Gąbeczka do podkładu Nanshy kontra Beauty Blender

Hej Kochane,
dzisiaj chciałam Wam przedstawić nowość w mojej toaletce, mianowicie gąbeczkę do podkładu marki Nanshy, Mam tę przyjemność, że dzięki uprzejmości firmy mogłam poznać kilka pędzli do makijażu, w przesyłce znajdowała się również gąbeczka, o której nie wiedziałam. Bardzo się ucieszyłam, bo od kiedy spróbowałam Beauty Blendera, nie potrafię bez niego żyć. Nigdy nie używałam żadnej innej gąbeczki, żadnego zamiennika słynnego BB dlatego byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzi się ta opcja. Postanowiłam pokrótce ją Wam zaprezentować, a później zrobimy porównanie do Beauty Blendera.




To co rzuciło mi się od razu w oczy i sprawiło, że się uśmiechnęłam to oczywiście kolor. Miętowy, pistacjowy- bardzo przyjemny, letni kolorek :) 



Po drugie unikatowe zakończenie gąbeczki, widać wyraźny szpic, oraz płaskie pole, które rewelacyjnie sprawdza się przy nakładaniu korektora pod oczami :) Ponadto gąbeczka posiada spore wcięcie w talii, co pozwala na wygodne trzymanie jej podczas wykonywania makijażu :) 



Struktura gąbeczki, jest bardzo podobna jak w przypadku BB. Jest ona miękka, sprężysta i porowata, co oczywiście przemawia na jej korzyść. 


Jest dość elastyczna, ale nie tak bardzo jak jej brat. Muszę konkretnie ścisnąć ją palcami. 


Powyżej widzicie zdjęcie porównawcze dwóch gąbeczek, obie są suche. Jak widać wielkość jest niemal identyczna, jedyna różnica to unikatowe zakończenie gąbeczki Nanshy. Zielona gąbeczka jest smuklejsza, odrobinę dłuższa, ale nie są to drastyczne różnice.



Czarne jajeczko oryginalny BB jest już nieco zniszczony i lekko popękany, ale używam go już bardzo długo i miał do tego prawo :) Zielona gąbeczka póki co ma się dobrze, ale i tak uważam, żeby jej nie zniszczyć paznokciami. 


Przy pierwszej kąpieli, solidnie moczyłam gąbeczkę, Kilkukrotnie ją odciskałam i zanurzałam w wodzie, taki sam chrzest przeszedł BB. Co do szybkości nasiąkania, nie mam żadnych zażaleń, gąbeczka szybko wypija wodę i rośnie. Natomiast schnie dłużej niż BB. Wydaje mi się się, że do dlatego,że Nanshy jest nieco bardziej zbita. Gąbeczka jest też twardsza niż oryginalny BB



Po zmoczeniu gąbeczki, zwiększają swoją objętość kilkukrotnie, zielona gąbeczka traci nieco wcięcia w talii ;) Gąbeczki stają się bardziej sprężyste i miękkie. Uwielbiam wykonywać makijaże przy pomocy gąbeczek, to niesamowicie przyjemne, poza tym to miła pobudka, chłodna woda, ma wielką moc ;) Co ze strukturą gąbeczek, czy bardzo się różnią między sobą?!


Jak widzicie obie gąbeczki są porowate, na zdjęciu jednak czarna gąbeczka wydaje się bardziej chropowata, to oczywiście kwestia koloru oraz zużycia. Niemniej Nanshy nie ma wcale gładszej powierzchni. Owa porowatość to sekret tych gąbeczek, przez co makijaż wgląda bardzo naturalnie,a  czasami prawie wcale go nie widać. To oczywiście zależy od kondycji Waszej skóry i podkładu jakiego użyjecie.



MOJA OPINIA:
gąbeczka Nanshy jest miękka i sprężysta, jednak jest to inny rodzaj sprężystości, jest nieco bardziej twardsza od BB. Odbija się od twarzy, jak piłeczka :) Trzeba ją mocniej odsączać i bardziej przyciskać, żeby rozprowadziła podkład. Niemniej efekt końcowy jest identyczny jak w przypadku oryginału. Makijaż wygląda bardzo naturalnie i świeżo, zero efektu maski. Piękny idealny koloryt, zdrowy glow, to efekt, który uwielbiam :) Która gąbeczka wypija więcej podkładu? Wydaje mi się że oryginalny BB wypija nieco więcej podkładu. Dlaczego tak uważam?! Kiedy wykonuję nim makijaż nie widać praktycznie podkładu na powierzchni, a przecież ma on ciemny kolor i powinno to być dosyć widoczne. Natomiast podczas mycia,  podkład wydobywa się z wnętrza BB. W przypadku gąbeczki Nanshy, podkład mocniej osiada na jajeczku, jest on mocno widoczny i jest tego naprawdę sporo, wygląda to tak, że podkład nie wnika do wnętrza, pozostaje jedynie na powierzchni gąbeczki. Przez to łątwiej domyć mi gąbeczkę Nanshy, przy BB muszę kilkukrotnie go prać i płukać, bo kolor wciąż wydobywa się z wnętrza jajeczka. Co do szybkości wysychania, to zdecydowanie więcej czas potrzebuje zielone jajeczko, może dlatego,że jest bardziej zbite od czarnego kolegi. Podsumowując, bardzo polubiłam się z gąbeczką Nanshy, równomiernie rozprowadza podkład i korektor, nie tworzy zacieków, plam i smug. Sprawdza się w przypadku wielu podkładów, a nawet pudru sypkiego. Nie wypija nam zbyt dużo produktu przez co jest dość ekonomicznym gadżetem, bardzo łatwo i szybko się ja czyści, potrzebuje jednak sporo czasu żeby wyschnąć. Osobiście piorę gąbeczkę zaraz po skończeniu makijażu i na rano jest już sucha. To mój pierwszy zamiennik oryginalnego Beauty Blendera i muszę przyznać, że jest to naprawdę fajna opcja zastępcza, co przemawia  na jej korzyść to niewątpliwie cena , bo to zaledwie 24zł za BB musimy zapłacić około 70zl, Nie wiem ile wyniesie żywotność Nanshy, ale przy odpowiedniej pielęgnacji, myślę, że posłuży mi dość długo. Mogłabym powiedzieć, że różnice są małe, więc po co przepłacać, ale skłamałabym, Nanshy ma nieco inną strukturę i muszę się do niej przyzwyczaić na nowo, bo BB jest niezasątpiony


38 komentarzy:

  1. Śliczny kolorek gąbeczki :) ja mam tą z ebelin i jestem zadowolona :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nanshy jest... ładniejsza :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja swoją pierwszą gąbkę nanshy za bardzo szorowałam i pękła mi w dwóch miejscach, wiem, że to moja wina ale nadal jej używam i na razie jest ok:) niestety nie domywa się do końca, zostaje takie delikatne odbarwienie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele dobrego ostatnio czytam o gąbeczce Nanshy i ten jej kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te gąbeczki "podróbeczki" są podobno bardzo świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nanshy jest moją pierwszą i jest naprawdę bardzo fajna :)

      Usuń
  6. mnie te gąbki wcale nie kuszą

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nanshy i jestem z niej zadowolona, ale kusi mnie też BB :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam gąbeczkę z Primarka ale dopiero od jakiegoś czasu i nie używałam jej zbyt często, ta Nanshy ma śliczny kolor! :)
    Jeśli można wiedzieć to czy myjesz te gąbeczki? Odpisałabyś u mnie w komentarzu? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam obecnie gąbkę z RT, ale już dogorywa i zastanawiam się nad oryginalnym BB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że gąbeczki RT są bardzo dobre :)

      Usuń
  10. Ja jak narazie mam tylko jajeczko z Ebelin :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Próbowałam używać gąbeczek, ale zdecydowanie wolę palce do nakładania podkładu :) Lubię czuć jak nakładam produkt na twarz, no i wydaje mi się, że dzięki ciepłu dłoni podkład na mojej cerze wygląda lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam BB i zawsze mi z nim na bakier, bo dużo zachodu z moczeniem i suszeniem :) Ale ta gąbeczka zielona wygląda oryginalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oryginału nie mam, ale moja gąbeczka czeka na swoje pierwsze użycie już od Świąt Bożego Narodzenia... Chyba na jesieni w końcu muszę ją użyć :). Ten pistacjowy kolor mnie zachwycił :)

    OdpowiedzUsuń
  14. to może nie trzeba jej używać, jest taka ładniutka, nie sobie stoi na toaletce! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jak na razie mam tylko jedną tanią gąbeczkę - Ebelin i dobrze się u mnie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  16. Odkąd Beauty Blender pojawił się na rynku kosmetycznym - kupuję i nie wyobrażam sobie innej aplikacji podkładu. NIe tak dawno po raz pierwszy zdradziłam BB i kupiłam gąbeczkę Real Techniques - nie umywa się do słynnego BB. Według mnie Beauty Blender jest najlepszy i wolę zapłacić więcej, cieszyć się jakością długo i być zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie stosowałam ani jednej ani drugiej, dobrze że się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm brzmi ciekawie. Chętnie widziałabym ją u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie mialam ani tej ani tej. mam tylko jakąś podróbeczke Beauty
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja póki co tych gąbeczek jeszcze nie posiadam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczny kolor ma, ale jednak jestem przekonana do pędzla! :) Pozdrawiam i obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubie gąbeczki do makijażu i z chęcia bym ją przetestowała gdyby była dla mnie bardziej dostępna:)

    OdpowiedzUsuń
  23. oj tam i tak podobają mi się obie :d

    OdpowiedzUsuń
  24. ja ostatnio mam fazę na pędzle, gąbeczka poszła w odstawkę

    OdpowiedzUsuń
  25. kolorek ma przesłodki! ja mam gąbeczkę z Deni Carte

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam nigdy tych gąbeczek ale zamierzam w końcu się w jakąś zaopatrzyć. Może zacznę od tej Nanshy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. 24 zł mogłabym jeszcze poświęcić ale 70 zł za kawałek gąbki to już przesada.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja się z taką formą aplikacji podkładu nie lubię. Nic nie zastąpi moich paluszków ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie używałam, może kiedyś się przekonam :) Jednak najbardziej dopasowane do naszej skóry jest właśnie skóra :) Dlatego pozostaje przy palcach :)

    Pozdrawiam,
    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja się ostatnio przekonałam do takich gąbeczek odkąd zakupiłam swoją stożkową w Naturze i sprawdza mi się naprawdę świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie jakoś te gąbeczki w ogóle się nie spisują ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. sliczny kolor gabeczki! ja obecnie uzywam gabeczki z Rossmanna i jestem w niej zakochana!

    OdpowiedzUsuń
  33. Oryginalny BB wygryzl wszystkie pędzle jakie mam w kufrze. Myślę, że sprawdzę jak się sprawdzi przedstawiona przez Ciebie gąbka ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger