Moja azjatycka przygoda... SingaShop


Od jakiegoś czasu trwa szał na azjatycką pielęgnację, a po opublikowaniu książki, która jest już bestselerem "Sekrety urody Koreanek" wszystkie z nas zapragnęły mieć w swoim domu azjatyckie kosmetyki i sprawdzić ich działanie na własnej skórze. Nie inaczej było ze mną :) Obietnica pięknej, jasnej i młodej cery, zawsze brzmi kusząco. Z pomocą przyszedł mi sklep SingaShop, który w swoim asortymencie ma wiele ciekawych produktów. Ja sięgnęłam po te, które na chwile obecną wydały mi się najpotrzebniejsze :) Wybrałam serum z jadem węża, o którym opowiem niebawem, oraz maseczkę oczyszczającą, którą przybliżę Wam dzisiaj. No to zaczynamy :) 








Jako maseczkowa maniaczka, nie mogłam pominąć tego działu w sklepie :) Okres intensywnego nawilżania mam za sobą, teraz potrzebuję maseczek oczyszczających, które zadbają o moją mieszaną cerę. Pogoda jest coraz piękniejsza, a temperatury coraz wyższe, przez co moja skóra produkuje więcej sebum i niestety wyskakuje mi więcej niespodzianek... Oczyszczająca maseczka z glinki wulkanicznej, wydala mi się produktem idealnym :) 








OPAKOWANIE:
zacznę od opakowania, które zawiera 100ml produktu, a jest bardzo małe, zgrabne i poręczne. Przypomina mi małą baryłkę miodu ;) Nakrętka jest szczelna, ponadto produkt zabezpieczone jest plastikowym wieczkiem. Cena maseczki 75zł ------> Tutaj











ZAPACH:
dość neutralny, kojarzy mi się z zapachem drożdży. 


KONSYSTENCJA:
niezwykle przyjemna postać bogatej, gęstej maści. Bez problemu nakłada się ją na twarz, bez obawy, że zabrudzi wszystko wkoło, czy sunie się z twarzy. Maseczka trzyma się skóry, przez co możemy zająć się czymś innym. Pomimo tego, że to glinka, nie zastyga na naszej skórze w ekspresowym tempie, dość długo jest wilgotna i nie ma żadnego problemu z jej usunięciem. Jest bardziej plastyczna, niż tradycyjna glinka, bardziej gumowa :) Maseczka, zawiera w sobie wyciąg z bambusa, rumianku, szydlicy japońskiej i ekstrakty owocowe.



















MOJA OPINIA:
jako maseczkowa maniaczka i osoba, absolutnie uzależniona od maseczek, mam spore doświadczenie w tym temacie :) Jak spisuje się zatem ta konkretna maseczka? Z pewnością, warto zaznaczyć, że to zupełnie inny rodzaj glinki w glince :) Pewnie to zasługa, różnych dodatków i ekstraktów, sprawia, że maseczka jest plastyczna i nie robi nam wulkanicznej skorupy na twarzy. Dla mnie to rewelacyjna opcja, bo mogę zapomnieć o spryskiwaniu twarzy wodą termalną czy hydrolatem i mogę skupić się na innych czynnościach :) Po drugie maseczka, zachowuje się naprawdę przedziwnie... Zaobserwowałam, że  maseczka wyciąga moje zaskórniki na powierzchnię... Ogromnie mnie to zaskoczyło przy pierwszej aplikacji, gdy po około 15min spojrzałam w lustro i moja twarz pokryta byłą nie tylko pastą, ale pojawiły się na niej czarne kropki (wyglądało to prześmiesznie) Maseczka wyciąga na wierzch zaskórniki, szczególnie widoczne było to na nosie i w okolicach brody. Po zmyciu maseczki, buzia byłą niezwykle oczyszczona, a pory zmniejszone. Pierwsza aplikacja, to był szok, każda kolejna była już konkretnie z nastawieniem, że ta maseczka pomoże mi z moim zaskónikowym problemem :) Z każdym użyciem, koloryt mojej cery stawał się bardziej wyrównany, a skóra jaśniejsza. Pory są odblokowane i oczyszczone, zaskórników jest mniej, a ja nie mogę się nadziwić jak to możliwe, gdzie ktoś schował magnez?! :) Produkt jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry, nie przesusza jej i nie nie powoduje zaczerwienienia. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i przyznam szczerze, że mam ochotę na więcej azjatyckich maseczek :) Minusem jest jedynie cena, bo 75zł to dość wysoka cena, niemniej jeżeli przeliczymy to na wydajność i skuteczność... Same znacie odpowiedź. Ja ciesze się, że mój zaskónikowy problem uległ poprawie i polecam Wam spróbować, jeżeli tak jak ja macie mieszaną cerę i kochacie maseczki :) 




70 komentarzy:

  1. Zapowiada się super.Sama mam problemy zwłaszcza na nosie i przydałoby mi się coś co je chociaż trochę zmniejszy. Dodatkowy plus za niezastyganie. Też nic mnie tak nie drażni w glinkach jak potrzeba zwilżania i ta skorupa w efekcie finalnym .

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tą maseczkę w kolejnych planach zakupowych kosmetyków azjatyckich, ale nigdy nie zrealizowałam dalszej części :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo ciekawi mnie to że wyciąga w tak fajny sposób zaskórniki :) cena wysoka ale w sumie chyba jednak warto :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow, zaciekawiłaś mnie nią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest kusząca...szczególnie pomoc w zaskórnikowym problemie mocno do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej, chyba muszę wypróbować ten produkt bo mój nos ostatnio wygląda strasznie :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Twojego opisu wynika, że to jakaś mała magia w słoiczku :) Bardzo ciekawa maska, ostatnio staram się wykonywać maseczkę przynajmniej 2 razy w tygodniu... Różnie bywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy produkt! :) Zaintrygowałas mnie nim :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię zapachu drożdzy ale skoro wyciąga zaskórniki to bierę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie zachęciłaś. Również mam cerę mieszaną i problemy z wypryskami przez sebum w tym gorącym czasie. Jeśli maseczka jest taka dobra to z pewnością warta swojej ceny. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czarująca maseczka, oj sama chętnie bym sobie ją nałożyła na twarz. Zdziwiona jestem wydajnością, bo słoiczek jest mały :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale cudowność prezentujesz! Szkoda tylko że taka cena... :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat ta maseczka nie jest dla mojej cery, ale generalnie od jakiegoś czasu kuszą mnie kosmetyki tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O bardzo ciekawa jest ta maseczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niebawem skończę książkę. Ale mogę już powiedzieć, że naprawdę mi się podoba. Jestem mega zaskoczona tym co przeczytałam ;)
    Glinka wydaje się być super, ale cena rzeczywiście wysoka. Co nie zmienia faktu, że warto się koło niej zakręcić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzianie jest rewelacyjne, na azjatyckich logach, ta maseczka ma rewelacyjne opinie :)

      Usuń
  16. Dla mnie totalna nowość :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale mnie zaciekawiłaś, myślę, że to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się sprawdzi, ale na moje oko masz nieskazitelną cerę :)

      Usuń
  18. Coś dla mnie. Dobrze wiedzieć na przyszłość po co sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  19. super! szukałam takiej maseczki, bo aktualnie rządzą u mnie te w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dopiero mam zamiar kilka zamówić na spróbowanie :)

      Usuń
  20. Ostatnio szukam jakiejś dobrej maseczki, chętnie bym tą wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem straszni ciekawa tego serum :). Aktualnie mam tyle maseczek że pierw muszę coś zużyć aby kupić :). Ale moja skóra rownież wariuje w lecie i już pojawiają się pierwsze zmiany czyli mocniej przetłuszczająca się skóra :/.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moje pierwsze potkanie ze słońcem wypadło na niekorzyść dla cery... Też muszę zainwestować w coś oczyszczającego. :)
    Fajna ta maseczka, przynajmniej tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie, że nie zasycha tak na twarzy jak inne glinki :) Zawsze bardzo mnie to irytowało, bo wszędzie się sypał ten pyłek :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Będę musiała się jej przyjrzeć bo po takiej opinii strasznie kusi. Zwłaszcza ze względu na konsystencję. O ile lubię działanie większości maseczek z glinkami, tak rzeczywiście spryskiwanie ich co chwilę wodą termalną w celu uniknięcia skorupy na twarzy jest dosyć uciążliwe. Czekam też niecierpliwie na post o tym serum z jadem węża, to dopiero musi być ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurczę muszę ją wypróbować! :) te oczyszczenie z zaskórników.. marzę o tym!

    OdpowiedzUsuń
  26. W końcu ktoś zrobił lepszą wersję glinkowej maseczki. Nie cieprpię jak mi tradycyjne podsychają i muszę się spryskiwać co chwilę !

    OdpowiedzUsuń
  27. Glinki nie są dla mnie, ale opakowanie wygląda uroczo :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Cena dość wysoka, ale skoro taka dobra to warto ;) Nie miałam jeszcze żadnego azjatyckiego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dopiero zaczynam swoją przygodę z nimi :)

      Usuń
  29. Maseczka wydaje się naprawdę świetna. Moja cera też obecnie bardziej się przetłuszcza. To działanie oczyszczające maseczki o którym piszesz naprawdę zdumiewa. Myślę więc że produkt wart swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy produkt :) Zainteresowałaś mnie nim.

    http://garderobelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Wygląda interesująco, muszę wypróbować

    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  32. Też mam mieszaną cerę i kocham maseczki, więc chętnie wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj ja bardzo chcę przetestować bo Azjatki maja taką piękną cerę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow 🎉 Muszę ją kupić. Te wychodzące czarne paskudny i zwężone pory to opcja dla mnie 👍🏻

    OdpowiedzUsuń
  35. przydałaby się, piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Brzmi cudownie, muszę ją kiedyś dorwać! :) PS. zdjęcia bajeczne...

    OdpowiedzUsuń
  37. skoro działa, to zdecydowanie warto tyle wydać :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak tak wyciaga zaskorniki to koniecznie musze ja miec, tylko ta cena kurcze :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo polubiłam sklep, choć za pierwszym razem wybrałam inne produkty :) Na pewno ją kupię! Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam na oku juz kolejną maseczkę z tego sklepu :)

      Usuń
  40. Ze względu na to, że wyciąga zaskórniki muszę mieć ją koniecznie, ale ta cena mnie zniechęca :-(

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja dopiero szykuję się do kupna tej książki, więc przygoda z azjatyckimi kosmetykami dopiero przede mną haha :)
    ❤ blog

    OdpowiedzUsuń
  42. i znów coś, co bym chciała ajjj ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie słyszałam o tym produkcie :)
    Obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  44. ... a mnie ciekawić będzie serum z jadem węża, bo z mojego doświadczenia efekty powinny być świetne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  45. No zapowiada się genialnie muszę powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mmm kusi, konsystencja ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Mam tą maskę i wczoraj zastosowałam ją po raz pierwszy i...jestem zachwycona efektami ^-^ Zobaczymy czy długofalowo będzie równie dobra jak teraz ;)

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie stosuję za bardzo maseczek ale po Twojej recenzji... coś czuję, że muszę ją koniecznie nabyć! :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Pierwszy raz spotykam się z tą maseczką :) ❤

    OdpowiedzUsuń
  50. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tym produktem,ale bardzo chętnie bym go przetestowała i sprawdziła,jakby współpracował z moją skórą.

    OdpowiedzUsuń
  51. Cena mnie trochę odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. nie słyszałam o tym produkcie nigdy ; )

    OdpowiedzUsuń
  53. Coś w tym jest. Długo kosmetyki azjatyckie mnie nie kusiły, ale jakiś czas temu nawet ja zaczęłam się łamać i powoli sięgać po tego typu kosmetyki;)

    OdpowiedzUsuń
  54. kurcze, chciałabym spróbować próbkę u siebie!

    OdpowiedzUsuń
  55. Wprawdzie moja cera mocno zmierza w kierunku suchej, jednak kusi wizja pozbycia się zaskórników...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger