Clarins Instant Light Lip Comfort Oil- regeneracja i odżywienie naszych ust


Zimno, mroźno i wietrznie.... Zima swe uroki ma! Niestety w przypadku spierzchniętych, suchych i obolałych warg. wszelkie zimowe uroki przestają cieszyć. Suche powietrze i centralne ogrzewanie, wcale nam nie pomagają, bo wysuszają nas jeszcze bardziej. Co robić i czego użyć, żeby uratować nasze spierzchnięte wargi? Dzisiaj przedstawię Wam produkt, który sprawdza się idealnie jako kuracja dla ukojenia suchych, wymrożonych i podrażnionych warg. To magiczny olejek, marki Clarins, który mieszka w mojej kosmetyczce już po raz drugi i ciągle świetnie się sprawdza! 















Zacznę od opakowania, jak zawsze w przypadku marki Clarins, mamy do czynienia z bardzo eleganckim i kobiecym połączeniem czerwieni i złota... Kosmetyki marki Clarins, znajdziecie np: w sklepie Iperfumy Samo opakowanie olejku/błyszczyku jest niezwykle urocze, ale także praktyczne, ponieważ jest naprawdę niewielkie i z łatwością wszędzie się zmieści. Kosmetyczka, kieszeń kurtki, schowek w samochodzie, czy organizer na biurku w pracy. Wszędzie się mieści bez problemu. Przy okazji to dość masywny plastik, z bardzo wygodnym, dużym aplikatorem. Dzięki niemu, wystarczy jedna doza olejku, aby pokryć całe usta.














Aplikator gąbeczka, nieco pękaty i dość spory. Przez co aplikacja jest łatwa, szybka i przyjemna. Poza tym, aplikator nabiera optymalną ilość produktu, nie za dużo i nie za mało, przez co oszczędzamy produkt. Pojemność olejku to 7 ml. Olejek, możecie zakupić Olejek Clarins w cenie 73 zł.











Zapach.... w przypadku mojej wersji, czyli nr 2 RASPBERRY wszystko jest jasne. To zapach dzieciństwa, syropu malinowego i gumy mamba. Niezwykle przyjemny, słodki i cukierkowy. Dla mnie wręcz idealny i zawsze poprawia mi humor.













Konsystencja, jest to coś na wzór olejku, jednakże bardziej gęstego i przylegającego do ust. Może to dość gęsty błyszczyk, który jest jednocześnie olejkiem... Trudno mi to jednoznacznie opisać. Produkt trzyma się ust niczym błyszczyk, ale zachowuje się zupełnie inaczej. Od razu czujemy ulgę, lekkość i nawilżenie, jakie niesie ze sobą aplikacja tego produktu.










Na ustach produkt wygląda jak błyszczyk, moja wersja dodaje moich ustom lekkiego kolorku, to znaczy sprawia, że moje usta mają swój własny lepszy kolor. Ładnie błyszczą, wyglądają zdrowo. 






PODSUMOWANIE:
Olejek spełnia swoje zadanie, daje natychmiastowe uczucie ulgi spierzchniętym i suchym ustom, Nawilżenie jest długotrwałe i nie znika, wraz ze zniknięciem produktu. Powierzchnia ust jest wygładzona, zmarszczki, pęknięcia mniej widoczne. Stosowałam olejek, nawet podczas choroby i gorączki i bardzo mi pomógł.Olejek nie spływa z ust, nie skleja ich także. Jest lekki i praktycznie niewyczuwalny w użytkowaniu. Spokojnie możecie sięgać po niego w czasie pracy, bez obawy, że narobicie sobie tłustej plamy na pół brody. Co często zdarza się w przypadku maści ochronnych :) 

Olejek daje prawdziwe uczucie ulgi i ukojenie i sprawia, że usta wracają do dobrej kondycji, ponadto apetycznie się prezentują.Uwielbiam go za opakowanie, aplikator i zapach, wszystko jest spójne, eleganckie i skuteczne. Kosmetyki Clarins sprawdzają mi się dobrze i szczerze polecam Wam wypróbować. Może na początek warto, zacząć od tego olejku? Mój trik to nałożenie odrobiny na bardzo matowe i wysuszające pomadki, dzięki temu moje usta wyglądają i czuja się lepiej. A ja dodatkowo jestem spokojna, że coś je pielęgnuje :) Myślę, że zakochacie się w tym maluszku, od pierwszego użycia i tego Wam życzę :) Zachwytu nad małymi rzeczami i ogromu miłości... Buziakiiii 








48 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę pomadkę ratującą usta w formie błyszczyku :) Ja zawsze ratowałam się wazeliną albo pomadką z apteki :) Cena jak dla mnie zabójcza, ale jeżeli błyszczyk jest wydajny i faktycznie dobry to nie dziwota, że trzeba za niego zapłacić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znałam tego produktu wcześniej! Używam najczęściej pomadki z Neutrogeny albo masła shea, obie rzeczy sprawdzają się bardzo dobrze zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka z Neutrogeny :) znam od lat, świetna przy sportach zimowych :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Też używałem i potwierdzam.

      Usuń
  3. Taki olejek by mi się przydał, to prawda mróz daje nie źle w kość :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem fanką błyszczyków Eclat Minute Clarins, zimową porą zawsze w torebce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pomadkę Neutrogeny, wystarczy mi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chętnie bym go przygarnęła - spierzchnięte usta zimą to moja zmora, a zapach dzieciństwa... ahh :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe rozwiązanie, zawsze błyszczyki bardziej wysuszają mi usta, dlatego staram się unikać, ale muszę spróbować tego olejku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam tego produktu a przydałby mi się :D Obecnie używam balsamu pod oczy i na usta marki Nikel :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne są te olejki! I z pewnością bardzo dobre, bo wszyscz je sobie chwalą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o tym olejku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten olejek zostaje już zaliczany do hitów-klasyków marki. Od dłuższego czasu mam na niego ochotę, aczkolwiek aktualnie zamówiłam na Douglas.pl tańszy zamiennik od Artdeco - ciekawa jestem działania. :)

    Pozdrawiam cieplutko. :)

    Kalamira92 blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny, ale zdecydowanie za drogi. Ja się obywam Carmexem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety, zupełnie się nie sprawdza

      Usuń
  13. hmmmm maliny :D kusząco to brzmi, ciekawe jak ze składem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam malinowy i miodowy:) oba lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakiś czas temu był wielki bum na ten produkt, może i ja się na niego zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam tego kosmetyku, lecz cena zawrotna

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że mogłabym polubić się z tym produktem :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Kusi mnie ten olejek, może kiedyś będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Planuję go zakupić już jakiś czas ale obawiam się konsystencji olejku z którą mogłabym się nie polubić ;).

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba jeszcze o nim nie słyszałam. Ja na razie namiętnie katuje kokosowe masełko Nivea oraz rumiankową pomadkę Alterra :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę w końcu taki olejek wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię ten olejek, mam też malinowy :) A teraz wyszła limitowana żurawinka ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam go :) duży plus za to że nie jest taki typowo tłusty bo nie przepadam za takim uczuciem na ustach. Może wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam jedynie jego tańsze odpowiedniki z Eveline i Catrice ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo lubię olejki, ale tego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Brzmi cudownie. Bardzo by mi się coś takiego przydało, zważywszy na to że ostatnio często sięgam po matowe pomadki. Niestety ta cena odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
  27. Opakowanie jest boskie a zapach musi być cudowny. Uwielbiam olejki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w tym produkcie mnie zachwyca, opakowanie, zpaach i działanie :)

      Usuń
  28. Cena nieco przeraża, ale produkt jest na tyle ciekawy że chyba warto zainwestować. Nigdy nie spotkałam się jeszcze z olejko - błyszczykiem pielęgnującym usta ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem miłośniczką wszelakich mazideł do ust. Olejek z Clarins marzy mi się już od dawna, ale nie mam kiedy pojechać do sklepu. Bez sensu jak ma się wszędzie daleko.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wygląda zachęcająco. Nigdy nie używałam takiego olejku :)

    OdpowiedzUsuń
  31. oj nie dla mnie klejący produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Poluję na ten olejek! Ostatnio okazja uszła mi sprzed nosa. ZAleży mi na wersji 01:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Taki delikatny efekt na ustach - bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jestem osobą wiecznie poszukującą nowości pielęgnacyjnych do ust - będę musiała tego spróbować na moje ultraspierzchnięte usta :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger