MY SECRET LIPS LOVING COLOR LIP SATIN- Wrzuć kolor na usta


Mamy piękny, słoneczny dzień, zatem i na blogu będzie kolorowo i wiosennie, a  to za sprawą nowości od marki My Secret, która wprowadziła nowe błyszczyki do ust. W zasadzie nic w tym odkrywczego, bo i błyszczyki każdy zna i kolory podobne, a jednak.. zaskoczenie. Zaraz dowiecie się dlaczego :) 










Błyszczki, mieszczą się w wąskiej, czarnej tubce, z klasycznym gabeczkowym aplikatorem, lekko zakrzywionym, dzięki czemu łatwiej dotrzeć w kąciki, lub obrysować kontur, niestety zapomniałam pstryknąć zdjęcia (wybaczcie) Generalnie nic w nim wyjątkowego, dość twardy i precyzyjny. Błyszczyki, pojawiły się w czterech kolorach. Podoba mi się to, że na opakowaniu mam naklejkę (kropkę) w odpowiednim kolorze dla danego błyszczyku. Dzięki temu, szybciej możemy odszukać pożądany odcień, szczególnie wtedy kiedy się spieszymy :) Pojemność to 7 ml, cena 11,99 w Drogeriach Natura. 





















Błyszczyk, a może coś więcej? Po błyszczykach nie spodziewałam się cudów, przyznaję szczerzę. Ale ten produkt bardzo mnie zaskoczył. Już sama konsystencja jest nieco inna, przypomina mi syrop, o bardzo intensywnej pigmentacji. Wystarczy jedna kropla, a na ustach już mamy kolor, uwaga! Naprawdę mega mocny i napigmentowany.





























Błyszczyk, ten to nic innego jak tint do ust, tak się zachowuję i tak go odbieram... Po pierwsze kolor jest mega napigmentowany, po drugie błyszczyk jest ultralekki, tak jakbym nakładała na usta wodę. Błyszczyk się nie klei, nie osiada na ustach nieprzyjemną warstwą. Jest tak delikatny, że po chwili zapominam, że malowałam usta. Nosi się go bardzo komfortowo, ponieważ nie obciąża i nie przesusza ust, Nie podkreśla suchych skórek i załamań. Jest po prostu fantastyczny! Ponadto, wgryza się w nasze usta i trzyma się ich naprawdę wiele godzin. Jest całusoodporny, picioodporny, polega tylko w kontakcie z tłustym obiadem :) Na ręku, kolor utrzymywał mi się dwa dni, Wybaczcie, że nie robię zdjęć kolorów na sobie, ale nadal mój nos i usta mają się bardzo źle, po ostatnio przebytej chorobie... Nic straconego, bo z pewnością, zrobię z ich udziałem makijaż :) Błyszczyk-tint, to świetna propozycja dla osób, które nie mają zbyt wiele czasu na makijaż, czy częste poprawki w ciągu dnia. Produkt wgryza się w nasze usta, zostaje na nich długie godziny. A kiedy już ta pierwsza (najmocniejsza) warstwa zniknie, mamy efekt przygryzionych warg. Bardzo świeżo i naturalnie, a co najważniejsze, nie musimy tego kontrolować co chwila w lusterku. 














Jestem ogromnie zaskoczona, kolory, pigmentacja, trwałość, uczucie lekkości na ustach i zero przesuszeń.  To wszystko za 12 zł, po prostu wow! Nie spodziewałam się takiego efektu. Kolory są zdecydowane, ale można je dozować, najlepiej nałożyć cieńsza warstwę i lekko wklepać produkt palcem. Wtedy mamy bardziej naturalny look. Oczywiście, możemy też wyczarować wieczornego wampa, co kto lubi :) Jeżeli macie ochotę i możliwość, sprawdźcie te produkty, bo są tego warte. Nie wiem, który raz się powtarzam, ale ostatnio nasze drogeryjne marki, bardzo mnie zaskakują, oczywiście pozytywnie :) Liczę na większą game kolorów, choć nie mogę narzekać, na okres wiosna/lato lubuje się w soczystej fuksji.A Wy się skusicie?  Miłego weekendu Buziaki 















43 komentarze:

  1. uwielbiam takie nasycone kolory ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. coś dla mnie!!! uwielbiam trwałe pomadki!!

    OdpowiedzUsuń
  3. kolory ok, ale wykończenie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolory na ręku wyglądają fajnie, ale ciekawe jak prezentują się na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nigdy nie miałam nic z My Secret:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem prawdziwą fanką tintów (właśnie na bloga wjechała recenzja najnowszego) :) Lubię tę trwałość i fakt, że nie trzeba ich bez przerwy poprawiać. Te również mnie zaciekawiły, muszę je obejrzeć na żywo!

    OdpowiedzUsuń
  7. My Secret znam tylko z widzenia :P, ale pięknie są te kolory. Rosy Kisses mój faworyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* cena naprawdę bardzo przyjemna, a jakościowo też super

      Usuń
  8. Ta najjaśniejsza najbardziej wpadła mi w oko.

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę jaką nowość ma my secret :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki efekt za taką ceną - muszą być moje :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że na ich temat czytałam więcej negatywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ich bardzo ciekawa, zwłaszcza wyklepanych palcem 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, efekt lekko przygryzionych warg, bardzo naturalnie to wygląda :)

      Usuń
  13. Bardzo fajne i mocne kolorki, a cena bardzo niska. Super :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie za mocne kolory. Miło, że jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie moje kolorki, ale prezentują się ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę obadać je, jak będzie okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda że nie lubię błyszczyków :O

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię takie kolory ale u kogoś sama źle się w takich czuję, ale prezentują się naprawdę dobrze. Chciałabym zobaczyć jak wyglądają na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zawsze mam odwagę sięgać po takie odcienie, ale w wakacje czemu nie :)

      Usuń
  19. Kolory całkiem fajne no i ważne, że nie przesuszają ust. Jak będę w Naturze to sobie jakiś wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, ciekawa jestem jak się sprawdzą u Ciebie

      Usuń
  20. znam te błyszczki, też je mam i też widzę u Ciebie że nr. 4 to 5 czy 5 to 4, bo u mnie ta sama pomyłka w oznaczeniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam produkty do ust ale tinty mnie jakos do siebie nie przekonują :)
    mam jeden, z Maca, który uwielbiam, aleto byłoby na tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podobają mi się kolory. Jeszcze nie miałam fajnego tintu więc pewnie wypróbuje te produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA w zasadzie też, a tutaj taka niespodzianka

      Usuń
  23. Świetny post, zdjęcia są rewelacyjne :)

    Buziaki,
    zapraszam do mnie, kochana!
    http://loveshinny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  24. W pierwszej chwili, jak przeczytałam "błyszczyk" pomyślałam, że to nie dla mnie. Nie lubię bowiem błyszczyków. Ale po takiej recenzji grzechem byłoby nie spróbować ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba się skuszę. Te "przygryzione wargi" do mnie przemawiają :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Fancy Pink jest przepiękny, zapisuję sobie na listę kosmetyków do kupienia :D:D
    Również obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger