AVA- Beauty Home Care- maska enzymatyczna- HIt, czy Kit?!


Hejka Kochane,

dzisiaj przychodzę do Was z recenzja moje ulubionego typu kosmetyku, mianowicie mowa będzie o maseczce do twarzy. Jestem absolutną maniaczką wszelkich masek, jestem maseczkowym potworem :) Wierzę i widzę ich dobroczynne działanie na moją skórę. Ważna jest równowaga w stosowaniu maseczek i używanie ich wedle potrzeb skóry. Raz oczyszczam, raz nawilżam, jeszcze innym razem rozświetlam i odżywiam. Moja skóra, lubi tak skomponowaną pielęgnację. Ostatnio kupiłam Maseczkę marki Ava z serii Beauty home care... Jesteście ciekawe, jak się sprawdziła. Zapraszam do czytania...







Samo opakowanie, już bardzo cieszy oko, stare złoto, eleganckie i gustowne. Miękka tubka, z której z łatwością wydobywa się produkt. Przy końcu polecam przeciąć tubkę, jeszcze sporo produktu uda nam się wydobyć. Minusem może być pojemność, bo to zaledwie 100ml, ale zmam maseczki o mniejszej pojemności ;) Cena to około 35zł, ja swoją kupiłam w Hebe.






Maseczka, ma bardzo przyjemny zapach, lekko owocowy, lekko kwiatowy. Bardzo odprężający i kojarzy mi się z zapachem kosmetyków używanych w salonach kosmetycznych. Warto pamiętać o tym, aby przed użyciem mocno wstrząsnąć tubką!









Przed długie lata nie wierzyłam, w produkty enzymatyczne, ale kiedy poznałam peeling Norel zmieniłam zdanie :) Warto też pamiętać,że przy kosmetykach enzymatycznych, musimy pilnować, aby skóra była  czas wilgotna, tylko wtedy enzymy działają! Nauczona doświadczeniem, wiedziałam, że muszę spróbować tej maseczki. Enzymy pięknie złuszczają martwy naskórek, rozjaśniają cerę i napinają. Maska Avy, ma bardzo dobry skład i to ostatecznie przekonało mnie do zakupu.










Konsystencja- jak w przypadku masek kaolinowych, dość gęsta i bogata. Maseczka dobrze się rozprowadza i trzyma naszej twarzy. Spokojnie możemy zająć się czymś innym w czasie trzymania jej na skórze.Maseczka dość dobrze się zmywa, ale lepiej zmyć ją jeszcze wilgotną, kiedy pozwolimy jej zaschnąć, dłużej się pomęczymy z jej zmywaniem. Osobiście, używam do zmywania maseczki i dodatkowego masażu (peelingu) silikonowej szczoteczki. Ten mały gadżet, bardzo ułatwia sprawę, dodatkowo pomaga, dokładnie oczyścić  pory. 




DZIAŁANIE: maseczkę tę stosuję 2-3 razy w tygodniu, wedle zaleceń producenta... Co od razu dało się zauważyć, to ogromne rozjaśnienie cery. Twarz wygląda na bardzo wypoczętą i wyspaną, uwielbiam ten efekt. Po drugie skóra jest bardzo dobrze oczyszczona, pory są odblokowane i zwężone. Maseczka pod tym względem, przypomina mi maseczkę marki Palmer's, która jednocześnie oczyszcza i nawilża, Tutaj jest bardzo podobnie, maska oczyszcza i złuszcza, ale nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Buzia, wygląda na zdrową i młodszą :) Koloryt jest wyrównany, a skóra wręcz promienieje. Maseczkę, często stosuję rano, jako zastrzyk energii na cały dzień. Zapach jest bardzo przyjemny i relaksujący, co dodatkowo umila aplikację, Jedyny minus, który mnie nie przeszkadza, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wielu osobom może przeszkadząć, to fakt, że maseczka zaraz po nałożeniu piecze... Nie dzieje się tak za każdym razem, ale kilak razy mi się to zdarzyło. Dla mnie to znak, że produkt działa, kwasy owocowe, tak właśnie mogą się zachowywać... Nie jest to bardzo przykre doświadczenia, w zasadzie po chwili, przestaje to odczuwać. Uprzedzam jedynie osoby bardzo wrażliwe, że tak może się zdarzyć. Osobiście, jestem bardzo zadowolona, produkt oczyszcza, złuszcza, nawilża i dodaje życia mojej cerze. Koloryt jest wyrównany, niedoskonałości zasuszone ;) A twarz, bije zdrowym blaskiem, efekt jak po wizycie w spa. Serdecznie Wam polecam. Buziaki! 






32 komentarze:

  1. bardzo interesująca, ale ja ostatnio o maskach zapominam, dobijam dna maseczki Palmers

    OdpowiedzUsuń
  2. Maseczka widać jest kusząca, jak będę w Hebę to zerknę, może będzie promocja ?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam markę Ava czuję ,że ta maseczka to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam markę Ava czuję ,że ta maseczka to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post ! :)
    Paulinandmee.blogspot.com miło mi bedzie jeżeli skomentujesz nowy post :D
    Obs=obs

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj muszę wypróbować skoro tak fajnie rozjaśnia twarzyczkę <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooooo rozjaśnienie twarzy :), gdyby nie to że mam naprawdę niezły zapas maseczek do twarzy, to chętnie bym ją kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę zajrzeć do Rossmanna i sprawdzić co mają ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. maski enzymatycznej jeszcze nie używałam, jedynie peelingu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak skończę moje zapasy to może wypróbuję, bo widzę, że działanie bardzo fajne

    OdpowiedzUsuń
  11. jejku ja przez sesję, zajęcia, praktyki to zapomniałam o maseczkach a przydałyby się bo zmęczenie też już na niej widać

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją na oku już od jakiegoś czasu i jak zużyję trochę maseczkowych zapasów, to na pewno po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy produkt, właśnie czegoś takiego szukałam. Jednakże piszesz, że osoby z wrażliwą cerą muszą uważać. No właśnie i tego się boje. :( miałam przykre sytuacje z maskami do twarzy, które właśnie piekły a w dodatku zostawiały mi czerwone plamy :( to był horror. Chyba były mocne jak dla mnie i nie wspominam tego zbyt dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  14. odkąd się tylko pojawiła mam ją na liście, ale zawsze w końcu kupuję coś innego :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam, podoba mi się opakowanie , u mnie faza na maski w płacicie zawszcza azjatyki :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, gwoli ścisłości, to maska enzymatyczna, więc w jej składzie nie ma kwasów owocowych (AHA), a enzymy (bromelaina i papaina), choć efekt ich działania na skórę jest podobny, to jednak jest to zupełnie inna substancja.
    Strasznie mnie kusi ta maseczka. Na pewno kiedyś się na nią zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Co ciekawe, na stronie producenta maska ta jest dostępna w dwóch różnych opakowaniach u dwóch różnych cenach, a różnica wynosi aż 10 zł.

      Usuń
  17. cieszę się, że maseczka dobrze złuszcza ale i rozjaśnia skórę bo od dłuższego czasu mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie też piekła parę razy zaraz po nałożeniu, lubię tą maseczkę, naprawdę działa .

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie ją wypróbuję, jak ją znajdę oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę kiedyś wypróbować :))

    OdpowiedzUsuń
  21. O tej masce już gdzieś słyszałam sporo dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Samo opakowanie cieszy oko :) Muszę kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawa maseczka, jak spotkam to chyba się skuszę. Stosuję i lubię peelingi enzymatyczne, więc powinna mi się spodobać, choć trochę mnie zatanawia to pieczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie zawsze się tak dzieje, moze to zalezy od dnia i stanu naszej cery...

      Usuń
  24. Bardzo lubię cala serię i ta maseczka również przypadła mi do gustu. Choć lubię też te z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam ją w zapasach i mam nadzieję, że u mnie się sprawdzi równie dobrze :) Dobrze, że piszesz o tym możliwym pieczeniu:))

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię markę Ava. Kilkuetapowe zabiegi mają świetne. Muszę wypróbować też tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. w moich zapasach siedzi w innym opakowaniu. ciekawe, czy będzie tak samo dobra. oby!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger