PMD Personal Microderm- Domowa mikrodermabrazja - moja opinia

Witam Kochane,
nadszedł czas, żeby podsumować moją kurację urządzeniem do domowej mikrodermabrazji czyli PMD Personal Microderm. Cały zestaw, otrzymałam w ramach współpracy  Tutaj. Urządzenie testowałam około sześciu miesięcy z przerwami na inne kuracje. Jak się sprawdziło, jakie zauważyłam zmiany? Zapraszam dalej.



Zacznę od bardzo ważnej kwestii, gdyby któraś z Was byłą zainteresowana zakupem tego urządzenia. Przesyłka wysłana z USA, przyszła do mnie w pięć dni, nie opłacałam cła, nie miałam żadnych problemów z paczką. Karton był bardzo dobrze zabezpieczony i opisany. Zawartość kompletna, dołączona instrukcja na płycie oraz w formie folderu. 


OPAKOWANIE:
kartonik, kryje w swoim wnętrzu wszystko co potrzebne nam do wykonania zabiegu. Otrzymujemy komplet wtyczek, nakładki ścierające o dwóch stopniach mocy, zakrętki do naszego urządzenia, instrukcję oraz najważniejsze samo urządzenie, wyglądające jak duży długopis.





NAKŁADKI ŚCIERAJĄCE:
w zestawie otrzymujemy dwa rodzaje nakładek, o dwóch stopniach mocy. Niebieskie przeznaczone są do skóry delikatnej, wrażliwej są też idealna na początek naszej kuracji. Nakładki zielone są już mocniejsze i najlepiej używać je w momencie, kiedy nasza skóra przyzwyczai się nieco do działania PMD. Ponadto nakładki te są w dwóch wielkościach, mniejsze są do twarzy, większe natomiast używamy do innych części ciała: dłonie, łokcie etc. W ofercie sklepu, znajdziemy także nakładki czerwone te mają największą moc ścierania. Sama ich nie testowałam, ale nie wykluczam, że je sobie zamówię.





OBSŁUGA URZĄDZENIA:
jest bardzo prosta, wystarczy wpiąć najlepszą dla nas nakładkę, podpiąć PMD do prądu i już możemy przystąpić do wykonywania zabiegu. Po zakończeniu, musimy rozkręcić urządzenie, wyjąć z niego gąbeczkę, na której osadza się naskórek, umyć je i zdezynfekować alkoholem. To samo tyczy się zakrętki i nakładki. Higiena jest bardzo ważna! Musimy dbać o urządzenie, zawsze je odkazić i wytrzeć. Dlaczego to jest tak istotne? nakładki są wielokrotnego użytku, a nie chcemy przecież zanieczyszczać naszej skóry i powodować ataku nieprzyjaciół na świeżej i oczyszczonej skórze :) PMD jest bardzo lekkie i ciche w obsłudze. Można wykonywać je nawet w środku nocy :)






KURACJA:
najlepiej prowadzić ją systematycznie, ale musimy dać naszej skórze także czas do regeneracji. Ja robiłam zabieg raz w tygodniu, zawsze tego samego dnia. Najpierw musimy dokładnie umyć i OSUSZYĆ twarz, skóra musi być sucha. Najlepiej robić ten zabiegi wieczorem ,ponieważ po zastosowaniu PMD skóra jest mocno zaczerwieniona i podrażniona! Musimy także pamiętać, że nie możemy dociskać urządzenia zbyt mocno do skóry i nie naciągać jej przy tym. Co ważne w jednym miejscu możemy użyć PMD tylko dwa razy!



JAK MI POSZŁO I DLACZEGO TAK ŹLE?
początki bywają trudne, tyczy się to wielu aspektów naszego życia. Podobnie było z PMD. Po przeczytaniu instrukcji i obejrzeniu  kilku filmiki na YT, przystąpiłam do pierwszego zabiegu. Nie widziałam w tym nic trudnego ( istotnie to nie jest trudne)  ale... przeliczyłam się co do odporności mojej skóry. A może raczej powinnam powiedzieć, że mam ciężką rękę. Zbyt mocno dociskałam urządzenie do twarzy i bardzo, ale to bardzo ją podrażniłam. Chwilę po zabiegu, zobaczyłam zadrapania, wyglądające jak po spotkaniu z nieprzyjaznym kotem :/ Na szczęście gruba warstwa kremu łagodzącego, szybko poradziła sobie z  tymi szkodami. Dlatego uczulam Was, abyście robiąc to były bardzo delikatne i nie dociskały urządzenie zbyt mocno. Nie spieszcie się także z wykonywaniem tego zabiegu. Kolejne zabiegi poszły już całkiem gładko i sprawnie.

SKÓRA ZARAZ PO ZABIEGU:
to co rzuciło mi się od razu w oczy to niesamowite oczyszczenie, skóra byłą bardzo rozjaśniona i gładka. W dotyku niesamowicie przyjemna. Miękka, napięta i delikatna. Później pojawiało się zaczerwienienie i swędzenie, oczywiście nie należy się drapać. Te nieprzyjemne uczucia, bardzo szybko mijają, wystarczy nałożyć krem nawilżający. Rano buzia jest gęsta, jasna i bardzo miękka. 




NA CZYM MI NAJBARDZIEJ ZALEŻAŁO?
mam skórę mieszaną  z tendencją do zaskórników. Skóra się przetłuszcza i lubią pojawiać się niej zaskórniki, szczególnie na brodzie. Generalnie nie mam większych problemów z cerą, nie mam rozległych przebarwień, czy trądziku, ale moją zmorą były liczne grudki na policzkach. I to właśnie ich zapragnęłam się pozbyć! Robiłam zabiegi systematycznie przez około 3 miesiące czasu. Co zaobserwowałam? Po pierwsze mocne rozjaśnienie skóry, stała się ona bardzo promienna i zdrowa. Stary naskórek zniknął i widziałam jak moja skóra się odradza :) Było to widać i czuć! Bardzo napięta skóra, zmarszczki na czole, lekko wygładzone, skóra na policzkach bardzo delikatna i miękka w dotyku. Zaskórniki w połowie uciekły, ale niestety nie zupełnie :/ cóż chyba z nimi nigdy nie wygram! Natomiast zauważyłam spore zmiany na policzkach. Nieestetyczne grudki, zaskórniki zamknięte i podskórne pryszcze, zniknęły!!! Skóra stała się idealnie gładka, bez żadnych nierówności czy wystających grudek, których nie dało się wycisnąć, ani przegonić kosmetykami. Efekt ten się utrzymuje, mam nadzieje, że grudki nigdy już nie wrócą na moje policzki! Nie mam zdjęcia przed i po, ponieważ trudno mi było uchwycić te zmiany o których piszę, trzeba było mnie dotknąć aby poczuć te wszystkie zgrubienia i nierówności. Teraz mam niemal idealną cerę, którą często też chwalicie :) Za co oczywiście bardzo dziękuje :) Kurację uzupełniałam, kremami silnie nawilżającymi i maseczkami. Po zakończeniu kuracji, sięgnęłam po kwasy i serum w witaminą C. Moja skóra ma się dobrze, jest jędrna, napięta, świeża i rozjaśniona. Nieprzyjaciele się praktycznie nie pojawiają,a po grudkach nie ma śladu :) Jestem bardzo zadowolona i serdecznie polecam Wam to urządzenie. Małe, a jakie genialne :) W asortymencie sklepu znajdziecie różne warianty urządzenia, ja mam wersję podstawową, ale w zupełności mi ona wystarcza.SKLEP Niebawem zabieram się za kolejną serię zabiegów. Mam nadzieje, że moja skóra pięknie obudzi się na wiosnę i pozbędę się nieprzyjacielskiego naskórka, który pewnie się uzbierał przez zimę, czas ogrzewania i małej ilości świeżego powietrza, Może kosmetyczki się ze mną nie zgodzą, może uważacie, że urządzenie to ma za małą moc ścierania, jest zbyt delikatne i lepiej wykonywać te zabiegi w gabinecie. Zgadzam się z wami, głowica jest dość mała, a nakładki są dość delikatne. Jednakże to urządzenie do domowych zabiegów upiększających. Zatem nie można oczekiwać,że urządzenie będzie identyczne jak to w gabinecie kosmetycznym. Warto zrobić pierwszy zabieg w gabinecie, a później pracować nad swoją skórą w domowym zaciszu, podobnie jak w przypadku kwasków :) Kluczową rolę pełni tutaj także cena. PMD Kosztuje około 160 dolarów, Co daje w przybliżeniu 592zł Wiem, brzmi zaporowo! Ale jedne zabieg w gabinecie waha się od 120zł-150zł a może i więcej. A jak wiadomo, zabiegi trzeba brać seriami, żeby uzyskać jak najlepsze efekty :) Mając urządzenie w domu na swój użytek sporo zaoszczędzamy. Nie tylko pieniędzy, ale także czasu. Można je także kupić z kimś wspólnie i zamówić dodatkowy komplet nakładek :) Opcji jest wiele, a urządzenie jest warte swojej ceny. Na hasło
Biszkopcik86, otrzymujecie rabat -25% w sklepie PMD 



MOJA OPINIA:
jeżeli będziecie konsekwentne i delikatne uzyskacie efekt cery idealnej :) Tak było w moim przypadku. Cera zanieczyszczona z licznymi grudkami na policzkach, stała się niemal idealna. Jest gładka i jednolita. Mogłabym na tę chwilę zrezygnować z podkładu. Ponadto skóra nabrała blasku i wyglądała na bardzo zdrową i zadbaną. Dodatkowy atut to napięcie skóry oraz wygładzenie zmarszczek na czole :) Zabieg jest bezbolesny,a dyskomfort łatwo załagodzić kremami nawilżającymi. Trzeba pamiętać, aby nie łączyć tej kuracji z kwasami i nie opalać się. Nowa, odrodzona skóra jest bardzo wrażliwa i delikatna, trzeba ją dobrze pielęgnować i chronić! Ja jestem bardzo zadowolona, ma w planach dokupienie kolejnych nakładek. Wypróbuję także PMD na reszcie ciała, bo przyznam szczerze, że jeszcze tego nie robiłam. Skopiłam się na twarzy. Efekty bardzo mi się podobają i co najważniejsze, utrzymują się! Specjalnie czekałam z recenzją tak długo, ponieważ chciałam się upewnić, czy skóra pozostanie w takim stanie na dłużej?! Jak się okazuje już od ponad trzech miesięcy, wygląda tak samo, grudki nie wróciły, nadal  jest pełna blasku i wygląda zdrowo, a to dla mnie najważniejsze. Nieprzyjaciele pojawiają się zdecydowanie rzadziej, część zaskórników zniknęła :) Nie będę wstawiać tutaj zdjęć z internetu przed i po, to możecie sprawdzić same :) Nie chce na siłę udowadniać Wam ,że to działa. Musicie mi zaufać :) PMD działa, a moja cera jest taka jak na zdjęciach, a często wspominacie o tym, że Wam się podoba. To zasługa PMD i odpowiednio dobranej pielęgnacji. Wierzę, że przy odrobinie wysiłku i systematyczności można osiągnąć wszystko, nie tylko gładką skórę ;) 

40 komentarzy:

  1. Ja używałam darsonval i tez bardzo sobie chwalę,teraz mam przerwę, bo mając założony aparat stały nie można go używać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mam załozóny aparat na dół igóre i uzywam sobie 2 razy w tygodniu darsonval a też się bałam. Nie zauważyłam żadnego podrażnienia ani bólu od prądu....

      Usuń
  2. Ja takich urządzeń nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekty świetne, bardzo nas zainteresowało to urządzonko... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z wielką chęcią sprawiłabym sobie takie urządzonko! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy produkt:) Od kiedy używam szczoteczki sonicznej mam mniejszy problem z zaskórnikami:)

    OdpowiedzUsuń
  6. swietny przyrzad, nigdy nie korzystalam z mikrodermabrazji

    OdpowiedzUsuń
  7. lubie takie domowe urządzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie daj znać za jakiś czas, czy efekt się utrzymał, czy może te podskórne grudki na policzkach wróciły :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bym wypróbowała jakby się u mnie sprawdził ten sprzęt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super współpraca, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja byłam ostatnio u kosmetyczki na mikro i efekt już widać, ale jeszcze muszę się wybrać na kolejne zabiegi :D :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm nie czuję się skuszona. Ja mam to szczęście, że mam prawdziwą mikro i jestem pewna, że takie urządzenie nie jest w stanie jej zastąpić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz urządzenie do mikro na swój użytek to super i faktycznie PMD nie jest Ci potrzebne. niemniej jeżeli ktoś nie ma dostępu do mikro, uważam,że warto wypróbować, bo efekty są super :D

      Usuń
  13. chętnie bym wypróbowała, nie mam czasu na kosmetyczkę a taki zabieg by mi się bardzo przydał:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też mam niestety cerę mieszaną, ale troszkę większy problem z buzią niż Ty :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne urządzenie, myślę, że wielu osobom mającym problemy z cerą może bardzo pomóc...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa sprawa, nie miałam jeszcze okazji wypróbować takiego urządzenia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe jest to urządzenie :). No cena zaporowa to fakt, ale to inwestycja długoterminowa to myślę, że efekty wszystko zrekompensują :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ciekawa sprawa, ja uwielbiam takie różne urządzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię takie gadżety do pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się to urządzenie i ostatnio wiele o nich czytam, świetnie potrafią zastąpić zabiegi wykonane w gabinecie i cena jak najbardziej się zwraca :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetna sprawa z tym urządzeniem, wszystko w zasięgu ręki bez wizyty u kosmetyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. super, że się sprawdza, ja jednak nie zdecydowałabym się stosować takiego urządzenia, nie czuję potrzeby, ale najważniejsze, że działa i u Ciebie się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
  23. mi jest zbędne takie urządzenie, ale może w przyszłości się na niego skusze z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  24. To by było moje spełnienie marzeń ♥ chcę chcę chcę !

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniałe urządzenie :) ale Ci się trafiło :) super

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, ja chyba bałabym się przeprowadzić taki zabieg :D

    OdpowiedzUsuń
  27. jej.. Ja na pewno nie mogłabym stosować takiego urządzenia przy mojej naczynkowej cerze... już widzę, jak pojawiałyby mi sie nowe rozlane naczynia krwionośne.
    Nie zachęcają mnie takie urządzenia, gdyż uważam, ze najlepsze oczyszczenie dają glinki i wszelakie peelingi enzymatyczne - każda cera potrzebuje delikatności.
    Przykro, ze pierwsze etapy użycia nie były przyjemne... a te zadrapania... ech.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawe urzędzenie i fajnie, że u Ciebie dało pozytywne rezultaty :) Przy mojej delikatnej i skłonnej do naczynek cerze nie wchodzi w grę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciekawe urządzenie, dobre oczyszczenie i mi by się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bałabym się używać takie urządzenie, ale planuje zakupić sobie jakąś delikatniejszą szczoteczkę do twarzy :)


    Kochana, zmieniłam adres bloga z tested--cosmetics i teraz moi obserwatorzy nie widzą moich postów :( Mam taką prośbę. Jesli mogłabyś usunąć i dodać mnie spowrotem.

    OdpowiedzUsuń
  31. dobrze,że jesteś zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  32. oo brzmi genialnie, gdyby nie cena to bym może się skusiła :)
    http://indie-ann.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Na Twoim przykładzie widać, że nie zawsze domowe sposoby są najlepsze. Mikrodermabrazja to nie maseczka, dlatego powinna być wykonywana przez wykwalifikowaną kosmetyczkę. Zadrapania to przesada.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja wlasnie zamierzam kupic tennprodukt

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy hasło na rabat jeszcze działa?:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger