naturalnie Piękna II


Dzisiaj, zaprezentuję Wam zawartość kolejnego boxu InspiredBy Naturalnie Piękna, jest to już druga odsłona tego pudełka, ale dla mnie jest to pierwszy raz. Pudełko, inspirowane jest naturą, od opakowania po dobór produktów. Nie jest to pudełko w 100% naturalne i to warto podkreślić na wstępie. Niemniej inspiracje wprost z natury są zawsze na plus w moim odczuciu. Muszę przyznać, że ten box, zachwycił mnie doborem produktów i ich ilością. Boxy z serii Inspired By ukazują się cyklicznie co dwa miesiące, a ich cena to 119zł za 10 pełnowartościowych produktów!!!  A teraz przechodzimy do konkretów i zobaczmy zawartość boxu :) 












Box, wypchany po brzegi produktami do pielęgnacji i makijażu. Ten box, to zapas pielęgnacji na pół roku, albo lepiej. Otwierając go nie mogłam się nacieszyć, oglądałam i byłam coraz bardziej uradowana :) Teraz czas na testy, na pewno doczekacie się recenzji najlepszych produktów.


















W pudełeczku, znalazłam dwa sera do twarzy, a jak wiecie to mój ulubiony typ kosmetyków :) z ogromną chęcią je przetestuję. A także organiczną pastę wybielającą do zębów.

AVA Laboratorium certyfikowane organiczne serum energetyzujące z pomidora z ogórkiem 35 zł/50ml
Elfa Pharm  Vis Plantis, serum na zmarszczki mimiczne i głębokie linie 35 zł./ 30 ml
Biopha, wybielająca pasta do zębów z mentolem 31 zł. 100ml.








Następnie, odkryłam kilka produktów do stóp i dłoni...W boxie, znalazłam także sztyft przeciwko otarciom. Dla mnie to największa ciekawostka tego pudełka. Mam problematyczne stopy, więc pokładam w nim spore nadzieje!

SHEFOOT serum ultra- regeneracyjne z kompleksem ceramidów  25,00 zł/ 50 ml.
Bioteq, sztyft ochronny przeciw otarciom na skórze wrażliwej 15,00 zł/ 5,5g.
Cztery Pory Roku krem do rąk i paznokci 5zł./ 130 ml.










Kolejno produkt do mycia twarzy. Ja stosuję oleje, ale mój mąż już przygarnął tę emulsję :) 

Biały Jeleń Prebiotic, hipoalergiczna emulsja do mycia twarzy 16 zł/ 200 ml.








Joanna, Oleje Świata, balsam na suche miejsca 3 w 1. Z masłem pomarańczowym. 7,00 zł./ 10g.









Puder do twarzy, to dla mnie kosmetyk podstawowy, przy mieszanej cerze, zawsze muszę mieć go pod ręką. Firma Carroll, kojarzy mi się z dzieciństwem i zawartością kosmetyczki mojej mamy. Ciekawa jestem moich wrażeń podczas użytkowania :) 


Constance Carroll, ultralekki puder bambusowy z jedwabiem, 15 zł./ 12 g







Bardzo bym sobie życzyła żeby zadziałało :) 
NOBLE HEALTH , Get Slim DayTime 50 zł/ opakowanie.








Dodatkowo w pudełku, znalazłam sporą próbkę pudru marki PIXIE, której od dłuższego czasu jestem bardzo ciekawa :) 









Box InspiredBy Naturalnie Piękna II, ogromnie mnie zaskoczył i w pełni zadowolił. Znalazłam tutaj całą gamę produktów pielęgnacyjnych, na szczególne wyróżnienie, zasługują sera do twarzy, marki AVA oraz Vis Plantis. Nie mogę doczekać się pierwszych efektów. Jako 30 latka, muszę zacząć dbać o siebie intensywniej :) Bardzo interesującym produktem, wydaje mi się także sztyft, przeciwko otarciom. Mam nadzieje, że pomoże mi na moje problematyczne stopy :) Pudry już wylądowały w mojej toaletce i na dniach przejdą pierwsze testy. A krem do rak wylądował w pracy, zadbane dłonie muszą być wszędzie :) Box sprawił mi ogromną radość i przyznaję, że to jest bardzo wciągająca akcja :) A Wam jak podoba się zawartość,czy stosowałyście któryś z produktów?! Buziaki 






BB Cream Snail Repair Blemish Balm SPF 32/ PA ++ (Krem BB ze śluzem ślimaka)

BB Cream Snail Repair Blemish Balm SPF 32/ PA ++ (Krem BB ze śluzem ślimaka)



Dzisiaj kolejne spotkanie ze ślimakiem, tym razem jednak w wersji makijażowej. Sporą cześć tego lata, używam kremu BB, marki Mizon, który zawiera w sobie śluz ślimaka, ale także ma wysoki filtr przeciwsłoneczny 32 PA++ Uznałam, że to świetny produkt dwa w jednym, wygodny, lekki w sam raz na wakacyjne wyjazdy. Jak się sprawdził i czy jest wart wypróbowania, dowiecie się w dalszej części dzisiejszego posta :)





h




Naturalnie stapiający się z skórą krem BB ze śluzem ślimaka MIZON Snail Repair Blemish Balm  daje efekt naturalnego rozświetlenia i zdrowy wygląd skóry. Ujednolica koloryt skóry, nie tworząc efektu maski. Dzięki dużej zawartości wyciągu ze śluzu ślimaka (45%)  działa rozjaśniająco i przeciwzmarszczkowo. Uelastycznia skórę, zmniejsza widoczność porów. Zatrzymuje wilgoć w głębszych warstwach skóry, dodaje cerze blasku. Lekka konsystencja kremu nie obciąża i nie zapycha porów.



Jakiś czas temu, pisałam Wam o kremie ze śluzem ślimaka, który używałam z powodzeniem przez całe wakacje. Krem tej samej marki z tej samej serii, sprawdził się rewelacyjnie, dlatego byłam ogromnie ciekawa kremu BB, który nie tylko jest odpowiednikiem podkładu, ale także dba i pielęgnuje naszą cerępotęgując działanie kremu :) Recenzję tego krem, znajdziecie TUTAJ!!!














Zacznę od opakowania! Krem, zamknięty jest w brązowym, metalicznym kartoniku, Tubka jest brązowa, miękka, lekka i wygodna. Z wątłością wydobywam optymalną ilość produktu. Tubka, to bardzo higieniczna forma aplikacji, ponadto przy końcu możemy ją z łatwością rozciąć :) Pojemność kremu to 50 ml, cena to ok 68 zł Możecie go kupić w sklepie  SACHI













Krem jest bezzapachowy, co na pewno znajdzie wiele zwolenniczek. Natomiast co do konsystencji, to muszę przyznać, że ogromnie mnie zakończyła. Jest bowiem, niesamowicie gęsta, jest jak lekka pasta. Przy pierwszej aplikacji poniosło mnie i nie potrafiłam go rozprowadzić na twarzy. Było go zdecydowanie za dużo!!! Okazało się jak zawsze, że mniej, znaczy więcej :) 

 Taka konsystencja ma swoje plusy, przede wszystkim, stanowi o wydajności produktu, po drugie, mniejsza warstwa, tym bardziej naturalny efekt. Jedna warstwa spokojnie Wam wystarczy, krycie jest rewelacyjne, mam wrażenie, że krem zakryje wszystko. Nie tworząc efektu maski na twarzy.













Kolor jest naprawdę jasny i sprawdzi się świetnie u każdej bladolicej dziewczyny. Wpada lekko w  różowe tony, jak to bywa w azjatyckich kosmetykach, ale ładnie wtapia się w cerę, nie odcina się i nie oksyduje, za co daję najwyższą notę. Krem bardzo przyjemnie się rozprowadza, ale trzeba robić to dość szybko, krem bowiem zastyga i później trudniej rozetrzeć granice. Jeszcze raz, warto podkreślić poziom krycia, jak dla mnie wielkie wow. I choć na co dzień nie potrzebuję takiego krycia, przyznaję, że ten efekt bardzo mi się spodobał :) 













EFEKTY:
krem stosowałam codziennie przez okres trzech miesięcy. Zabrałam go na wakacje i używałam już po powrocie. Przede wszystkim krem mi nie zaszkodził. Nie zapchał mnie, choć tego bardzo się obawiałam. Ale przyznaję również, że szczególnie dbam o demakijaż, stosuję oleje do ściągnięcia kremu z twarzy. I to jest najlepsza metoda do usuwanie kremów BB z naszej cery. Krem nie podkreśla suchych skórek i rozszerzonych porów. Ładnie stapia się z cerą, nie migruje, nie oksyduje. Utrzymuje się na mojej mieszanej cerze cały dzień, lekko ściera się tylko w okolicach nosa i brody. Zawsze lekko go przypudrowuję, ale tylko w strefie T. Myślę, że osoby z cerą normalną suchą, mogą pominąć ten krok.














Nie zauważyłam, szczególnych właściwości pielęgnacyjnych, ale wierzę, że wzmacniał on działanie swojego pielęgnacyjnego brata, który stosowałam zawsze przed nałożeniem kremu BB. Muszę przyznać że odkrywam coraz więcej azjatyckich perełek i coraz więcej takich produktów chce mieć w swoich zapasach. Bardzo odpowiada mi kolor, konsystencja, oraz to jak krem zachowuje się na mojej cerze. Uważam, że kiedy go noszę moja cera wygląda nieskazitelnie, a po to właśnie jest makijaż, aby czuć się piękną zawsze i wszędzie ;) Ja jestem na tak i chętnie, poznam kolejne kremy BB









h



A tak Krem Snail Repair Blemish Balm, prezentuje się na mojej cerze :) 



Męska rzecz... Dermo Future kuracja przeciw wypadaniu włosów DF5

Męska rzecz... Dermo Future kuracja przeciw wypadaniu włosów DF5



Każdy z nas stara się dbać o siebie. Chcemy wyglądać młodo i zdrowo. Zadbana cera, szczupła sylwetka i nienaganny strój takie są cele. Ale w tym wszystkim jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, nasze włosy! To one stanowią często naszą ozdobę i dbamy o nie z ogromną czułością. A jak wygląda kwestia włosów u mężczyzn? Z obserwacji mojego męża, wnioskuję, że on dba o swoje włosy bardziej niż ja i z ogromną przyjemnością przeprowadził dla Was testy kuracji przeciwko wypadaniu włosów marki DermoFuture. Jakie są odczucia i efekty, o tym przeczytacie w dalszej części.








Z kompleksem HAIRNEW – 2His stymulującym produkcję cząsteczek kotwiczących włosy
Hamuje wypadanie włosów
Pobudza wzrost włosów Kuracja przeciw wypadaniu włosów DF5 to specjalistyczny innowacyjny preparat do włosów osłabionych i wypadających. Specjalnie opracowana receptura nowej generacji łączy w sobie kompleks składników aktywnych HAIRNEW-2His, zapewniający wielopoziomowe działanie i eliminujący główne przyczyny wypadania włosów. – skutecznie hamuje wypadanie włosów – odżywia cebulki włosowe i przyspiesza ich wzrost – sprawia, że włosy są mocniejsze i grubsze, przez co zwiększa się ich objętość – dzięki wzmocnieniu cebulek włosa silniej je zakotwicza – dotlenia skórę głowy oraz odżywia i nawilża włosy Pierwsze efekty zauważalne przy regularnym stosowaniu już po miesiącu.Sposób użycia : Raz dziennie nanieść płyn na suchą skórę głowy, szczególnie w miejscach wypadania włosów, i lekko rozcierać opuszkami palców. Umyć ręce po zastosowaniu preparatu. Przez co najmniej 4 godziny po wtarciu preparatu nie myć włosów ani głowy. W celu uzyskania zadowalającego efektu aplikować regularnie. 

ZAPOBIEGA NADMIERNEMU WYPADANIU WŁOSÓW
ODBUDOWUJE CEBULKI WŁOSÓW
WZMACNIA SŁABE WŁOSY
DZIAŁANIE POTWIERDZONE KLINICZNIE













Od pewnego czasu, mąż zauważył nadmierne wypadanie włosów, zapewne spowodowane genetyką i stresem. Chciał zainwestować w środek, który nie obiecuje cudów, że nagle jego czupryna będzie bujna jak u Slasha, poszukiwał czegoś co sprawi, że włosy przestaną tak dokuczliwie wypadać. Testował produkt dzielnie przez 4 tygodnie i już jest gotowy, aby opowiedzieć o efektach :) 












Pierwsze pochwały, zebrał atomizer, który jest niezwykle poręczny i lekki. Można go wszędzie ze sobą zabrać, co jest wielkim plusem. Ponadto specjalny aplikator, który pozwala na precyzyjną aplikację bez pomocy drugiej osoby.












Bez trudu, docieramy nawet na tył głowy bez obawy, że produkt się rozleje czy zmarnuje. Mąż, chwalił sobie to rozwiązanie, ponieważ używał sprayu, zawsze rano, biegiem przed wyjściem z domu, więc zależało mu na szybkiej i łatwej aplikacji! Na kolejną pochwałę, zasługuje konsystencja ( niestety nie mogłam jej uchwycić dobrze na zdjęciach) Ma ona postać lekkiej zawiesiny, dzięki czemu "przyczepia" się do naszych włosów, nie spływa z nich, tylko na chwile na nich pozostaje. Mam nadzieje, że mnie rozumiecie :) Można wykonać dość długi masaż, bo produkt jest wyczuwalny jeszcze przez chwilę na włosach. Mąż był zadowolony z konsystencji, która osiadała w miejscach newralgicznych, a nie spływała na kark i szyję, 










Zapach, nie należy do najprzyjemniejszych, ale skoro jest to produkt dla mężczyzn, kobieta nie musi być zadowolona :) Wydajność produktu jest bardzo dobra, wystarczy 1-2 psiknięcia i to wystarczy, aby rozmasować produkt na włosach. Pewnie przy włosach dłuższych i gęstszych ilość pompek adekwatnie się zwiększa. Ale przez zawiesistą konsystencję nie marnujemy produktu, przez co starcza na dłużej.











EFEKTY!!!
czyli to na co czekamy najbardziej. Przez pierwszy tydzień nic szczególnego się nie stało, co w zasadzie mnie nie dziwiło. Wiem, że każdy produkt potrzebuje chwili, aby mógł zadziałać! Z czasem efekty był coraz bardziej zauważalne. Przede wszystkim, włosy przestały tak nadmiernie wypadać. Dało się to zauważyć już podczas samej aplikacji i masażu. Do tej pory włosy wypadały podczas tej czynności, a po około 2 tygodniach codziennego stosowania DermoFuture to przestało się dziać. O to chodziło i na ten efekt czekał mój mąż. Nie bujna czupryna i opowieści z bajek, ale coś co zatrzyma proces nadmiernego wypadania włosów i tak się stało. A skoro mniej włosów straci, tym dłużej będzie cieszył się swoją fryzurą :) Podsumowując: Produkt, ma przyjemną konsystencję, świetny aplikator, który ułatwia użytkowanie, jest wydajny i ma dobrą cenę. A co najważniejsze działa i to już po kilku tygodniach stosowania! Produkt możecie kupić na stronie producenta i w aptekach. Producent w swojej ofercie, posiada również wersję dla kobiet, póki co ja z niej nie skorzystam, bo mam włosów aż za dużo, ale jeśli coś się zmieni, dam znać :)  







Tołpa, Specialist. Kosmetyki do zadań specjalnych!!!

Tołpa, Specialist. Kosmetyki do zadań specjalnych!!!


Pielęgnacja to moja ulubiona dziedzina, kremy, toniki, maseczki. Moje półki uginają się od wszelkich specyfików. A ja codziennie wieczorem, robię sobie rytuał upiększający, który jednocześnie zdejmuje ze mnie cały stres i zmęczenie. Mam cerę mieszane i dbam o nią na wiele sposobów, nawilżam i złuszczam, matuję i odżywiam. Mój sekret, tkwi w obserwacji skóry i dobieraniu kosmetyków wedle ich potrzeb. Marka Tołpa wyszła na przeciw potrzebom naszej skóry i stworzyła linię Specialist, która zadba o każdą cerę. Kilka z nich przetestowałam na własnej skórze i dziś opowiem o moich odczuciach.










Na pierwszy ogień, poszedł płyn micelarny, uważam, że demakijaż to podstawa pielęgnacji. Zawsze zaczynam od płynu micelarnego i zużywam ich całe hektolitry. Od razu potrafię ocenić, czy produkt lubię, czy też nie. 









Co na plus, to oczywiście wygodne opakowanie, zamykane na "klik" Butelka jest przezroczysta, dzięki czemu, możemy kontrolować zużycie produktu. Cudowny, delikatny zapach bardzo subtelny, troszeczkę kojarzy mi się z zapachem produktów dla dzieci. Działanie jest niezwykle przyjemne, po pierwsze płyn błyskawicznie rozpuszcza makijaż oka, tusz czy eyeliner, nie stanowią żadnego problemu, brak efektu pandy pod oczami. Wszystko zostaje na płatku i to bez pocierania. Płyn nie podrażnia, nie powoduje pieczenia i zaczerwienienia. Nadaje się też do zmywania twarzy. Ładnie zmywa pierwszą warstwę makijażu. Nie pieni się, za co największy plus, nie podrażnia i nie ściąga cery. Bardzo przypadł mi do gustu, ale generalnie lubię micele tej marki :) 









Kolejny produkt, po który sięgnęłam od razu, to krem do twarzy, zapewniający efekt matowej cery do 8 godzin. Ostatnio moja cera, zaczęła bardzo się przetłuszczać i musiałam sięgać  po matujące podkłady, czego unikam jak ognia. Dlatego ten krem wydał mi się wybawicielem w tym zwariowanym okresie. Co na plus, to opakowanie, wygodna, lekka tubka z precyzyjnym aplikatorem, dzięki temu dozujemy optymalną ilość produktu. Krem ma postać lekkiego żelu, wchłania się błyskawicznie i od razu pozostawia skórę zmatowioną, ale nie ściągnięta, czy wysuszoną .Ponadto dzięki zawartości cynku, pozytywnie wpływa na wszelkie niedoskonałości. Stosuję go tylko rano pod makijaż, nie ma wpływu na produkt do makijażu.












Kolejny produkt to krem CC, który maskuję i łagodzi zaczerwienienia. Ja nie mam z tym żadnego problemu i uważam, że ten krem lepiej sprawdzi się przy cerze naczyniowej. Ale oczywiście musiałam sprawdzić, tym bardziej, dlatego, że krem nadaje kolor cerze.Stopień krycia jest wystarczający i przy mojej cerze i karnacji sprawdził się dobrze. Kolor się dopasowuje i nie odcina. warto jednak go przypudrować, bo sam niestety się świeci. Nie mogę natomiast ocenić właściwości łagodzących, bo moja cera nie jest ani wrażliwa, ani naczyniowa.



















Na koniec, zgrany duet, czyli krem do twarzy i krem-maska z serii skóra odnowiona. Zawiera w swoim składzie  1% kwasu fitowego, który za zadanie ma regenerować naszą cerę oraz stopniowo ujednolica jej koloryt. To produkt idealny dla mnie. Po wakacjach, zostało mi kilka piegów i śladów po zmianach trądzikowych, a jesień to najlepsza pora roku do walki z nimi. Póki co nie mogę jeszcze ocenić, czy krem faktycznie rozjaśni wszelkie zmiany, ale na pewno muszę mu przyznać, że krem świetnie nawilża i wygładza skórę. Staje się ona aksamitna jak po zastosowaniu bazy pod makijaż. Od razu skóra wygląda na młodszą i mocno nawilżoną. Krem ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i świetnie sprawdza się pod makijaż. Nie zapycha i nie uczula, co jest ogromnym plusem. Mam nadzieje, że z czasem rozprawi się z moimi przebarwieniami, a skóra odzyska równomierny koloryt. Z tej samej serii mam również krem-maskę, który stosuję tylko na noc. Konsystencja jest już bardziej treściwa. Lubię ten rytuał, kiedy po całym dniu, aplikuję bogaty krem, który jest równocześnie uzupełnieniem porannej pielęgnacji. Ten krem również zawiera w składzie kwas fitowy i z czasem wpływa pozytywnie na przebarwienia i koloryt cery. Trzymajcie kciuki, żeby po skończonej kuracji mieć cerę nieskazitelną jak u lalki :) 
















Bardzo podobają mi się opakowana tej serii, wygodne, zgrabne tubki, żywe kolory, które umilają aplikacje. Ogromnie się cieszę, że kremy mnie nie zapychają, bo niestety mam do tego tendencję. Nie znajdziemy tutaj SLSów. PEGów i parafiny! Kremy, możecie kupić w Rossmannie za około 25 zł. Myślę, że to przystępna cena, bo kremy są wydajne i starczą spokojnie na okres 2-3 miesięcy, codziennego stosowania.









Konsystencja kremów, od bardzo lekkiego żelu matującego (zielony kartonik) po bogaty krem- maska w różowym opakowaniu. Myślę, że ta seria, to typowe "dla każdego coś dobrego" i każda z nas powinna odnaleźć coś dla siebie.












Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger