Mizon, Wielofunkcyjny krem ze śluzem ślimaka All in One Snail Repair Cream



Dzisiaj, nadszedł czas, aby zrecenzować kolejny azjatycki kosmetyk, jaki mam w swojej kosmetyce. Tym razem marka Mizon, czyli bardzo popularna w internecie marka, prosto z Korei :) Coraz częściej sięgam po produkty z Azji, po pierwsze mnie fascynują, a po drugie, widzę ich niesamowite działanie na mojej skórze. Mam na oku jeszcze kilka produktów, oraz kilka w fazie testów, więc przez najbliższy czas, nie zabraknie postów o tej tematyce. A jak spisał się słynny ślimaczkowy krem od Mizon? Zapraszam dalej  

















Mizon Wielofunkcyjny krem ze śluzem ślimaka, słów kilak od producenta:






"Silnie regenerujący krem do twarzy i dekoltu. Zawiera aż 92% filtratu ze śluzu, adenozynę, peptydy i witaminy. Bez barwników, substancji zapachowych i parabenów, idealny do wrażliwej skóry. 
Rozjaśnia przebarwienia, wspomaga regenerację blizn i skaz.zmniejsza pory, przeciwdziała starzeniu się skóry, działa ujędrniająco i przeciwzmarszczkowo. Odmładza zmęczoną skórę przez zwiększenie produkcji kolagenu oraz poprawę elastyczności. Doskonale nawilża, tworząc barierę ochronną dla szkodliwych składników z zewnątrz."





Krem, przeszedł do mnie dobrze zapakowany i zabezpieczony, mam gwarancję, że nikt go wcześniej nie otwierał, a to bardzo istotne. Opakowanie, jest minimalistyczne, zachowane w kolorach brązu i bieli. Na kartoniku, znajdziemy informacje w języku angielskim i koreańskim... Ale na stronie sklepu SACHI, znajdziemy polski opis produktu. Warto zapoznać się z tym przed użyciem. Bo w przypadku tego kremu, musimy pamiętać, aby omijać okolice oczu!!! Tubka jest bardzo lekka, ma higieniczny aplikator, dzięki temu dozujemy optymalną ilość kremu. Niestety szybko się ściera i nie widać ile produktu jeszcze nam pozostało. Pojemność to 35 ml.








ZAPACH:
Krem jest całkowicie bezzapachowy, mnie to absolutnie nie przeszkadza i sądzę, że takie rozwiązanie przypadnie do gustu nie tylko wrażliwcom, ale i każdej fance naturalnej pielęgnacji. 



KONSYSTENCJA:
jest dosyć specyficzna, ale chyba nie się czemu dziwić, skoro krem zawiera aż 92% śluzu ślimaka... Zatem konsystencja, musi być nieco inna, niż w przypadku zwykłego  kremu. Po wydobyciu kremu z tubki, widzimy, że ma on pół transparentny biały kolor... 






Sama formułą kremu jest specyficzna, ponieważ krem lekko się klei i ciągnie. Nie jest to jednak efekt gumy do życia, po prostu przed pierwsze sekundy, czujemy coś lepkiego na twarzy. Przy pierwszych aplikacjach , denerwowało mnie to, kiedy przywykłam nie robiło to na mnie żadnego wrażenia... Wszystko to przez śluz ślimaka i tyle. Trzeba się po prostu przyzwyczaić :) 







Po rozsmarowaniu kremu staje się  praktycznie niewyczuwalny na twarzy. Nie ściąga naszej cery, nie zakleja jej niczym folia spożywcza. Jest bardzo delikatny i lekki, a wchłania się niemal błyskawicznie! Od razu możemy wykonywać makijaż. Nie zauważyłam, żeby krem źle wpływał na używane produkty, a używam różnych kosmetyków.







Stosowanie:
krem używam dwa razy dziennie. A testowałam go namiętnie przez około dwa miesiące. To był jedyny krem, jaki zabrałam ze sobą na urlop, także sporo zaryzykowałam, biorąc w drogę nieznany mi krem. Ale było to celowe zagranie. Skóra przy zmianie klimatu, wody i diety może się zmieniać, poza tym słońce i inne czynniki atmosferyczne nie ułatwiają sprawy. Pomyślałam, że krem będzie miał co robić i ocenię go pod każdym możliwym względem :) 












DZIAŁANIE:
uznałam, że skoro to krem wielofunkcyjny, sprawdzi się idealnie na wszelkie problemy mojej mieszanej cery! Oczekiwałam rozjaśnienia, wyrównania kolorytu, ujędrnienia oraz zniwelowania zmian i zaskórników... Co się zmieniło przez ten cały czas... Zmieniła się moja twarz i to w ogromnym stopniu. Po pierwsze krem, fantastycznie i długotrwale nawilża. Radził sobie z przesuszoną i poparzoną przez słońce skórą. Dawał przyjemne uczucie ukojenia i świetnie regenerował mój upieczony na różowo nos. Byłam pewna, że odpadnie mi cały nos, nie tylko skóra... Ale krem dał radę i bardzo wyciszył tę całą sytuację, ratując mnie :) Był kerem, który stosowałam nawet kilka razy w ciągu dnia, zawsze kiedy potrzebowałam nawilżenia, czy ukojenie. Stosując go w ten sposób, nawet nie zauważyłam kiedy... moje zaskórniki zaczęły znikać, a cera stawała się bardziej jędrna i gęsta... Moja cera, zaczęła wygląda rewelacyjnie i pomimo wysypu piegów, co było nieuniknione, wyglądała nieskazitelnie. Odstawiłam prawie na 1,5 miesiąca makijaż. Cieszyłam się tym jak moja cera wygląda i jak ja się z tym czuję :) Z urlopu przywiązałam opaleniznę i piegi... zatem, chciałbym się ich pozbyć, ale postanowiłam z tym zaczekać do jesieni.... Przez ten cały czas, stosowałam praktycznie cały czas krem Mizon i co się okazało, piegi zaczęły znikać, a cera rozjaśniała, rozpromieniała... Nie wiem, jak to opisać, ale nawet ludzie, którzy mnie na co dzień otaczają mówili, że wyglądam bardzo promiennie. (Przypominam, że nie malowałam się w tym okresie) Kiedy zaczęłam się nad tym zastanawiać, doszłam do wniosku, że to nic innego jak ten ślimaczkowy krem. Szczerze przyznaję, że nie wierzyłam do końca w działanie tych kremów... I teraz bije się w pierś. Krem działa REWELACYJNIE!!!! Na plus oczywiście to , że nawilża i koi, ale też przyspiesza regenerację (mój spalony nos) Radzi sobie ze zmianami, w dużym stopniu wyeliminował zaskórniki, a  niedoskonałości pojawiały się znacznie rzadziej. Cera, stała się bardziej jędrna i mocniejsza. Wydaje mi się, że moja zmarszczka na czole (spadek po tacie) nieco złagodniała :)  Ale co najważniejsze, to to, że krem rozjaśnia, ujednolica, sprawia, że skóra wygląda bardzo świeżo i młodo, A na to zawsze jestem bardzo łasa! Odstawiłam makijaż i czułam się tak rewelacyjnie we własnej skórze, uznałam więc, że właściwie ja już go nie potrzebuję :) A to wiele mówi o tym jak krem zadziałał i jak zmienił moją skórę. Krem nie zapycha, nie ściąga mojej cery, nie podrażniał jej w żaden sposób. Sadzę, że to krem dla każdej cery, potrzebującej wzmocnienia i odżywienia! Powoli dobijam dna i myślę o zakupię kolejnego podobnego kremu, może teraz postawię na serum?! :)










Jeżeli macie różne niedoskonałości, pragniecie zregenerować, nawilżyć lub uspokoić Waszą cerę, serdecznie polecam Wam ten krem. Kiedy przywykniecie to konsystencji i będziecie systematyczne, pewnego dnia odkryjecie w lustrze nową siebie. Nie wierzyłam dopóki nie spróbowałam i teraz wiem, ile straciłam nie używając tego typu kremów wcześniej. Mam jednak nadzieję,  że nie jest za późno i jeszcze zdołam cofnąć czas ;) Krem, znajdziecie w sklepie internetowym SACHI







37 komentarzy:

  1. Właściwości w sam raz dla mnie, ale ten ślimak troszkę mnie przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam w planach ten krem, ale próbki z ekstraktem ślimakowym uczyniły spustoszenie na mojej twarzy więc odpuściłam podobne pomysły.

    OdpowiedzUsuń
  3. ale rewelacyjny produkt, po Twojej opinii będę polecać jako kosmetyk odmładzający:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś słyszałam o działaniu kremów ze śluzem ze ślimaka. Chętnie bym go wypróbowała, ale jest troszkę za drogi dla mnie jak na razie, ale prędzej czy później postaram się go kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wielką ochotę na coś ślimakowego, sporo się naczytałam o jego pozytywnych właściwościach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kremy ze śluzem ślimaka chodzą za mną od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zachęcający post :) ja się brzydzę trochę ślimaków , ale Twoja opinia sprawiła że trochę mniej jestem do nich zrażona :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale kusząco go opisałaś :D Miałam wcześniej ślimaka z innej marki to się nie polubiliśmy...ale może tego spróbuję, hmmm :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie skusilaś, mam krem pod oczy z tej serii,więc czemu nie spróbować pozostałych?

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie skusilaś, mam krem pod oczy z tej serii,więc czemu nie spróbować pozostałych?

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem czy bym się skusiła na taki krem ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny produkt, z chęcią przetestuję :)
    http://m-grabowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. spodobałby mi się, nie miałam jeszcze niczego marki Mizon, ale lubię azjatyckie produkty i miałam krem ze śluzem ślimaka w wersji bb skin 79

    OdpowiedzUsuń
  14. Same dobre opinie o tych kosmetykach czytam, chyba się sama w końcu skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Strasznie mnie kusi ta seria, wiem że mają jeszcze krem typowo pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Działanie brzmi kusząco, ale śluz ślimaka już nie :D Poza tym pierwszy raz słyszę o tej marce :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba najbardziej właśnie lubię te kremy, które bardzo szybko się wchłaniają.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja się dobrze dogadywałam ze ślimakiem w składzie kosmetyku :) Żel Mizona sprawdził się u mnie rewelacyjnie, więc podejrzewam, że z tym kremem byłoby podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam serum ze śluzem ślimaka i było fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. uwielbiam kosmetyki ze śluzem ślimaka, codziennie używam serum ślimaczkowe i efekty już są :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. Widziałam, ze marka ostatnio je wprowadziła :)

      Usuń
  22. Ostatnio ten śluz ślimaka jest bardzo popularny ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Po takiej recenzji nabrałam ochoty żeby go zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja właśnie stosuję krem również ze śluzem ślimaka ;-) Tego produktu nigdy nie miałam, może kiedyś się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dość często teraz spotykam się z takimi kosmetykami które zawiera śluz ślimaka ale po raz pierwszy spotykam się o tak dużym stężeniu. Fakt faktem troszkę to ciągnięcie się lekko mnie odrzuca ale skoro krem sam w sobie tak działa świetnie to myślę że warto się z nim zapoznać bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest pierwsze wrażenie i wtedy jest to faktycznie zauważalne, natomiast później przestaje to mieć znaczenie :)

      Usuń
  26. Rozjaśnienie i ujednolicenie jak najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Tego ślimaka mi potrzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Brzmi jak prawdziwa bajka. Zużyję zapasy i z pewnością się nad nim zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię Mizona ze śluzem ślimaka. Polecam Ci również ampułkę :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger