Czy idealny krem BB istnieje?! Missha, M Signature, Real Complete BB Cream

Czy idealny krem BB istnieje?! Missha, M Signature, Real Complete BB Cream



Azjatyckie kremy BB, podbiły świat i serca wielu z Was. U mnie niestety nie było tak różowo. Stosowałam kilka kremów, miałam wiele próbek i zawsze było coś nie tak. Zazwyczaj kremy mi się ważyły i były bardzo widoczne na cerze, wchodziły w załamania skóry (nawet przypudrowane) i niestety po kilku godzinach noszenia świeciłam się jak bombka. Nawet osławiony krem Missha Perfect Cover nie zdał egzaminu, był bardzo widoczny na skórze, ważył się i podkreślał suche skórki. Dla mnie był to jeden wielki koszmarek.... Niemniej na plus kremów BB przemawiają wysokie filtry i dlatego skusiłam się kolejny raz na krem marki Missha. Tym razem, postawiłam na wersję Signature Real Complete i nareszcie mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z kremu BB, po raz pierwszy w swojej kosmetycznej karierze :) 







Zacznę od opakowania, mała, zgrabna i miękka tubka o pojemności 20g Postawiłam na mniejszą pojemność w obawie, że znowu się rozczaruję i krem wyląduje w koszu. Szata graficzna jest śliczna kolor rose gold i złote napisy, bardzo przyjemne dla oka. Wersja pełnowymiarowa posiada pompkę (oczywiście na plus) i jeszcze piękniejszą szatę graficzną na tubce pojawiają się złocone kwiatuszki. Mały, ale przyjemny szczegół. Krem zamawiałam w sklepie Beautytrend Mniejsza pojemność kosztuje 41,90/20g natomiast większa pojemność 79,90 zł/45g Krem posiada filtr 25 Pa ++ dla mnie to w sam raz, choć wiem, że dla niektórych może to być za mało. 










Kremy BB mają za zadanie wyrównać koloryt naszej cery, ujednolicić i upiększyć skórę. Krem Missha Signature, to krem BB, który producent opisuje długotrwale kryjący i to przekonało mnie, aby go zamówić. Rozumiem makeup no makeup, ale wtedy nie widzę potrzeby nakładania kremu BB który udaję skórę. Kiedy chcę mieć dzień bez makijażu, po prostu go nie nakładam i już, Kiedy jednak sięgam po podkład , czy inny produkt, chcę aby wyrównał on koloryt cery, zakrył ewentualne niedoskonałości i przede wszystkim utrzymywał się na skórze. Nie ma niczego gorszego od produktu zebranego w porach i zmarszczkach, który ścieka z twarzy i brzydko się waży... Niestety takie były  moje doświadczenia z kremami BB. Tym bardziej się cieszę, że znalazłam ten produkt...









Krem na bardzo przyjemną i lekką konsystencję, przypomina mi  krem do twarzy. Rozsmarowuje się go bardzo szybko i lekko zastyga (chwałą mu za to) Kolor jaki posiadam to nr 21 w pierwszej chwili jest troszkę różowy, ale później dopasowuje się do mojej cery i przybiera neutralne tony. Krem nie odcina się kolorystycznie od szyi, ładnie wtapia się w skórę. Dla bardzo jasnych karnacji, polecam nr 13. Z kremem prasuje się bardzo przyjemnie i łatwo, najczęściej nakładam go palcami, czasami wklepuję Beauty Blenderem, raczej nie używam do jego aplikacji pędzli. Wykończenie jakie pozostawia na skórze jest lekko satynowe, nie jest to płaski mat i nie jest to super mokre glow, którego ja nie lubię w kremach BB. 


















Tak krem prezentuje się na skórze, lekko przypudrowany. Zdjęcie nie jest w żaden sposób poprawiane jak zawsze :) 











Co wyróżnia ten krem? Przede wszystkim to, że lekko zastyga na skórze, dzięki temu na mojej mieszanej cerze, utrzymuje się naprawdę dobrze. bo nawet do 6 godz , przypudrowany cienką warstwą Meteorytów. Kem prezentuje się na skórze nieskazitelnie, pięknie wyrównuje koloryt, przykrywa drobne niedoskonałości, ale krycie możemy zbudować, więc to kolejny plus, szczególnie dla cer problematycznych. Uwielbiam go za to, że nie podkreśla porów, ani zmarszczek, nie uwydatnia suchych skórek, które czasami pojawiają mi się w okolicy nosa. Krem nada się dla każdego typu cery, w tym dla skór dojrzałych. Pozostawia satynowe wykończenia, skóra wygląda na wypoczętą i wyspaną, świeżą i młodzieńczą, Przy czym twarz nie świeci się jak w przypadku innych tego typu produktów. Wszystko w tym kremie mnie zachwyca, zarówno szata graficzna, poprzez zapach, po jego wykończenie na skórze. Jest lekki i komfortowy w noszeniu, nie zapchał mnie, ani nie przesuszył. Zachowuje się jak odżywczy krem, nie powoduje ściągnięcia cery. Wystarczą dwie minuty, aby cieszyć się zdrową i piękną cerą. Ja go pokochałam i jestem przekonana, że dla osób, które do tej pory nie trafiły na dobry krem BB, z tego będą zadowolone. Missha Signature Real Complete, to krem BB, który spełnia obietnice producenta i moje oczekiwania. Zwróćcie na niego uwagę, podczas kolejnych azjatyckich zakupów. Na lato, sprawdzi się idealnie :) 






MY SECRET - CONTOURING STICK WITH SPONGE

MY SECRET - CONTOURING STICK WITH SPONGE


Pierwszy wpis po konferencji Meet Beauty, trudno mi się do niego zabrać, wciąż jeszcze nie wróciłam do rzeczywistości :) W przygotowaniu jest post, w którym opowiem i pokaże Wam jak to wszystko wyglądało. Dzisiaj jednak, mam dla Was wpis dotyczący nowości marki My Secret, które są fajną opcją na upalne, wakacyjne dni. CONTOURING STICK WITH SPONGE, to produkty, które testuję już kilak tygodni i naprawdę jestem z nich bardzo zadowolona, szczególnie umiłowałam sobie jeden z nich, ale o tym za chwilkę :) 








Konturowanie twarzy jest już tak powszechne i tak popularne, że chyba wszyscy już je stosujemy. Twarz nabiera trójwymiarowości i prezentuje się o wiele lepiej. Marki kosmetyczne, wciąż udoskonalają swoje produkty i wprowadzają coraz nowsze rozwiązania. Mnie to cieszy, bo uwielbiam testować wszystkie nowości. Nadal poszukuję bronzera idealnego, więc dobrze się składa :) 








Kredki do konturowania, to nowości marki My Secret, W cenie 14,99 otrzymujemy kredkę, wyposażoną dodatkowo w gąbeczkę która ma nam ułatwić rozcieranie produktu. Opakowanie jest solidne, nakrętki mocno klikają, przez co mamy pewność, że produkt jest chroniony. 













Mamy dwa odcienie 01 FLASH, czyli typowy jasny kolor, to rozjaśniania naszej twarzy oraz 02 SHADOW, czyli kolor do przyciemniania/ konturowania. Oba kolory mają dość neutralną tonację, nie są zbyt żółte, ani zbyt pomarańczowe. Najlepiej sprawdzą się przy karnacji jasnej i średniej. 







Kredki, nakładają się błyskawicznie, są bardzo dobrze napigmentowane i wystarczy niewielka ilość, aby ładnie wykonturować twarz. Kredki mają zastygającą formułę i warto pracować z nimi dość szybko. zanim ostatecznie zastygną.  Produkt nie ściąga naszego podkładu, nie tworzy plam, ani "dziur" w makijażu. Nie ciastkuje się i nie roluje. Bardzo dobrze i szybko się rozcierają, podoba mi się to, że nie trzeba się przy tym napracować. Wszystko bardzo szybko się rozciera. Kolor jest widoczny na policzku nawet po mocnym roztarciu, czyli kolor nie zanika przy wypracowywaniu go w skórę. I nie mam potrzebny dokładania koloru. Odcienie są bardzo neutralne i ładnie wtapiają się w moją skórę. 














Gąbeczka jest miękka i przyjemna, ja jednak wolę rozcierać  kredki za pomocą pędzla, wtedy robię to szybciej. Warto wspomnieć, że produkty te lubią się także z pędzlami, co znacząco ułatwi pracę każdej z nas. Jeżeli o mnie chodzi, bardziej umiłowałam sobie kredkę do przyciemniania czyli 02 SHADOW, ma piękny kolor który o dziwo mi pasuje, bardzo przyjemnie się nakłada i bardzo dobrze stapia się z moją jasną skórą. Nakładam, rozcieram, pokrywam cienką warstwą pudru i jestem gotowa. Zadowalająca jest także trwałość tych produktów, kontur, utrzymuje się na mojej cerze cały dzień. Nie rozmazuje się i nie migruje, jedynie stopniowo, traci na intensywności. Nie zauważyłam również żeby produkt zapychał, czy powodował podrażnienia. Na upalne, letnie dni konturowanie na mokro, sprawdzi się idealnie, Skóra ma naturalny blask, jest pełna życia i zdrowia. Płaski mat, w takie dni, nie wygląda dobrze na mojej skórze. Dlatego sięgam po półprzejrzyste podkłady, rozświetlacze i kremowe produkty. Wszystko jest wtedy lekko mokre i nadaje młodzieńczego wyglądu. Kolejny świetny produkt marki My Secret, tani, wydajny, bardzo uniwersalny i łatwo dostępny. Koniecznie się za nim rozejrzyjcie, przy najbliższej wizycie w Drogerii Natura. Buziaki 





Caudalie Vinosource krem sorbet nawilżający. Idealny krem na upalny dzień

Caudalie Vinosource krem sorbet nawilżający. Idealny krem na upalny dzień


Dzisiaj znowu pielęgnacyjne, ale nikt nie obiecywał, że będzie inaczej :) Otóż najbardziej kręci mnie pielęgnacja twarzy i to na nią stawiam. Wreszcie mamy piękną, słoneczną i ciepłą wiosnę, a więc idealny czas, żeby wprowadzić do swojej pielęgnacyjnej rutyny sorbet... Tak! dzisiaj opowiem Wam o sorbecie do twarzy marki Caudalie z serii Vinosource. Krem który jest ultralekki, nawilżający i idealnie sprawdzi się podczas ciepłych miesięcy. No to zaczynamy :) 









Marka Caudalie, to francuska perełka, której produkty znam i stosuję z uwielbieniem. Przede wszystkim brawa za przyjemne składy, brak parabenów,  olei mineralnych, SLS'ów, oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Produkty te sprawdzają się znakomicie na mojej cerze i za każdym razem, zakochuję się od nową i na zabój. 














Produkt, który pragnę Wam dzisiaj przedstawić to sorbet nawilżający, który przeznaczony jest to cer suchych, odwodnionych i wrażliwych. Ale dla mojej mieszanej cery, sprawdził się znakomicie. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że skóry mieszane i tłuste, także potrzebują nawilżenia i nie bójmy się dać tego naszej skórze. 









Kremik, zapakowany jest w wąską, smukłą tubkę, z dość miękkiego plastiku, dzięki czemu z łatwością wydobywam krem, przy końcu można bez problemu przeciąć tubkę i wykorzystać krem do końca. Szata graficzna jest urocza, ostatnio mam wielką przyjemność z otaczania się różowymi przedmiotami :) Cena kremu to około 90 zł/ 40ml w zależności od apteki i obecnych promocji, na które zawsze warto polować :) Zapach, to kolejny plus produktu, lekki i bardzo subtelny, z pewnością nie będzie nikomu przeszkadzał. 














Konsystencja i działanie- tak jak wspomniałam na początku sorbet, czyli krem nawilżający za zadanie ma nawilżać naszą cerę. Ponadto zawartość rumianku ma działanie kojące i antyoksydacyjne. Krem jest bardzo przyjemny w użytkowaniu.. Po pierwsze jego konsystencja, która jest ultralekka i delikatna  (po wydobyciu z tubki, przypomina mi świeżo ubita piankę:) 









Rozprowadza się z łatwością, nie bieli skóry, nie pozostawia żadnego filmu, wchłania się raz, dwa. Sprawdza mi się rewelacyjnie w roli bazy pod makijaż.ę Skóra jest przyjemnie nawilżona i wygładzona, a produkty kolorowe, prezentują się lepiej na tak przygotowanej skórze. Sorbet, nie zapycha i nie podrażnia skóry, wręcz przeciwnie, pięknie koi i uspokaja cerę. Bardzo przyjemnie odżywił moją cerę po serii kąpieli w basenie, w której jak wiadomo woda nie jest zbyt łaskawa dla naszej skóry. Krem, szybko stał się moim porannym ulubieńcem, nakłada się go szybko, nie muszę czekać, aż krem się wchłonie, wszystko to trwa chwilę i mogę biec do toaletki aby się umalować. Dla mojej mieszanej cery, sprawdza się idealnie, skóra jest miękka, gładka i nawilżona. Tyle i aż tyle w zupełności mi wystarczy podczas porannej rutyny pielęgnacyjnej. Uważam, że to świetny produkt na zbliżające się upalne dni. Jest lekki, nie przeciąży naszej skóry, natomiast zapewni jej odpowiednie nawilżenie. Sprawdzi się dla każdego typu cery i dla kobiet w każdym wieku, które używają kremów nawilżających pod makijaż. Kolejny francuski romans, kończy się wielką miłością, czym jeszcze mnie zaskoczysz Caudalie? 





Mama to przyjaciel, z którego się nie wyrasta... Pomysły na prezenty z okazji Dzień Matki

Mama to przyjaciel, z którego się nie wyrasta... Pomysły na prezenty z okazji Dzień Matki



Dzień Matki, coraz bliżej i jeżeli jeszcze nie macie prezentu, ani pomysłu na niego, zapraszam na dzisiejszy wpis z moją propozycją prezentów. Dzień Matki, to jedno z najpiękniejszy świąt na świecie. Nasze mamy dały nam życie i to one zasługują na wszystko co najlepsze. Moja mama jest moją najlepszą przyjaciółką, zawsze tak było i tak pozostanie. Lubię ją obdarowywać nie tylko od święta, bo mamę ma się tylko jedną warto o tym pamiętać!








W obecnych czasach wybór prezentu wydaje się łatwa sprawą, ale warto chwilę temu poświęcić i wybrać coś co naprawdę ucieszy naszą mamę. Ja jak zawsze zdaję się na ofertę drogerii Iperfumy,  Moja mama uwielbia perfumy, doskonale znam jej typy i gust zapachowy. Perfumy, to prezent niezwykle elegancki i osobisty. Nosimy je przecież tak blisko ciała i to one nas wyróżniają  wśród innych osób.






Kolejnym świetnym pomysłem jest zakup kosmetyków pielęgnacyjnych, Dobra maseczka, krem albo odżywczy balsamu do ciała. Wszystko, co pozwoli zadbać o wygląd i samopoczucie obdarowywanej osoby. Warto znać potrzeby naszej mamy i tym kierować się przy wyborze odpowiednich produktów. Zadbana mama, to szczęśliwa mama :) 








Każda kobieta, lubi podkreślać swoją urodę przy pomocy kosmetyków kolorowych. W tym celu, warto rozejrzeć się za paletką naturalnych cieni do powiek, która przyda się każdej kobiecie. Warto zwrócić uwagę na elegancką puderniczkę, którą mama możne nosić przy sobie, albo pomadkę w jej ulubionym  odcieniu. Chyba, że macie dość odważną mamę, wtedy możecie szaleć z kolorami i formułami. 








Świetną opcją, jaką oferuje nam sklep jest Bon Podarunkowy, to świetna sprawa zwłaszcza wtedy, kiedy nie jesteśmy pewne co wybrać. Na stronie mamy trzy bony do wyboru od 100- 300 zł Kupon ten jest ważny przez rok od wystawienia. Uważam, że to naprawdę fajne rozwiązanie. 










Ja w tym roku postanowiłam zamówić ulubione perfumy mojej mamy, dołączę do tego bukiecik kwiatów i może gdzieś się razem wybierzemy. A Wy na jakie prezenty stawiacie? 
Usta stworzone do pocałunków...

Usta stworzone do pocałunków...


Usta, atrybut kobiecości, każda z nas lubi je podkreślać i tym samym przyciągać męskie spojrzenia. Nic w tym złego przecież usta stworzone są do pocałunków... Sama bardzo lubię wszelkiego typu produkty do ust czy to błyszczki, czy ciężkie maty mam ich cały przekrój w swojej toaletce. Ale ostatnio na ustach gości tylko jedna pomadka, w kolorze tak idealnie do mnie pasującym, jakby była stworzona z myślą o mnie....










Pomadka marki Astor z serii Perfect Stay Fabulous Lipstick, to pomadka skrojona idealnie na potrzeby każdej z nas. Możecie pomyśleć, że pomadka, jak pomadka, w pierwszej chwili też na nic innego się nie nastawiałam, ale ta pomadka jest zupełnie inna. Łączy w sobie właściwości nawilżającego masełka do ust z intensywnym i długotrwałym kolorem.









Opakowanie, bardzo eleganckie i gustowne, połączenie złota i czerni, zawsze się dobrze prezentuje. Szminka cięta jest jak masełko do ust, a nie typowa główka pomadki. Osobiście wolę kiedy szminka ma mocniej zarysowane brzegi, dzięki czemu łatwiej mi się nią operuje. Jednakże przy konsystencji tej pomadki, mogę to wybaczyć :) 









Pomadka ma właściwości nawilżające i zachowuje się jak balsam pielęgnujący. Jednocześnie jest to produkt mocno napigmentowany i longlasting. Początkowo pomadka ma dość błyszczące i mokre wykończenie, z czasem zastyga na ustach i utrzymuje się kilka dobrych godzin. Nie rozmazuje się i nie migruje, kolor jest intensywny przez długi czas. Bardzo ładnie się zjada, znikając z ust, nie tworzy nieestetycznej dziury i nie trzeba jej kontrolować co chwilę w lusterku. W noszeniu jest bardzo komfortowa, nie czuć jej na ustach., Nie powoduje ściągnięcia i przesuszenie. Usta prezentują się idealnie i wyglądają na bardzo wypielęgnowane. Byłam ogromnie zaskoczona jakością tej pomadki i tym, że stanie się ona moją ulubioną pomadką minionego miesiąca. 








Pewnie stało się tak również za sprawą koloru, który jest dla mnie stworzony. jest to lepszy kolor moich naturalnych ust. Sprawdza mi się na co dzień, pasuje do każdego makijażu, nie gryzie się z różami do policzków i z cieniami do powiek. niezależnie czy wybiorę ciepłe, czy chłodne tonacje.  Odcień ten to elegancki ciemny róż z domieszka beżu, po prostu idealny dzienny odcień dla każdego typu urody. Pomadka idealna, nakłada się ją szybko i przyjemnie, w zasadzie nawet bez patrzenia w lusterko. Mój odcień  to 606 ELEGANT NUDE








Żałuję , że tak późno je odkryłam... Przy obecnej likwidacji szaf marki Astor, muszę koniecznie zrobić jej zapas. Pomadki z tej serii, znajdziecie w drogerii Estrella, warto się w nie zaopatrzyć, póki są jeszcze do zdobycia. A Wy co ostatnio nosiłyście na ustach, dajcie znać w komentarzach Buziakiii 

Różany makijaż z nową paletką Eveline All in One

Różany makijaż z nową paletką Eveline All in One


Dzisiaj zaprezentuję Wam nową paletkę marki Eveline All In One, trudno nie zgodzić się z tą nazwą. Bowiem mamy tutaj paletkę, tak spójną i tak dobrze przemyślaną, że już więcej nie potrzebuję. Makijaż jaki wykonałam to coś ciepłego, ale nadal świeżego i naturalnego, tak jak lubię. I choć rzadko sięgałam w przeszłości po ciepłe odcienie z tymi wyjątkowo się polubiłam :) Z różanymi odcieniami, jednak mi po drodze...










Paletka, zawiera w sobie 12 cieni o pojemności 12 g. Cienie są idealnie ze sobą skomponowane. Sama paletka, wykonana jest z grubego, masywnego plastiku, mam nadzieje, że szybko się nie połamie. Nie mamy tutaj lusterka, dzięki czemu, sama paletka jest dość lekka i kompaktowa. Wyjazd, kosmetyczka, biurko w  pracy, wszędzie się zmieści. Na plus, zasługuje okienko, dzięki której widać kolory. Ułatwia to sprawę, zwłaszcza, kiedy posiadamy kilka tych paletek. Moja paleta to ROSE nr 02









Cienie łatwo się nakłada i blenuje, nie osypują się (nawet ciemniejsze kolory) Ładnie się ze sobą łączą, ale nadal każdy kolor jest widoczny na powiece. Wykończenie satynowe, kilka jest brokatowych. Przypominają mi cienie Too Faced




















Makijaż wykonuje się szybko i nie potrzeba do tych cieni większych umiejętności, poradzi sobie z nimi każdy. Cienie są  super napigmentowane, łatwo się rozcierają i utrzymują się na powiece cały dzień. Obecnie stosuję bazę pod cienie także marki Eveline, może te produkty dobrze ze sobą współgrają? 














Paletka, dostępna jest w drogeriach sieciowych w Rossmannie jej cena to około 50 zł. Występuję w dwóch zestawach kolorystycznych. Jestem z niej naprawdę zadowolona i cieszę się, że wybór padł na różany zestaw, takich kolorów mi brakowało, a okazuje się, że polubiłam się z nimi. 






My Secret I Love Matte Lips 2in1 Lipstick & Liner

My Secret I Love Matte Lips 2in1 Lipstick & Liner



Marka My Secret, coraz bardziej mnie zaskakuje, podąża ze trendami i wprowadza do naszych szaf świetne kosmetyki w bardzo przystępnych cenach. Bardzo mnie to cieszy, bo każda z nas może sobie pozwolić na kolejne nowości bez wyrzutów sumienia. Tym razem, rozpływam się nad pomadkami 2w1 pomadka i konturówka w jednym. Uwielbiam takie rozwiązania, szybko, łatwo i wygodnie. Wrzucam do biurka, kieszeni, schowka w samochodzie i zawsze mam idealny makijaż ust. Zapraszam na podgląd kolorów, także w tym temacie marka nie zawiodła.








MATTE LIPS 2in1 Lipstick & Liner



Uwielbiam produkty do ust, choć nie zawsze tak było. Żeby dostojnie nosić szminkę na ustach, musiałam chyba dojrzeć. Teraz z ogromną przyjemnością, przeglądam nowości i wyszukuję fajnych kolorów na sklepowych półkach. Nadal jednak jestem w tej kwestii sknerą szminka Estee Lauder to wciąż dla mnie za dużo wolę kupić perfumy i zadowolić się tańszą pomadką :) Dlatego tym bardziej cieszę  się, że marki wypuszczają świetne jakościowo produkty, w mega przystępnych cenach.








Marka My Secret, wprowadziła na rynek pomadki w kredce, które pełną także funkcje konturówki. Super opcja dla osób takich jak ja, czyli nie noszących ze sobą kosmetyczki :)  Bardzo podoba mi się precyzyjne i ostre zakończenie kredki, dzięki czemu wyrysowanie konturu ust jest szybki i łatwe. Dodatkowo mamy idealną harmonię kolorystyczną.



W szafach My Secret, pojawiło się aż 7 odcieni bardzo uniwersalnych, ale jednak urozmaiconych. Mamy tutaj róże, czerwień, beże i nawet  jasny brąz ----> wszystkie kolory są bardzo na topie. 

















Tak prezentują się poszczególne kolory, wszystkie są matowe, ale jednocześnie bardzo kremowe przy nakładaniu. Nie maja tępej konsystencji, która trze po wargach. Te pomadki są miękkie, dzięki czemu z łatwością się z nimi pracuje. Makijaż ust jest precyzyjny i trwały. Pomadki nie zastygają na bardzo ciężki mat, dzięki temu nie przesuszają naszych ust. Utrzymują się kilka godzin i równomiernie się zjadają.  Nie wymagają kontrolowania ich w lusterku. 









Sięgam po nie z dużą przyjemnością i już zaraziłam nimi moją mamę. Która zamówiła sobie kilka jej pasujących kolorów. Wszystkie odcienie dostępne są w drogerii Natura w cenie 12, 99 zł Uważam, że to naprawdę niewielka cena, za tak przyjemny produkt. Mamy precyzję nakładania, intensywne kolor, dobrą trwałość i komfort noszenia ich na ustach. Kolejny raz brawo dla My Secret i czekam na kolejne perełki 





Życiodajna woda dwa oblicza Caudalie

Życiodajna woda dwa oblicza Caudalie


Caudalie, to francuska firma z tradycjami, która czerpię swoją siłę wprost z natury. To produkty pielęgnacyjne wykorzystujące bogactwo składników aktywnych zawartych w winogronach i winorośli. Markę tę poznałam kilka lat temu i swoją przygodę rozpoczęłam od wody, dokładnie tak. Podczas zakupów w aptece, otrzymałam miniaturkę wody winogronowej marki Caudalie... Użyłam raz, drugi, trzeci i tak pozostało do dzisiaj. Kolejno nadeszła pora na zapoznanie się z kolejnym kultowym produktem marki, wodą rozświetlającą. I dzisiaj przygotowałam dla Was wpis dotyczący obu tych produktów, mam nadzieję, że pomogę Wam dzięki temu wybrać produkt idealnie dobrany do Waszych potrzeb. Zaczynajmy :) 










Zacznę od opakowania tych produktów, bo znacząco się między sobą różnią... Woda winogronowa występuję w kilku pojemnościach od 75 ml do 200 ml. Pojemnik typu aerozol. Woda rozświetlająca, mieści się w szklanej buteleczce, przez którą widzimy i kontrolujemy zużycie. Pojemności od 30 ml do 100 ml.












W obu przypadkach mamy do czynienia z atomizerami, woda winogronowa ma atomizer jak w przypadku dezodorantu, natomiast woda rozświetlająca, atomizer podobny jak ten w perfumach. Żaden z nich się nie zacina i rozprowadza równomierną mgiełkę. Obie mgiełki są niesamowicie wydajne, używam, używam i końca nie widać.



















WODA WINOGRONOWA, to produkt, który ma bardzo subtelny i przyjemny zapach. Sam ten aromat działa odświeżająco. Zadaniem wody jest nawilżenie i ukojenie naszej cery. Producent, zaleca ją do skór suchych i wrażliwych, ale tak naprawdę to produkt uniwersalny. Po pierwsze mgiełka, jaka wydobywa się z opakowania jest bardzo lekka, kilka psiknięć i mamy pokrytą całą twarz, przyjemną i chłodną rosą. Woda ta fantastycznie nawilża i robi to naprawdę długotrwale. Ponadto koi i uspokaja cerę. Zastosowań ma naprawdę tysiące, używam jej po myciu twarzy, po maseczce, a także na maseczkę (szczególnie mam tutaj na myśli glinki) Jest wspaniałym ukojeniem po wszelkich zabiegach kosmetycznych, a także po opalaniu. Sięgam po nią z ogromną przyjemnością w upalne dni, a także, kiedy potrzebuję scalić makijaż i pozbyć się pudrowości z twarzy.  Z tym  produkt ten, radzi sobie fantastycznie, niestety nie przedłuża trwałości naszego makijażu Używam jej ja i mój mąż zawsze mamy jej zapas w domu. Działanie ma nieco podobne do wody termalnej, z tym że tutaj mamy 100% zawartość wody z winogron i ten produkt nie wymaga osuszania. Po rozpyleniu, zostawiamy ją do wyschnięcia/wchłonięcia. To produkt obowiązkowy na każdą porę roku i na każdą potrzebę. Serdecznie ją polecam, jestem przekonana, że zakochacie się w jej właściwościach. 











WODA ROZŚWIETLAJĄCA-ELIKSIR PIĘKNA, to produkt z legendą w tle. Otóż recepturę tego eliksiru, oparto na recepturze słynnego Larendogry, czyli wodzie Królowej Węgierskiej. Tajemniczy składnik, dzięki któremu Królowa, zachowywała młody wygląd i zdrowie. Sama Larendogra, to destylowana nalewka z tymiankiem i rozmarynem na spirytusie. Dodawano do niej także miętę pieprzową, szałwię, czy lawendę... Tajemniczy eliksir o magicznym działaniu, jak działa na współczesną księżniczkę? Myślę, że bardzo podobnie :) Wodę rozświetlającą stosuję na makijaż w celu zdjęcia pudrowości z twarzy i scaleniu wszystkich warstw makijażu. Wodę należy wstrząsnąć przed użyciem, tak aby warstwa olejowa, połączyła się z wodna. Psikamy całą twarz z odległości 20 cm, omijając oczy. Woda, zawiera w sobie delikatny, rozświetlający pyłek. Przez co natychmiastowo wygładza naszą skórę. Produkt ma tylko jeden minus alkohol w składzie. I choć on mojej mieszanej cerze, nie robi żadnej krzywdy, warto o tym wiedzieć, jeżeli macie cerę suchą. Mgiełka jest bardzo delikatna, daje uczucie chłodu na skórze, ma także działanie aromaterapeutyczne, dzięki swojemu pięknemu ziołowemu zapachowi. Eliksir, świetnie sprawdza się w roli utrwalacza, sprawia, że makijaż utrzymuje się znacznie dłużej i lepiej prezentuje się na naszej twarzy. Optycznie łagodzi rysy, lekko rozświetla cerę i zwęża pory. Produkt ten nie spowodował przesuszenia, czy podrażnienia, a stosuję ją codziennie od dawna. Jeżeli szukacie czegoś co utrwali wasz makijaż, ma dobry skład i właściwości lecznice, spróbujcie Caudalie. 















Nie potrafię wskazać jednej z nich i tej, która jest lepsza... bo są to dwa różne produkty. Woda winogronowa nawilża, odświeża i koi. Może stosować ją cała rodzina i każdy typ cery . Eliksir upiększający, to produkt, który stosuję na makijaż w celu scalenia go i zdjęcia pudrowości z twarzy. To taki Photoshop w buteleczce. Z ogromną przyjemnością używam obu propozycji marki Caudalie i polecam je z czystym sumieniem. Same musicie tylko zdecydować, która z magicznych wód, jest tą przeznaczoną dla Was. 






Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger