Black Friday z Iperfumy.pl

Black Friday z Iperfumy.pl



Uwielbiam wszelkiego typu promocje, wyprzedaże i okazję dzięki którym kupuję bez wyrzutów sumienia. Iperfumy dają nam ku temu kolejną okazję Black Friday, który trwa znacznie dłużej, dzięki czemu każdy ma okazję zdążyć z zakupami. Akcja trwać będzie od 19.11 - 25.11 Myślę, że to wspaniała wiadomość i dzięki temu możemy bez pośpiechu i stresu dokonać zakupów. Czarny piątek to święto promocji i szalonych zakupów, które przywędrowało do nas z Ameryki gdzie rabaty są zdecydowanie największe. W Polsce z roku na rok, oferty są coraz ciekawsze, a rabaty coraz wyższe, mam nadzieję  że z czasem będzie jeszcze lepiej i nam także udzieli się prawdziwa zakupowa gorączka. Mam przygotowaną listę produktów, które chciałabym zakupić z myślą o prezentach dla moich najbliższych. Do świąt coraz bliżej...




















Pierwsze co przyszło do głowy, to zestawy prezentowe z ulubionymi kosmetykami. Cechują się one pięknym opakowaniem i fajnymi miniaturami gratis. Takie zestawy są zawsze udanym i bezpiecznym prezentem. A dermokosmetyki ucieszą nawet najbardziej wymagającą kobietę. 
















 Dior Addict Lip Maximizer










Czarny piątek, to także doskonała okazja aby kupić wymarzony lub ulubiony produkt, który normalnie kosztuje nieco więcej. Osobiście polecam Wam podkład Estee Lauder Double Wear wersja Light. Pokochałam ten podkład, ma średnie krycie, daje satynowy efekt i utrzymuje się przez cały dzień. Moim małym marzeniem jest wypróbowanie błyszczyka marki Dior, o którym od lat słyszę same pozytywy. Może tym razem uda mi się spełnić tę zachciankę. 

















Genialnym pomysłem są kalendarze adwentowe, wypełnione kosmetykami, to taka dorosła wersja słynnych czekoladowych okienek, które każdy z nas zna z dzieciństwa. Od lat marzy mi się taki kosmetyczny kalendarz i może w tym roku uda mi się jakiś upolować.

















W okresie jesienno- zimowym nie może zabraknąć świec. Myślę, że to może stanowić także miły upominek dla siostry, czy przyjaciółki. Każdy ucieszy się z pachnącej świecy o tak pięknym opakowaniu, które będzie stanowiło także ozdobę. 










Rowenta Beauty Precious Curls










Na sam koniec zostawiam moją zachciankę, która tak naprawdę długo siedziała mi w głowię. Moje włosy są z natury proste jak drut do tego są ciężkie i absolutnie odporne na stylizację. Jednakże chęć posiadania fal jest tak duża, że mam ochotę zakupić lokówkę i zawalczyć o swoje fryzurowe marzenie. Poza tym ta lokówka, podoba mi się także wizualnie :) 






Czy Wy korzystacie z takich okazji? Czy planujecie kupić już pierwsze świąteczne prezenty? 

Nowości do makijażu prosto z Drogerii Natura

Nowości do makijażu prosto z Drogerii Natura



Nie było mnie kilka dni, ale ostatnio kiepsko się czułam i potrzebowałam odpoczynku. W między czasie dotarło do mnie kilka przesyłek i dzisiaj chciałam pokazać Wam zawartość jednej z nich. Kolejne nowości do makijażu jakie znajdziemy w Drogerii Natura. Jak już wiecie  z wcześniejszych wpisów, marki takie jak Sensique, czy Kobo nieustannie nas zaskakują, kolorami, formulacją, a także nadal przystępną ceną. Przyznam Wam szczerze, że z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnych nowości tych marek. Same zobaczcie co nowego pojawiło się w ich ofercie.















Zacznę od paletek marki My Secret, które na pewno przyciągnęły Waszą uwagę. Jak zawsze paletki trafiają w panujące trendy. Mamy tutaj mieszankę cieni matowych, oraz błyszczących i to właśnie te brokatowe są moimi ulubionymi, jeśli chodzi o to paletki. Mają lekko mokre wykończenie i utrzymują się w nienaruszonym stanie przez cały dzień. 















Najpiękniejsza z całej trójki jest paletka w odcieniach butelkowej zieleni OCEAN STORM moja absolutna miłość <3

















Kolejna słodsza odsłona to SWEET'NSPICY  











Na koniec matowa paletka w odcieniach ziemi, która mnie nieco rozczarowała, jak widzicie pigmentacja jest najsłabsza i cienie nieco się kruszą PATH THROUGH THE DUNES













Kolejna nowość to tusz do rzęs marki My Secret, uwielbiam testować mascary i ta również doczeka się tego momentu. Póki co intryguje mnie nieco osobliwa szczoteczka mniemam, że zajmie mi chwilę zanim ją okiełznam.


























Korektory pod oczy, to produkty które testuję z ogromną pasją i przyjemnością, mam ich całkiem sporo w toaletce, ale zawsze kiedy pojawia się jakaś nowość, muszę sprawdzić, czy przypadkiem nie objawiła się nam jakaś perełka. 

















CREAMY  CAMOUFLAGE od marki Kobo, to korektor, mający za zadanie ukrycie niedoskonałości cery oraz zakrycie cieni pod oczami. Jest odporny na ścieranie i nie wysusza skóry. Testuję go od kilku dni i mogę stwierdzić, że nie wchodzi w załamania skóry, za co daję ogromny  plus. Myślę, że gama kolorystyczna jest dość neutralna i każdy znajdzie coś dla siebie.
















Korektor HIGH COVERAGE marki Sensique to długotrwały korektor kryjąco-matujący, utrzymuje się wiele godzin i pozostawia skórę idealnie gładką i matową. Próbowałam testować go także pod oczami i również nie przesuszył tej okolicy, nie pokreślił również załamań. Jednakże uważam, że na co dzień jest to zbyt mocny produkt. Brakuje mi także bardzo jasnego odcienia :/ 



























Jestem mocno zaintrygowana nowościami i mam ochotę codziennie po nie sięgać. Korektory dobrze rokują, a cienie kuszą swoją pigmentacją i pięknymi odcieniami. Jestem ciekawa co Wam najbardziej się spodobało i co Was zawsze najmocniej kusi, kiedy widzicie nowości danej marki? 












Rozgrzeszone zakupy Singles Day z Iperfumy.pl!

Rozgrzeszone zakupy Singles Day z Iperfumy.pl!



Często uchodzę za osobę roztrzepaną i oderwaną od rzeczywistości, cóż artystyczna ze mnie dusza, żaden człek mocno stąpający po ziemi. Dlatego wybaczam sobie, że dopiero teraz dowiedziałam się o Singles Day. Przecież nigdy nie jest za późno, aby odkryć coś nowego i przekazać to dalej w świat. Tym bardziej, jeżeli sprawa tyczy się kolejnych szalonych rabatów i wybaczonych zakupów. Wiecie doskonale jak to jest, udało mi się sporo zaoszczędzić czyli generalnie żadnych wyrzutów sumienia z tego tytułu nie mam ;)  To święto rabatów i zakupów, jak zwykle przywędrowało do nas z dalekiego świata. Ale ja nie mam nic przeciwko takim trendom i świętowaniu.  Zatem zanotujcie w kalendarzu datę 11.11 zróbcie listę kosmetycznych zachciewajek i do dzieła!!!  Dzisiaj pokaże Wam moje typy i chyba nikogo nie zaskoczę, że znowu będzie pachnąco. A jeśli o perfumach mowa, to oczywiście odsyłam Was do sklepu Iperfumy.pl który z tej okazji przygotował moc rabatów.
















Mugler Alien






To zdecydowanie mój najukochańszy zapach w okresie jesień-zima. Wiem, że ten zapach ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jedno jest pewne, nikt nie pozostaje obojętnym wobec tego zapachu. Tym razem mam ochotę przygarnąć cały zestaw jaśminowego dobrodziejstwa.

 


 













Bardzo lubię zapachy Chloe, ale co do tego długo dojrzewałam, na początku nie doceniałam jego potencjału. Zakochałam się w nim z czasem i mam nadzieję, że to uczucie przetrwa dzięki temu na dłużej. Mamy tutaj mieszankę śliwki, frezji i mchu dębowego. Zapach jest niezwykle kobiecy i otulający. Jest zarazem delikatny, aby odkryć swoje drugie mocne ja. Fantastyczna zapachowe historia.











Marc Jacobs Decadence






Na koniec zapach bardzo kobiecy i zmysłowy. Który idealnie sprawdzi się w okresie jesienno-zimowym, a także na wieczór i randkę. Jest to zapach, który pozostawia za sobą ogon, jest seksowy i bardzo intrygujący. Myślę, że to wspaniały prezent dla każdej kobiety. A najlepiej jak kupimy go sobie same, prawda? :) 






Myślę, że tego typu akcje rabatowe są wspaniałą okazją do zrobienia większych zakupów. Realizacji kosmetycznych marzeń, a także stanowią świetną okazję do zrobienia świątecznych zakupów. Bez kolejek, stresu i jeszcze w okazyjnej cenie. 






Słyszeliście wcześniej o Singles Day? Czy macie w planie jakieś zakupy? 

Milani - Conceal & Perfect Liquid Foundation | Hit, czy kit?

Milani - Conceal & Perfect Liquid Foundation | Hit, czy kit?



Znalezienie idealnego podkładu nie jest prostą sprawą, ile czasu spędzamy na formach, blogach i w perfumeriach zanim podejmiemy decyzję? A ile razy ta decyzja okazuje się nietrafiona?! Z podkładami, nigdy nic nie wiadomo ten który zachwycił nas od samego początku, często traci w późniejszym czasie i na odwrót. Dzisiaj chciałam opowiedzieć, Wam o podkładzie marki Milani, którą poznałam w lipcu, podczas spotkania Beauty By Bloggers. Jesteście ciekawi tej historii i jej końca, to zapraszam do lektury.














Zacznę o typowych informacji, czyli od opakowania, które jest szklane i solidne, pompka działa bez zastrzeżeń i dozuje optymalną ilość produktu. W przypadku tego podkładu, jedna pompka to już naprawdę sporo. Trzeba nauczyć się obsługiwać ten podkład, bo nasz pierwszy raz był trudny. Na plus zasługuje subtelny, lekko kwiatowy zapach. Jego cena to 80 zł/30 ml 
















Kiedy widziałam ten podkład na twarzy koleżanki, byłam oczarowana, bardzo podobał mi się efekt, jaki zostawiał na skórze. Moje pierwsze użycie nie było jednak trafione. Zwyczajnie nałożyłam tego podkłądu zbyt dużo i w efekcie wyglądałam karykaturalnie. Nie lubię efektu maski na sobie i u innych. Tego dnia przesadziłam, nie wiem co sobie myślałam, ale po kilku podejściach nauczyłam się go obsługiwać. Podkład jest dość gęsty, najlepiej nakładać go cienkimi warstwami. Krycie ma fenomenalne więc już po pierwszej warstwie w moim przypadku jest ono mocne, przy dwóch warstwach, mamy już opcję full cover. 

















Mój odcień wybierałam internetowo i postawiłam na kolor 01 Creamy Vanilla niestety nie trafiłam idealnie, ponieważ podkład jest dla mnie zbyt żółty. Oczywiście to zawsze lepsza opcja, niż podkład wpadający w różowe tony, ale nie do końca czuję się z nim komfortowo. Najlepiej lekko go rozjaśnić mixerem do podkładów, lub lekko przypudrować białym pudrem. Zazwyczaj nakładałam go gąbeczkę, dzięki czemu udawało mi się go w miarę dobrze "wpracować" w skórę twarzy i rozetrzeć resztki na szyję.
















Podkład, nakłada się dość przyjemnie, jego gęsta konsystencja przypomina krem, dzięki czemu możemy go dobrze rozprowadzić na skórze, bez obawy o zastyganie produktu. Ten podkład mimo wszystko postawia na cerze dość świetliste wykończenie i to akurat uważam za plus. Warto pamiętać, że w przypadku tego podkłądu mniej znaczy więcej. Kiedy nałożyłam go za dużo i jeszcze zagruntowałam pudrem, miałam na twarzy suchą maskę. 













Na ten podkład trzeba znaleźć sposób, na pewno warto pod nakładać silnie nawilżające produkty, ale te o lżejszej konsystencji, żeby uniknąć rozwarstwienia podkładu na skórze. Warto wykonywać regularny peeling, bo obawiam się, że przy cerach suchych może podkreślać suche skórki. 












Mam bardzo mieszane uczucia względem tego podkładu, z jednej strony jest naprawdę świetny, ale ma też sporo minusów ( niestety) Po pierwsze nie jest prosty w obsłudze i należy się go nauczyć, może to tylko moja opinia, ponieważ nie mam zbyt dużego doświadczenia z podkładami mocno kryjącymi. Kiedy go już umiejętnie nałożę, moja skóra prezentuje się nienagannie przez cały dzień. Moja mieszana cera, nie wyświeca się przy nim zbyt szybko, nie odczuwam także uczucia ściągnięcia, czy przesuszenia. Twarz wygląda na nieskazitelną i tak też postrzegałam cerę koleżanki, która go testowała chwilę przede mną. Uważam, że to rewelacyjny podkład na wieczór, sesję zdjęciową oraz na ślub. Jest bardzo trwały i maksymalnie kryjący, z powodzeniem zakryje przebarwienia, piegi, naczynka, czy nawet drobne blizny na skórze. Niestety to nie jest efekt, na jakim mi zależy, dużo bardziej cenię sobie naturalny i świetlisty efekt. Dlatego uważam, że to podkład od święta i do zadań specjalnych, nie nadaje się na co dzień. Kiedy stosowałam go przez dłuższy czas bez przerwy, zapchał moją cerę i niestety to utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten podkład zbyt mocno obciąża skórę. Zostawiłam go sobie na specjalne okazje, kiedy będę chciała coś zakryć lub będę potrzebowała nienagannej trwałości, bo ten podkład to z pewnością może Wam zapewnić. Myślę, że Milani, może być świetną i tańsza alternatywą dla kultowego podkładu Estee Lauder Double Wear. Jego krycie i trwałość, oceniam na tym samym poziomie. 












Jakie podkłady Wy lubicie używać, na co zwracacie uwagę? Ma dobrze kryć, czy raczej subtelnie rozświetlać Waszą cerę? 
ShinyBox październik 2018 – THINK PINK

ShinyBox październik 2018 – THINK PINK




Październik powoli się kończy, zatem tradycyjnie nadeszła pora na prezentację pudełka Shinybox, które przywędrowało do mnie w tym miesiącu. Październik to bardzo kobiecy miesiąc, w którym kładziony jest nacisk na profilaktykę oraz walkę z nowotworem piersi. Do akcji dołączył się także Shinybox. Przygotował dla nas różowy box, wypełniony po brzegi wspaniałymi kosmetykami. I tak dłużej nie będę tego ukrywała , zawartość tej edycji jest po prostu rewelacyjna! 


















Wydawać by się mogło, że niewiele mnie już zaskoczy w kwestii zawartości boxów. Jednakże tym razem jest inaczej, kiedy otworzyłam pudełko, ujrzałam moje ukochane serum z witaminą C marki LIQ CC. Nie ma dla mnie lepszego produktu w tej kategorii. Miałam zamawiać kolejne, a tu taka niespodzianka,. Jestem przekonana, że to serum skradnie serce nie jednej z Was. Produkt pełnowymiarowy ( 62 zł / 30 ml) 
















Pozostając w odcieniach różu, krem do rąk marki DELIA również produkt pełnowymiarowy (3.90zł /75 ml Kremów do rąk nigdy za wiele, tym bardziej w okresie jesień- zima kiedy moje dłonie, potrafią bardzo mocno się przesuszać. 
















Całuśna matowa pomadka od marki MOOV dostępnej w drogerii Kontigo. Produkt pełnowymiarowy ( 18.99 zł) Lubię matowe pomadki i cenię sobie ich trwałość, tych nie miałam jeszcze okazji testować, ale patrząc na kolor, szybko to nastąpi. Kolor jest zachwycający, co prawda nie noszę takich każdego dnia, ale są dni kiedy to właśnie soczysta fuksja króluje na moich ustach :)

















Coś do pielęgnacji twarzy i ciała, czyli BIOTANIQUE naturalny krem odżywczy. Nie jestem fanką tego typu kremów, bo z reguły rzadko balsamuje swoje ciało, ale mój mąż chętnie zabiera mi takie "rodzinne" kremy. Produkt pełnowymiarowy (10,49/szt)

    















W kategorii pielęgnacja włosów, znalazła się odżywka bez spłukiwania IL SALONE MILANO  przeznaczona do pielęgnacji włosów farbowanych, suchych i zniszczonych. Nie wierzę w super moce tego typu produktów, ale są one niezwykle pomocne, przy rozczesywaniu włosów. Markę znam i cenię, więc może i tej odżywce dam szanse. Produkt pełnowymiarowy (34,99/ 200 ml) 















Kolejny produkt to dla mnie duża nowość, przyznaję, że rzadko sięgam po mydła, ale to jest intrygującePierwszy raz słyszę o mydle uzyskiwanym z bursztynu, produkt jest tym bardziej wyjątkowy, że jest to polska marka (HORFES AQUA BALTICA ) specjalizująca się w złotnictwie i kosmetykach z bursztynem (w ofercie są peelingi, olejki, sole do kąpieli)  W mydle znajdziemy 10% aktywny wyciąg z bursztynu oraz inne mineralne i naturalne składniki. Produkt pełnowymiarowy (19 zł / szt)  Musze Wam zdradzić, że mydełko pachnie obłędnie <3 



















Coś do pielęgnacji ust, pochodzi od marki BEE NATURAL W 100% naturalny balsam do ust z woskiem pszczelim regeneruje usta, natłuszcza i wygładza. Produkt jest nowością na rynku i możemy znaleźć go w Rossmannie. Produkt pełnowymiarowy  (10,99/ szt) 















W pudełko, znalazł się także dość intrygujący i kontrowersyjny produkt, mianowicie suplement diety OLIMP LABS SUPLEMENT DIETY APECONTROL  mający za zadanie zmniejszenie apetytu. Raczej unikam tego typu produktów, ale jeśli ktoś stosował, to jestem bardzo ciekawa czy się sprawdził. Produkt pełnowymiarowy (31.50 zł / op)  














Na końcu produkt, który z pewnością mogę nazwać wisienką na torcie. NATURATIV 360°AOX KREM DO TWARZY DZIEŃ/NOC To produkt na widok, którego cała się rozpromieniłam. To bardzo dobry krem o którym słyszałam wiele dobrego, bogactwo składników aktywnych w tym kremie, sprawia, że już mnie świerzbią ręce, aby jak najszybciej się do niego dobrać. Krem  zawiera kompozycję trzech tłoczonych na zimno olejów: wiesiołkowego, winogronowego i z lnianki siewnej. Krem ma za zadanie opóźniać procesy starzenia oraz regenerulować, łagodzić, nawilżacie stymululować procesy naprawcze w skórze, m.in. regulujących prace gruczołów łojowych. Bogaty w BIO ekstrakty: z miłorzębu japońskiego, kwiatów kocanki i cytryny. Wspomagają działanie antyoksydacyjne, wzmacniają naczynka, działają naprawcze i rozjaśniające. Kwas hialuronowy chroni cerę przed przesuszeniem, wygładza naskórek. Oczywiście naturalny i wegański. Pokładam w nim wielkie nadzieję i na pewno ten krem doczeka się osobnej recenzji. Produkt pełnowymiarowy uwaga na cenę ( 192 zł/ 100 ml) 














Jak widzicie ta edycja jest wybitnie udana, same pełnowymiarowe produkty, nie ma tutaj zapychaczy w postaci próbek, czy miniaturek. Same konkretne, unikatowe i dosyć kosztowne produkty, które na pewno ucieszą każdą fankę pielęgnacji. Ja jestem bardzo zadowolona i trzymam kciuki, aby Shiny utrzymało taki poziom w przyszłości <3




Jak Wam podoba się zawartość?  Który produkt najbardziej by Was ucieszył? 
Caudalie | oczyszczająca moc winogron i białej glinki

Caudalie | oczyszczająca moc winogron i białej glinki





Maseczki to moje ulubione produkty, po które sięgam systematycznie kilka razy w tygodniu. Aby pielęgnacja był kompleksowa i idealnie dopasowana do potrzeb mojej skóry, stosuję kilka maseczek na zmianę, w zależności od tego czego moja skóra potrzebuje danego dnia. Taka obserwacja skóry i wsłuchanie się w jej potrzeby to klucz do sukcesu. Stosuję tę metodę od lat i moja skóra jest w dobrej kondycji, choć oczywiście nie jest pozbawiona wad. Mam cerę mieszaną, w związku z czym, moja skóra ma tendencje do zapychania i sporadycznego pojawiania się niedoskonałości. Aby temu przeciwdziałać, lub po prostu ratować sytuację, sięgam po wszelkiego typu maski oczyszczające. I dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o produkcie, który ostatnio skradł moje serce.















Maseczka Oczyszczająca to idealny partner dla skóry mieszanej i tłustej z niedoskonałościami. Dzięki odpowiednim dawkom składników absorbujących i regulujących,maska do twarzy rozjaśnia, przywraca równowagę naskórka oraz głęboko oczyszcza. Jej niewysuszająca, ultra skuteczna formuła jest naturalna w 94%. Skóra jest miękka, oczyszczona i matowa. 
















Maseczka, zamknięta jest w miękkiej tubie o pojemności 75 ml. Nie mam żadnego problemu z wydobyciem optymalnej ilości z opakowania. Maska nie sprawia także trudności w zmywaniu jej ze skóry. Co na pewno ją wyróżnia, to zapach bardzo specyficzny ziołowo- mentolowy. Jest dosyć mocny, dlatego uprzedzam Was już teraz. Mnie w żaden sposób nie przeszkadza, lubię takie naturalne aromaty


















Występuje w postaci białej dość gęstej pasty, ale nie jest to tempa konsystencja, która przysporzy nam kłopotów podczas aplikacji. Maska z łatwością rozprowadza się na skórze i stopniowo zastyga, ale co ważne nie zasycha na skorupkę. Po zmyciu jej z twarzy, nie ma uczucia ściągnięte, przesuszonej czy podrażnionej skóry. Jest wręcz przeciwnie, skóra nie tylko jest oczyszczona, ale lekko nawilżona. 
















Składniki maski to między innymi biała glinka, szałwia oraz cynk- zatem kompozycja wprost stworzona dla cer mieszanych, tłustych oraz borykających się z niedoskonałościami. Co na pewno trzeba przyznać tej masce, to szybkie działanie. To takie SOS w tubce, kiedy moja skóra jest w gorszym stanie, coś ją zapchało, jest szara i zanieczyszczona. 15 minutowy seans ratuje sytuacje, po zmyciu maski, moja skóra jest bardzo dobrze oczyszczona,  ma ujednolicony koloryt, jest znacznie rozjaśniona i zmatowiona. Drobne zmiany są uspokojone, a pory znacznie zwężone. Warto podkreślić, że ta maska nie przesusza i nie podrażnia skóry. Wręcz ją uspokaja i delikatnie nawilża. 
















Może dla niektórych skład jest banalny i oczywisty, przecież na rynku znajdziemy mnóstwo podobnych produktów... Jest jednak coś co wyróżnia markę Caudalie i ich kosmetyki. W każdym produkcie znajdziemy bowiem wyciągi z winogron, czy to w postaci oleju, czy wody winogronowej i to dzięki tym składnikom, te kosmetyki mają tak unikatowe działanie na naszą skórę. Warto także pamiętać, że kosmetyki tej marki są wolne od parabenów, Slsów, ftalanów, fenoksyetanolu, laurylosiarczanu sodu, olejów mineralnych i składników pochodzenia zwierzęcego. Produkty są naturalne i nie testowane na zwierzętach. 

















Jeżeli macie cerę mieszana/tłusta lub po prostu potrzebujecie oczyszczenie i rozjaśnienia waszej skóry, a także wyregulowania nieco jej pracy serdecznie polecam Wam tę maskę. Ma szerokie spektrum działania, jest skuteczna, ale robi to w delikatny sposób. A to ważne, aby o naszą skórę dbać w taki sposób, aby mimo wszystko czuła się dopieszczona. 





Znacie tę maseczkę? Która maska oczyszczająca, skradła w ostatnim czasie Wasze serca? 
Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger