AVA Laboratorium Śnieżna Alga | Zimowa pielęgnacja przeciwstarzeniowa

AVA Laboratorium Śnieżna Alga | Zimowa pielęgnacja przeciwstarzeniowa





O marce Ava, pisałam wielokrotnie, to polska marka z tradycjami, którą kojarzę z łazienkowej półki mojej mamy. Sama mam wielu ulubieńców w szeregach tej marki. I dzisiaj przedstawię Wam dwa kolejne produkty godne polecenia. Szczególnie w okresie zimowym, kiedy to nasza skóra wystawiona jest na szereg niekorzystnych warunków atmosferycznych, takich jak wiatr i mróz. W mieszkaniach i w pracy wcale nie możemy czuć się bezpieczniej, ogrzewanie i suche powietrze działają na naszą skórę równie drażniąco. Dobrze, że na rynku kosmetycznym dostępnych jest coraz więcej produktów, które pozwolą zadbać kompleksowo o naszą skórę w tym okresie. 















Na początku, słów kilka o ŚNIEŻNEJ ALDZE co to takiego i jakie ma właściwości? 

to gatunek glonu występujący w strefach wiecznego śniegu. W bardzo niskich temperaturach, pod wpływem intensywnego promieniowania UV, alga ta przyjmuje czerwony kolor, tworząc tzw. czerwony śnieg – jest to jej mechanizm obronny, w trakcie którego wytwarza się specyficzna mieszanka składników aktywnych, które mają właściwości pobudzające tzw. gen długowieczności obecny w komórkach ludzkiej skóry. Wyraźne działanie anti-aging ekstraktu ze śnieżnej algi wykazały badania in vitro i in vivo.

















Śnieżna seria mocno mnie zaintrygowała, mróz, wiatr, a także ciepłe powietrze to wszystko sprawia, że moja mieszana skóra w tym okresie mocno wariuje. Przesusza się i miewa momenty odwodnienia. Będąc jednocześnie w trakcie serii zabiegów CarboLift, potrzebowałam skutecznej ochrony, która będzie przy tym łagodna dla podrażnionej skóry. 


















Kompleks nawilżający na dzień 

Niezwykle skuteczny krem oparty na działaniu wyjątkowego ekstraktu z ekstremofilnej algi śnieżnej rosnącej w wyjątkowo niskich temperaturach, pod śniegiem, która aktywuje „ścieżkę młodości” w skórze chroniąc proteiny długowieczności KLOTHO i FOXO1. Zapobiega ona efektom starzenia skóry, stymulując produkcję najważniejszych dwóch typów kolagenu. Wpływa na dobrą kondycję komórek skóry oraz chroni je przed negatywnym wpływem czynników środowiska m.in. promieniowania UV. Połączenie śnieżnej algi z niacynamidem, proteinami jedwabiu oraz kwasem hialuronowym tworzy niezwykle skuteczny kompleks o działaniu przeciwzmarszczkowym i silnie nawilżającym.
Idealny pod makijaż.  






Produkt ten ma niezwykle lekką i przyjemną konsystencję, która wchłania się niemal błyskawicznie. Przy mojej mieszanej cerze ( okresoeo przesuszonej) krem daje optymalny efekt nawilżane. Cera jest miękka i gładka, nie odczuwam nieprzyjemnego ściągnięcia. Skóra jest pełna blasku i sprawia wrażenie bardzo dobrze odżywionej i zadbanej. Podoba mi się również, że krem nie ma negatywnego wpływu na makijaż, ani stan cery (nie zapycha) Samo opakowanie, również sprawdza się dobrze, aplikator dozuje optymalną ilość kremu, przy tym aplikacja ta jest bezpieczna i higieniczna. 















Kompleks odżywczy na noc, ma bogatszą konsystencją, która potrzebuje więcej czasu i "cierpliwości" Krem zdecydowanie silniej odżywia i regeneruje skórę, nawet mocno przesuszoną czy podrażnioną. Nawilżenie jest naprawdę dogłębne i długotrwałe. W okresie silnego podrażnienia, stosowałam wersje nocną na dzień. W ten sposób moja skóra była zabezpieczona, przed kolejnymi podrażnieniami. 
















Składniki kremu zostały dobrane tak, aby intensywnie regenerować skórę podczas snu. Innowacyjny ekstrakt z ekstremofilnej algi śnieżnej, rosnącej w wyjątkowo niskich temperaturach, pod śniegiem, pobudza naturalne procesy regeneracji skóry, stymuluje i chroni geny długowieczności KLOTHO i FOXO1 przedłużając żywotność komórek. Uruchamia syntezę 2 typów kolagenu w komórkach starzejącej się skóry co pomaga zapobiegać ubytkom elastyczności oraz naprawiać już istniejące. Formuła kremu została wzbogacona kompleksem ceramidów, które poprawiają strukturę skóry poprzez odbudowę cementu międzykomórkowego naskórka. Ekstrakt z jedwabiu daje uczucie wspaniałej gładkości. Regularne stosowanie kremu przywraca skórze jędrność, elastyczność oraz optymalne nawilżenie.



















Oba produkty sprawdziły mi się bardzo dobrze. Po pierwsze optymalnie nawilżają i odżywiają przemęczoną skórę. Dodają jej witalności i regenerują ją. Kremy stosowałam w warunkach niecodziennych (podczas inwazyjnych zabiegów pielęgnacyjnych, oraz podczas wyjazdu w Tatry) Podrażnienie, czy duży mróz, nie były mi straszne i  skóra szybko się regenerowała. Podoba mi się formuła tych kremów, opakowanie, które jest wygodne i higieniczna, a także cena za kompleks zapłacimy ok 39 zł Teraz mam ogromną ochotę wypróbować jeszcze krem pod oczy.  To była bardzo przyjemna śnieżna przygoda i jeśli szukacie czegoś co nawilży i zregeneruje Waszą skórę, warto pochylić się ku tej serii. 













Znacie produkty Ava Laboratorium? Jestem ciekawa jak Wy dbacie o skórę zimą? 



I LOVE BOX | NOWY BOX KOSMETYCZNY NA POLSKIM RYNKU

I LOVE BOX | NOWY BOX KOSMETYCZNY NA POLSKIM RYNKU


Kto czyta mój blog od dawna, z pewnością zauważył, że pojawiają się w moich treściach boxy, czyli comiesięczne pudełka niespodzianki, wypełnione kosmetykami i nie tylko. Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować I LOVE BOX, który swoją premierę miał w grudniu. Pudełko wzbudziło wiele emocji i sama muszę przyznać, że nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie będzie u mnie. Sprawdźmy zatem, jak prezentuje się zawartość premierowego boxa.

















Na pierwszy rzut oka, może Wam się wydawać, że zawartość jest monotematyczna i zaiste tak jest. Mamy tutaj 3 zestawy kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jednakże różnią się miedzy sobą wielkością zestawu, oraz nutą zapachową. Trudno się nie zgodzić, że kosmetyki Ilove są po prostu piękne, zarówno w warstwie wizualnej jak i zapachowej. Każdy znajdzie coś dla siebie od czekoladowej rozkoszy, poprzez tropikalne owoce, aż po słodką malinę. 


















Mgiełka do ciała, ma piękny zapach, który jest przy tym niezwykle trwały, w połączeniu z balsamem do ciała o tej samej nucie zapachowej, tworzy  świetny set. Ten zapach jednoznacznie kojarzy mi się z wakacjami i chyba zaczekam z jego użyciem do tego czasu. Natomiast wersja czekoladowa, już skradła moje serce i zmysły. Konsystencja masła do ciała, zasługuje chyba na osobny wpis <3


















Każdy zestaw, zawiera w pudełku dodatkowo różową myjkę, która jest fajnym uzupełnieniem. Duży zestaw kosztuje 59,90 zł natomiast mały 21,90 zł  Ponadto w pudełko znalazła się kula do kąpieli, ale wybaczcie mi jej brak na fotografii, musiałam ją zużyć od razu :) koszt kuli to 15,90 zł 














Produkt, który kolejno znalazł się w pudełku, to świeca o pięknym tropikalnym zapachu, która ożywi i otuli każde wnętrze. O tej porze roku, nie wyobrażam sobie wieczoru bez zapalonej świecy. Myślę, że to najmocniejszy punkt tego pudełka jej koszt to  69,99 zł 
















Na koniec, bardzo intrygujący produkt mianowicie gąbka Spongelle, która nasączona jest płynem myjącym. Podobno gąbka powinna wystarczyć na 14 myć. Jest to zatem świetna opcja dla osób będących w podróży, mała i poręczna. Nie omieszkam sprawdzić jej żywotności :) Niebawem gąbki mają pojawić się w sklepie Douglas w cenie 49,99 zł 
















Reasumując pudełko ma bardzo bogate i kolorowe wnętrze. Osobiście jestem z niego bardzo zadowolona. Przywykłam do boxów niespodzianek i choć czasami zawartość rozczarowuje, zawsze znajdzie się coś co ratuje daną edycję. Lubię boxy za możliwość poznania rożnych marek i produktów. Takie pudełka to także spora oszczędność przykładowo grudniowa edycja to koszt 90 zł, wartość produktów to 220 zł. Podoba mi się, że mogę wykorzystać każdy produkt z pudełka, lub przeznaczyć jeden zestaw na prezent dla kogoś bliskiego. Ten box ma spory potencjał, a co Wy o nim sądzicie, co najbardziej wpadło Wam w oko? 




Jeśli macie ochotę poznać I LOVE BOX bliżej, zamówcie wersję Walentynkową TUTAJ 
Najpiękniejsze zapachy tej zimy| Yankee Candle

Najpiękniejsze zapachy tej zimy| Yankee Candle



Zapachy odgrywają ogromną rolę w moim życiu. Są nośnikami naszych przeżyć i wspomnień, wiążą w sobie dawne uczucia i emocje. Są ozdobą zarówno naszej osoby jak i naszego domu. Szczególnie zimą, nie ma nic przyjemniejszego, jak otulający zapach, który pozwoli nam się zrelaksować i poprawi nasz nastrój.  Jeżeli chodzi o woski to od lat jestem wierna tym z Yankee Candle po nie sięgam najczęściej i najchętniej. 
















Rokrocznie pojawia się specjalna zimowa/świąteczna kolekcja zapachów Yankee Candle. Nic dziwnego, to najlepszy czas na palenie wosków i świec. Zimowa magia, która możemy zatrzymać i przywoływać ją za każdym razem, kiedy sięgniemy po dany zapach. To jest najpiękniejsze w zapachu- wspomnienie. Tegoroczna kolekcja jest bardzo wyrafinowana,  to mieszanka wielu znakomitych kompozycji.















Zapach, który przypomina mi dzieciństwo Frosty Gingerbread, to zapach, który jednoznacznie kojarzy nam się ze świętami. Jest ciepły, otulający i naprawdę intensywny. Już po chwili, wyczuwalny jest w każdym zakamarku naszego mieszkania. To mieszanka przypraw cynamon, gałki muszkatołowej, imbiru z domieszką lukru waniliowego, piernika i cukru. Jest bardzo charakterystyczny i długotrwały. Otula ciepłej i wprowadza w błogi stan. Znowu można poczuć się jak w domu. Zapach, który każdy z nas zna i z pewnością lubi.
















Winter Wonder, to kompozycja bardzo złożona i bardzo nieoczywista. Na sucho wyczuwam w niej cytrusy i miętę, ale kiedy ją zapale wyczuwam słodycz waty cukrowej i wanilii. Zapach, który ma w sobie coś z perfum, jest elegancki i wytworny. Jednocześnie jest w nim coś nieokreślonego, coś czego nie da się opisać słowami. Może to przez mroźne powietrze i  żywice? Jest to z pewnością najdelikatniejszy ze wszystkich zapachów, ale jednocześnie dla mnie jest najbardziej intrygujący, z jednej strony zachęca nas słodyczą, by po chwili poczęstować nas chłodem. 















Icy Blue Spruce, to kompozycja, który budzi wiele kontrowersji, przez swój leśny wydźwięk, często kojarzy nam się dosyć negatywnie.W tym przypadku muszę powiedzieć, że zapach zaskoczył mnie najbardziej z całej kolekcji. Jest nieoczywisty, wręcz wyborny. Ma w sobie siłę i dzikość natury (świeży jałowiec, pokryty śniegiem cedr, jodła balsamiczna, liście zielonej mięty) Zapach ma kilka wcieleń, najpierw dostrzegłam to najsłodsze (zapach mięty w cukierkach) Kolejno chłód, mroźne alpejskie powietrze. Na końcu, wyczuwam zapach lasu, zapach igliwia, ale złamane słodyczą mięty. Intensywność oceniam na średnią, nie jest bardzo nachalny i mocny, ale za to naprawdę wyjątkowy i warty wypróbowania.













Glitering Star to zapach dla koneserów zapachów owocowych, choć niebanalnych. Zapach jest bardzo ciekawy i również bardzo złożony, pod  pierzynką owocowej rozkoszy (czarna porzeczka, słodka śliwka) rodzi się  ciepły drzewny aromat (drzewo sandałowe, drzewo gwajakowe) Szczypta imbiru, bursztynu oraz paczuli. Zapach kojarzy mi się z kobietą, jest słodko- kwaśny.  Z jednej strony to słodycz landrynek, z drugiej ostra imbirowa nuta. Zapach jest przepiękny i długo utrzymuje się w pomieszczeniu, choć nie jest męczący i nachalny. 














Muszę przyznać, że zimowa kolekcja Q4 Holiday Sparkle bardzo mnie zaskoczyła. Zapachy nie są oczywiste i przewidywalne (poza Frosty Gingerbread) który jak sama nazwa mówi, pachnie dosyć znajomo ;) Natomiast reszta zapachów jest niezwykle ciekawa i chwilami wręcz wyborna. Takie go zestawienia się nie spodziewałam i trudno mi tutaj wskazać zwycięzce. Musicie sprawdzić sami, bo uważam, że akurat ta kolekcja jest warta poznania. Całą gamę zapachów z zimowej kolekcji i ni tylko możecie kupić w Ładnie Pachnie









Kolejne nowości w Drogerii Natura

Kolejne nowości w Drogerii Natura



Zaczynamy Nowy Rok, kolorowym wpisem, może to będzie zwiastowało barwne przeżycia i kolorowe wyprawy, jakie w tym roku na mnie czekają? Mam nadzieję, że nie zabraknie mi atrakcji i nowych, szalonych doznań. To trochę jak z najnowszą paletką marki Kobo Just Amazing, która jest kolorowa, szalona i radosna. Stwarza wiele możliwości i roztacza radość. Niech Ten rok taki właśnie dla Was będzie :) 
















Just Amazing, to najnowsza paletka marki Kobo we współpracy z Danielem Sobieśniewskim. Co znajdziemy wewnątrz? 7 cieni w tym 4 maty oraz 3 cienie metaliczne. Ponadto brozner i rozświetlacz, a także duże lusterko. To idealna paletka, którą możemy zabrać ze sobą na wyjazdy. 
















Kolory są turbo napigmentowane, formulacja jak zawsze w przypadku paletek Kobo rewelacyjna. Trudno oderwać wzrok od tych kolorów, które w przypadku tej palety są naprawdę nietuzinkowe. 







































Paletka, mobilizuje mnie od działania. Nie mam dużych zdolności w dziedzinie makijażu, ale te kolory sprawiają, że mam ochotę usiąść przy toaletce, wyciągnąć pędzle i bawić się nimi, aż coś uda mi się stworzyć. Na pochwałę zasługuje również bronzer, który jest dość neutralny i bezpieczny.






Podoba mi się opakowanie, jest dosyć masywne, ale nadal poręczne, ściankę z lusterkiem, możemy bezpiecznie odgiąć co czyni paletkę jeszcze bardziej komfortową w użytkowaniu.















A teraz pora na bajeczną paletkę rozświetlaczy My Secret, które dorównują jakością markom selektywnym. Osobiście posiadam chyba wszystkie możliwe odcienie i sięgam po nie namiętnie każdego dnia. Pigmentacja i trwałość są zachwycające, a cena nadal bardzo przyjemna dla portfela.


























Wypiekana formułą, sprawia, że produkt jest bardzo wydajny i mało się osypuje. Poręczna plastikowa paletka z czterema kolorami wewnątrz Glamour Goddess, Glow Baby, Golden Girl, Princess Dream. Spójrzcie na te kolory... 

















Jestem bardzo ciekawa, jak podobają Wam się nowości Drogerii Natura? Ja jak zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem jakości tych produktów. I uwielbiam limitowane edycje, które powstają przy współpracy z Danielem Sobieśniewskim. Jest to najlepsza jakość w najlepszej cenie!






A Wy jaki makijaż na co dzień preferujecie? Używacie kolorów, czy stawiacie na bezpieczne opcje? 
Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger