Dr Irena Eris SPA Resort Tahiti rozświetlający balsam do ciała! Wakacyjny niezbędnik!




Lato, to pora roku kiedy my kobiety odkrywamy więcej ciała i bardzo dbamy o to, by nasza skóra wyglądała nienagannie. Opalenizna to atrybut lata, każda z nas chcę złapać choć odrobinę słońca w te wakacyjne miesiące. Skóra muśnięta słońcem, wygląda lepiej i nie mam tutaj na myśli pomarańczki ze solarium, ale lekką, złocistą opaleniznę, która dodaje nam pewności siebie :) A kiedy już się opalimy, chcemy to podkreślić i do tego świetnie nadają się wszelkiego typu balsamy rozświetlające, bowiem złote drobinki w nich zwarte, fantastycznie podkreślają to co najlepsze :) Sama jestem raczej bladym typem i nie przepadam za nachalnym brokatem, ale balsam marki Dr Irena Eris z serii Spa Resort Tahiti skradł moje serce. Cóż... jestem tylko słabą kobietą ;) 









Słodkie obietnice....


Intensywne nawilżenie i wygładzenie, złociste rozświetlenie. Udaj się w niezapomnianą podróż do krainy rajskiej szczęśliwości i otul swoje ciało delikatną warstwą balsamu. Jego innowacyjna formuła nawilżająca, bogata w kwas hialuronowy i ekstrakt z Orchidei ukoi pragnienie Twojej skóry, a wyselekcjonowane składniki z Tahitańskiej perły i masło shea pozostawi ją cudownie odżywioną i wygładzoną. Przesycone słońcem perłowe drobinki rozświetlające, okryją Twoją skórę subtelnym woalem złota, nadadzą jej witalności i promiennego blasku. To prawdziwa niebiańska uczta nie tylko dla skóry. Balsam intryguje, zaskakuje oraz obezwładnia zmysły urzekającym zapachem.







Opakowanie:
to biały kartonik sygnowany logo marki, z kolorową obwolutą określającą serię. Wewnątrz plastikowy słoik, z cudowną kolorową szatą graficzną, pełną soczystych kolorów. Grubą, srebrna nakrętka, wszystko to sprawia, że czujemy luksus w ręku i możemy poczuć się jak w Spa. Pojemność balsamu to 200ml Ta seria, dostępna jest  wyłącznie w perfumeriach Douglas.













Zapach,jest bardzo wyjątkowy i dość specyficzny Mnie na myśli przywodzi perfumy i gorzkie grejpfruty... Jest trudny do określenia, ale mnie bardzo przypadł do gustu. Jest bardzo kobiecy i dość intensywny, ale jednocześnie lekko gorzki i świeży. Podoba mi się, że zapach utrzymuje się na skórze, do dodaję mi pewności siebie :) 








 A co z konsystencją? Choć na zdjęciach, produkt wygląda jak masło, w rzeczywistości jest bardzo lekkim balsamem, który jest ultra delikatny i szybko się wchłania. Nie jestem balsamową dziewczyną i lubię to robić raz-dwa. Balsam Tahiti dla mnie jest odpowiednim produktem, ponieważ nakłada się błyskawicznie i wchłania się w mgnieniu oka. Idealny na poranek, po odświeżającym , chłodnym prysznicu :) 







Właściwości nawilżające: oczywiście, balsam przyjemnie nawilża, ale nie jest to bardzo bogaty i treściwy balsam, który da ukojenie szorstkiej i przesuszonej skórze. Należy do kategorii balsamów lekkich, tych preferowanych na dzień. Skóra staje się miękka i gładka, drobne przesuszenia są zniwelowane. Jednakże nie jest to bogate masło, które otuli i mocno zregeneruje skórę. Uważam, że na lato ta konsystencja i to działanie sprawdzi się idealnie. Nawilży, ale nie przeciąży skóry. Dla mojej skóry i moich preferencji idealne :) 








Drobinki... to może być kontrowersyjny temat. Dla jednych efekt tandetny, dla drugich nieodłączny element wakacji. Ja preferuję raczej wszystko co delikatne i kieruję się zasadą im mniej tym lepiej. W przypadku produktu Dr Irena Eris nie mam takiego poczucia, że czegoś się za dużo i wygląda to źle. Balsam zawiera w sobie drobinki, ale są one tak delikatne i drobne, że praktycznie niewidoczne (aparatem nie do uchwycenia) Efekt na skórze jest bardzo subtelny, trzeba się przyjrzeć, żeby coś zobaczyć. Skóra wygląda na wypielęgnowaną, nie ma tutaj grubego brokatu, a jedynie złota tafla, która optycznie upiększa nasze ciało. Pokochałam ten efekt, bo choć tak subtelny, dodaje mi pewności siebie, a skóra nabiera zdrowego wyglądu. Ta seria kosmetyków, określana jest mianem Resort Spa i tak też można się poczuć używając go. Efekt jest delikatny i elegancki jak sama marka i jej zamysł. Każda kobieta powinna czuć się wyjątkowo i myślę, że produkty Eris, takie właśnie są. Upiększają, urzekają i sprawiają, że czujemy się piękniejsze! Serdecznie polecam.





39 komentarzy:

  1. lubię jak balsam błyskawicznie się wchłania, a ostatnio zakochałam się w rozświetlającym efekcie, więc to coś dla mnie;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam go i miło wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię kosmetyki Eris, ale tego balsamidła nie znałam! Szkoda, że mam dużo balsamów w kolejce do wykorzystania :(

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy...nie słyszałam o nim;) fajnie Cię odwiedzać i zawsze dowiedzieć się o czymś nowym;)
    całus

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz by mi się przydał taki balsami. Jeszcze wcześniej nie miałam okazji o nim uslyszeć

    OdpowiedzUsuń
  6. Balsam wydaje się idealny na porę letnią kiedy chcemy aby produkt szybko się wchłonął i dawał ładny efekt :) Nie słyszałam o takich produktach od dr Ireny Eris :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oo narobiłąś mi ochoty na ten balsam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że wybiegasz w przyszłość - na zdjęciach jest już 29 lipiec :D A tak serio, to zarówno nazwa jak i design kusi :D Szkoda, że tylko w Douglasie są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi 😆 niestety kilka postów będzie miało zwariowana datę. Aparat mi zwariował, chyba sie rozleniwił na urlopie 😉😋

      Usuń
    2. Też zwróciłam na to uwagę :D

      Usuń
  9. Lubię lekkie kosmetyki, za drobinkami nie przepadam, jednak mała ilość jest akceptowalna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ciekawie wygląda i strasznie mnie zapach ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo interesujący produkt, pięknie się prezentuje

    OdpowiedzUsuń
  12. nie wiem czemu, ale jakoś ta firma mnie odtrąca :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie przepadam za drobinami w tego typu produktach, a opaleniznę preferuję tę z tubki, także pomimo kuszącego zapachu nie zdecyduję się.
    Ps. Wow, jakie nogi ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Opakowanie ma takie że przyciąga wzrok :) markę znam choć sam balsam widzę po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Swietna recenzja, a najbardziej w tych zdjeciach spodobała mi się Twoja ta bransoletka na nodze :D
    sensiblees.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. To kosmetyk stworzony dla mnie :) rozejrzę się za nim :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie nogi pobalsamowane nim wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  18. Balsam jak balsam ale te nogi! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. nigdy jeszcze nie słyszałam o tych balsamach ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem bardzo ciekawa jego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że idealnie podkreślałby opalone ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że mogłabym się w nim zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie przepadam za lekkimi balsamami, ale latem je uwielbiam - szczególnie rano. Nie wiedziała, że dr irena eris robi takie cudeńka :) Strasznie podoba mi się jego opakowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Niezły pomysł, ale ja będę próbować pomysłu pewnej blogerki na własny olejek rozświetlający ;) Zobaczymy czy też mi się uda uzyskać tak delikatną złotą taflę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kuszą mnie te serie Irenki ale nie lubie drobinek :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Opis zachęca do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne zdjęcia. Nie miałam ani jednego kosmetyku z tej serii, ale opis wygląda kusząco. Jakim aparatem robisz zdjęcia na bloga? :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Słyszałam że cudnie pachnie, ale niestety nie znoszę drobinek, a raczej moja skóra.

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam tę linię, właśnie wróciłam do balsamu z drobinkami, bo cudownie wygląda latem na skórze:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Opakowanie mnie zauroczyło :) Nie znam go, ale lubię jak skóra się delikatnie świeci takimi drobinkami, więc chętnie go kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger