YVES ROCHER. NOWE SKONCENTROWANE I NATURALNE ŻELE POD PRYSZNIC. #LUCKYYVESROCHERGIRL


Żele pod prysznic to nasza codzienność, kupując je sprawdzamy przede wszystkim ich zapach, ewentualnie sugerujemy się pięknym opakowaniem, które krzyczy do nas ze sklepowej półki. Wszystko się zmienia, kiedy członek rodziny ma AZS i wtedy szukanie odpowiedniego produktu myjącego, jest jak wyprawa po złote runo. Przeglądamy półki, czytam składy i niestety połowa produktów odpada już na samym początku. Wybór jaki nam pozostaje jest bardzo okrojony i wracamy z nudnym żelem, który nie pachnie, nie pieni się i kończy w błyskawicznym tempie... Wtedy o pomoc należy się zwrócić do produktów naturalnych, których jest na szczęście coraz więcej na naszym rynku. Miłym zaskoczeniem okazały się dla nas nowe skoncentrowane żele pod prysznic od Yves Rocher. Mają naturalne składy, zachęcające opakowanie, fantastyczne zapachy, a marka dodatkowo dba o środowisko. 








Nie da się ukryć, że i moje oko sroczki zostało zaspokojone w przypadku tych produktów do mycia. Opakowania są prześliczne. Pojemność żeli to 100 ml, ale mamy tutaj do czynienia z nową skoncentrowaną formułą. Żel wystarcza na 40 użyć. Podoba mi się to rozwiązanie, mniej znaczy więcej :) 














Osobiście bardzo przypadły mi do gustu te pojemności, jeden żel od razu powędrował pod prysznic z przeznaczeniem dla męża, a drugi pojechał ze mną na weekend z mamą w góry. Wygodnie, bo jest lekki i zajmuje mało miejsca, a przy tym pachnie tak fantastycznie, że nie można odmówić sobie tej przyjemności. Pamiętam, że kochałam zapachy żeli pod prysznic Yves Rocher od lat, najbardziej umiłowałam sobie zapach orzechowy, cudo :) 







Z tej kolekcji, skoncentrowanych żeli, najbardziej umiłowałam sobie dwa zapachy i nie potrafię wybrać tylko jednego z nich. Pierwszy to zapach Oliwki i Petit Grain, niezwykle świeży, pobudzający, ma w sobie nutkę męskich perfum czegoś zdefiniowanego i sprawiającego, że zapach utrzymuje się na mojej skórze przez długi czas. Idealny, orzeźwiający zapach w upalne letnie dni. Drugi z nich, to zapach Mango i Kolendry, słodki, otulający, bardzo letni i wakacyjny. Trzeci z nich to zapach wanilii, który zostawiam sobie na chłodniejsze dni.








Co mnie pozytywnie zaskoczyło, to wydajność, oczywiście z rozpędu podczas wyjazdu, wycisnęłam większą ilość na dłonie i mocno się zdziwiłam, bo nie byłam w stanie opanować tej piany jaka powstała... Na prawdę to mocno skoncentrowana formuła, której wystarczy użyć dosłownie kropelki. A co do samej piany, jest bardzo delikatna i kremowa, mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest nawilżająca. Skład żeli jest bardzo przyjemny, znajdziemy tutaj wyciągi z roślin, a także substancje myjące pochodzenia roślinnego. 






Po kąpieli, moja skóra nie jest ściągnięta i przesuszona, nie mam potrzeby niczego więcej na nią nakładać, a sam zapach jaki pozostaje na skórze, jest niesamowicie miły. Mój mąż, który ma skórę bardzo suchą, alergiczną i podrażnioną, również zauważył, że po tych żelach, nie odczuwał żadnego podrażniania, czy dyskomfortu. Jeżeli skóra bardzo delikatna i wrażliwa, dobrze reaguję na te produkty, to osoba ze skóra normalną taka jak moja, nie ma już czego tutaj dopowiadać. Żele się sprawdzają, mąż się cieszy, że wreszcie coś się pieni i pachnie, a co najważniejsze nie podrażnia, a ja mam swój piankowy rytuał podczas kąpieli, które są chyba najmilszą częścią dnia :) Żele są naprawdę warte uwagi, bo warto urozmaicić sobie tę naszą codzienną rutynę, czymś nowym i pięknym .






29 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie się prezentują. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spotkałam się z tą firmą, ale żele bardzo przyjemnie wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś za żelami z YR (dotychczasowymi) nie przepadałam, kiedyś jakieś kupiłam zużyłam, ale w pamięć mi za bardzo nie zapadły, pewnie wszystko za sprawą mojej wybrednej skóry, która potrafi się uczulić ;) Ale po te żele co opisałaś mam ochotę sięgnąć i przy najbliższe wizycie w YR popatrzę na półkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak pisałam mój maż ma atopową skórę i nic się nie zadziało :) Warto spróbować :)

      Usuń
  4. Jestem ciekawa czy rzeczywiście starczają na tyle :P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie miałam produktów tej marki, ale Twoja recenzja kusi:)Jestem bardzo ciekawa zapachu:)Super że się tak pienią:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Są bardzo ciekawe.
    Zastanawiam się czy faktycznie używałabym mniejszej ilości czy odruchowo wylewałabym dużo na gąbkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiałam tą markę do czasu... kiedy na jednym z portali zobaczyłam wyniki analiz chemicznych kosmetyków. Zostawiam link ,mozna się dużo dowiedzieć o swoich ulubionych markach :)
    https://www.quechoisir.org/comparatif-substances-toxiques-dans-les-soins-du-corps-n43504/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie wyglądają i na pewno przy okazji wizyty w Yves Rocher na coś się zdecyduję :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno nie odwiedzałam Yves Rocher, ale w sumie też nigdy nie kupiłam ich żelu pod prysznic :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Buteleczki śliczne, zapachy na pewno też :) Sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam żele z Yves Rocher. To chyba jedyne żele, których zapach utrzymuje sie na mojej skórze. Ten o zapachu mango i kolendry chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają przepięknie! Nigdy nie miałam ich produktów, ale mnie skusiły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę że wypróbuję :) ogólnie ich produkty do mycia bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam żele od YR <3 Ostatnio moimi ulubieńcami są też ich peelingi i delikatne mgiełki do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię bardzo żele YR :) chociaż nie tylko żele :D

    OdpowiedzUsuń
  16. jestem fanką żeli, ogromnie mnie ciekawią:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna alternatywa dla klasycznych żeli w dużych opakowaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo lubię kosmetyki tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam jeden, mango i czeka na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam te produkty, ostatnio moi ulubieńcy!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Podobają mi się tak wydajne produkty :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger