FARMONA, RADICAL, PEELING TRYCHOLOGICZNY STYMULUJĄCY WZROST WŁOSÓW

FARMONA, RADICAL, PEELING TRYCHOLOGICZNY STYMULUJĄCY WZROST WŁOSÓW



Oczyszczanie włosów i skóry głowy przy pomocy szamponu, często okazuje się niewystarczające. Uczucie ściągnięcia i pieczenia skóry, łupież, przetłuszczanie się włosów oraz ich nadmierne wypadanie. Wszystko to  jest negatywnym skutkiem, źle oczyszczonej skóry głowy. Ratunkiem jest specjalistyczny peeling trychologiczny, który jest pierwszym i najskuteczniejszym produktem, zalecanym osobom cierpiącym na łojotokowe zapalenia skóry, łupież, łysienie, czy problemy z przetłuszczaniem włosów. Pielęgnacja, którą zastosujemy na uprzednio złuszczoną skórę głowy, będzie przeciwdziałać wszelkim problemom skórnym, a także załagodzi już istniejący problem. A nasze włosy staną się mocne, silne i zdrowe!












Trychologiczny peeling oczyszczający do skóry głowy, to potrójna siła działania przeciw wypadaniu włosów. Poprawia kondycję skóry głowy, skutecznie zmniejsza wypadanie włosów oraz sprawia, że rosną mocniejsze.
Radical to prawdziwy przełom w walce z wypadaniem włosów. Gwarantuje potrójną siłę działania:  skutecznie oczyszcza skórę głowy, usuwając wszelkie zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka oraz wyraźnie wzmacnia włosy, zmniejsza ich wypadanie i przyspiesza naturalny wzrost. Inteligentna formuła oparta na synergicznym działaniu specjalnie wyselekcjonowanych składników aktywnych w wysokim stężeniu zapewnia spektakularne działanie wzmacniające oraz poprawia kondycje skóry głowy i włosów.












Peeling trychologiczny Radical zawiera szereg składników aktywnych , w tym kwasy.




• Kwasy AHA i papaina - dogłębnie oczyszczają skórę głowy, skutecznie usuwają martwy naskórek, zanieczyszczenia i pozostałości kosmetyków, przywracając skórze fizjologiczną równowagę

• Arginina i ekstrakt ze skrzypu - wyraźnie wzmacniają włosy i skutecznie zmniejszają ich wypadanie oraz zapewniają bardziej intensywny i szybszy wzrost włosów.

• Prowitamina B5 i mocznik - zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia skóry głowy, zapobiegają przesuszeniu i łagodzą podrażnienia.













Peeling trychologiczny, który jest inny od produktów, które kiedyś używałam. W  tym przypadku mamy kosmetyk o gładkiej, kremowej i gęstej konsystencji, bez drobinek. I właśnie brak drobinek, czyni Radical produktem z mojej perspektywy innowacyjnym. Przyznam, że sama tubka jest też bardzo wygodna do trzymania w dłoni. Peeling aplikuję najpierw na dłonie, a później rozprowadzam go na całej głowie, wykonując przy tym delikatny masaż. Uwielbiam to uczucie relaksu, kiedy całe napięcie i stres odchodzą w zapomnienie. Co więcej cały proces umila, piękny, ziołowy zapach, który jest bardzo kojący. Po wmasowaniu produktu w skórę głowy, pozostawiam go na 10 minut, po czym spłukuję wodą i myję szamponem. 













Efekty, jaki zauważyłam przyszły bardzo szybko. Peeling skutecznie (ale delikatnie ) rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Usuwa bród, łój oraz resztki kosmetyków. Pierwsze co zauważyłam, to cudowna lekkość i blask włosów. Ponadto, za każdym razem są pięknie uniesione od nasady i jest ich optycznie więcej. Skóra głowy, nie swędzi i skończyły się także moje problemy z nadmiernym przetłuszczaniem włosów. Peeling w żaden sposób mnie nie podrażnił,  nie uczulił i nie przesuszył skóry głowy. Dzięki dogłębnemu oczyszczeniu i złuszczeniu nasza skóra, jest gotowa aby przyjąć kolejne kroki pielęgnacyjne i czerpać z nich wszystko co najlepsze. Peeling ułatwia bowiem, wnikanie składników aktywnych i wspomaga działanie lecznicze np: w przypadku łysienia.  Najważniejsze jest to,  że na efekty nie trzeba długo czekać! Już po pierwszym użyciu, odczujecie sporo różnicę. 














Kiedy we właściwy sposób przygotujemy naszą skórę, możemy wprowadzić pozostałe produkty z serii Radical do włosów osłabionych i wypadających.



Szampon wzmacniający
• Kuracja przeciw wypadaniu włosów
• Serum wzmacniająco-regenerujące do włosów
• Mgiełka wzmacniająca do włosów
• Odżywka wzmacniająco-regenerująca.




Dzięki specjalistycznym i wyselekcjonowanym składnikom  możemy zapewnić naszym włosom optymalną ochronę i wzmocnienie. Warto pamiętać, żeby stosować peeling regularnie ( ja używam go 2 razy w tygodniu) i łączyć go z pozostałymi produktami z serii. W przypadku Radical, jest to zadanie łatwe do wykonania, ponieważ to kosmetyki, które kosztują niewiele i nadają się zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. 













Jeśli jesteście ciekawi działania peelingu Tryvhologicznego Radical, to mam dla Was niespodziankę! Na moim instagramie, trwa konkurs w którym do wygrania jest zestaw, składający się z 5 kosmetyków Farmona Radical. Zadanie jest proste więc już dzisiaj zachęcam Was do wzięcia udziału w rozdaniu!
NUMBERS COLLECTION BY BI-ES

NUMBERS COLLECTION BY BI-ES



To jak wielką miłością darzę perfumy, nie muszę już chyba nikomu  mówić. Bowiem, każdy kto jest ze mną dłużej, wie jak bardzo cenię sobie zapach i jak pieczołowicie dobieram go w zależności od pory roku, pory dnia, pogody, czy nawet humoru. Dlatego z ogromną przyjemnością przetestowałam nowości zapachowe BI-ES. Numbers Collection, które  inspirowane są numerologią, dzięki temu nosimy zapach, który najbardziej odpowiada naszym cechą i współgra a naszym charakterem. Mam cztery zapachy i wychodzi na to, że mam bardzo złożony charakter, bo w zasadzie, każdy zapach dobrze na mnie leżał i ja czułam się z nim spójnie. Ciekawa jestem, jaki Wy dopasujecie do siebie? 














Nie mogę przejść obojętnie wobec flakoników, które prezentują się wspaniale. Cechują się prostota, którą ja osobiście bardzo sobie cenie. Kojarzą mi się z  perfumami z dawnych lat, coś na wzór słynnego Chanel nr 5. I nie ma w tym nic złego, dobre inspiracje są zawsze w cenie. Flakony są bardzo zgrane, poręczne i urocze, zachowując tym samym elegancję. Pojemność to 50 ml 



























Zapach No2  jest niezwykle subtelny, ale nie bez wyrazu. zapach ten jest odpowiedni dla osób skromnych i wrażliwych, ceniących sobie przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa. Zapach ten otula frezją, aksamitką z pikantną nutką jamajskiego pieprzu. Są kremowe, otulają swoją pudrowością,  kojarzą mi się z zpaachami Chloe.  Przyznam, że od początku najbardziej przypadły mi do gustu!













Zapach No3 z numerologicznej kolekcji Numbers doskonały dla osób pozytywnie nastawionych do życia, towarzyskich i kreatywnych. Zapach energetyczny dzięki nutom piżma i lotosu, z tajemniczą aurą czarnej orchidei i pikanteryjnym zakończeniem owocem granatu i mahoniem. To zapach szczęścia, ucieleśniający ducha ciepłej i zmysłowej kobiety. Mnie ten zapach, bardzo rozgrzewa i jest takim promykiem słońca, w zimny i pochmurny dzień.













Kompozycja No9 odpowiednia dla kobiet uczuciowych i pełnych pasji. Intensywny dzięki nutom wanilii i paczuli a zarazem delikatny bo z dodatkiem jaśminu i różowego pieprzu. To wyjątkowo pociągająca kompozycja, której zwieńczeniem są nuty owocoweJest to bardzo przyjemny, słodki i otulający zapach, który dodaje pewności siebie i podkreśla naszą kobiecość, ale w bardzo subtelny i elegancki sposób. Jest w nim coś ulotnego i trudnego do opisania, tym bardziej jest dla mnie interesujący. 













Zapach No33 doskonały dla kobiet zrównoważonych, wyrozumiałych i empatycznychGłównymi nutami kompozycji są róża i wanilia. Ostrości i trwałości nadają mu piżmo, a wyjątkowości  nektar z czarnej porzeczki. Bardzo smakowity zapach, który zostawia za sobą ogon, jest trwały i stanowczy. Najmocniejszy z całej kolekcji. Tutaj róża, wiedzie główny prym, więc myślę, że znajdzie wiele zwolenniczek. 













Zapachy, wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie, są ciekawie złożone i pięknie rozwijają się na skórze w ciągu dnia. Pierwsze mocno alkoholowe "nuty" szybko się ulatniają i ustępują miejsca złożonym kompozycją. Mam czasami wrażenie, że te perfumy pachną drożej, niż w rzeczywistości kosztują. A ich cena jest niezwykle przyjemna za 50 ml zapłacimy ok 35 zł. Żaden z zapachów, nie odpowiada mojej numerologicznej cyfrze, ale wychodzi na to, że mam bardzo złożoną naturę, bo z każdym z nich się polubiłam. Mam wrażenie, że ta kolekcja jest bardziej zintensyfikowana, ponieważ zapachy, są wyczuwalne przez większość dnia, a na włosach, czy szalu nawet na drug dzień.













Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób dobieracie swój zapach? Jaką jesteście numerologiczną cyfrą? 
Zestaw prezentowy z zebry za 100 zł + Rozdanie z drogerią ezebra.pl

Zestaw prezentowy z zebry za 100 zł + Rozdanie z drogerią ezebra.pl



Witam moi drodzy, dzisiaj pora na zakupy w moim wykonaniu. Jakie one są? Na pewno szybkie,  ukierunkowane na najpotrzebniejsze produkty, oraz w najkorzystniejszych cenach. Nikt z nas nie lubi przepłacać a drogeria ezebra.pl daje nam w tym temacie wspaniałe pole do popisu. Ceny są tak konkurencyjne, że można bez wyrzutów sumienia, wrzucać kolejne kosmetyki do koszyka. Dzisiaj zobaczycie mój haul zakupowy, na który wydałam 100 zł. A już na wstępie muszę Wam zdradzić, że produkty jakie kupiłam są albo już kultowe, albo są produktami, które niebawem takimi się staną. Ogrom asortymentu potrafi zawrócić w głowie, a przy tym nasz portfel nadal czuje się bardzo komfortowo. Nawiasem mówiąc, myślę, że warto pomyśleć już o świątecznych prezentach dla swoich bliskich. W moim rodzinnym domu, bardzo często obdarowujemy się perfumami, może to dobra droga, by ucieszyć osoby, które obdarujemy w tym roku? 




Pora pokazać na jakie produkty ja się skusiłam :) 


































Kosmetyki jakie wybrałam, były mi niezbędne, poza tym kobieca ciekawość i słabość do nowości wzięła górę. I tym oto sposobem, zakupiłam 5 kosmetyków za kwotę 100 zł. Takie zakupy to czysta przyjemność!

































Pierwszy produkt, o którym od dawna jest bardzo głośno to podkład do twarzy marki Eveline Liquid Control  To innowacyjny, podkład matujący, który daje nieskazitelne wykończenie, oraz zapewnia efekt drugiej skóry. Jest lekki, nietłusty i długotrwały. Pojawił się nowy odcień 005 IVORY czyli idealny odcień dla dziewcząt o jasnej karnacji. Mam cerę mieszaną, ale nie przepadam za płaskim matem. I muszę Wam powiedzieć że ten podkład radzi sobie naprawdę bardzo, bardzo  dobrze.


























Od dawna szukam pudru idealnego, o czym niedawno mogłyście czytać na blogu. Z Waszego polecania, skusiłam się na puder Ecocera prasowany puder bambusowy  Zdecydowałam się na opcję prasowaną, ze względu na często wyjazdy. Poza tym puder, posiada lusterko, oraz puszek, co znacznie ułatwia sprawę aplikacji. Puder ma naprawdę przyjazny skład, na długo wiąże sebum oraz wilgoć, matując naszą skórę, a także wygładza optycznie pory. Jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się na dłuższą metę, póki co jestem pozytywnie zaskoczona

































Tym razem coś do modelowania twarzy, czyli nowości marki Hean Coconut  Modeling Palette. Z bronzerami jestem mocno związana, jako, że mam jasną skórę bez odrobiny koloru, wyglądam na zmęczoną. Mam spore oczekiwania wobec tych produktów, przede wszystkim nie mogą być zbyt ciepłe, nie mogą także się szybko ścierać. W przypadku tej paletki, mamy tutaj przepiękne, neutralne brązy jaśniejszy dla subtelnego podkreślenia policzków oraz ciemniejszy do głębszego konturowania. Nie mogę nie wspomnieć o rozświetlaczu, który jest po prostu piękny. Tworzy na skórze szampańską taflę <3 Paletka jest zgrabna i poręczna, a forumlacja produktów wspaniała, nie osypują się, z łatwością transferują się z paletki na pędzel, wspaniale się rozcierają. Myślę, że to będzie mój hit. 






















Tusz do rzęs, potrzebowałam nowego i przypomniałam sobie o moim dawnym ulubieńcu czyli tuszu Max Factor 2000 CAlorie Dramatic Volume Lubię ten tusz za trwałość, efekt jaki daje na rzęsach ( są pięknie rozczesane i rozdzielone) a także za bardzo przyjemną i wygodną szczoteczkę. Dla mnie to kultowy produkt, który jest w mojej rodzinie od dawna, założę się, że i Wam jest on doskonale znany. 






























Wisienką na torcie, niech będzie najnowszy produkt do ust marki Makeup Revolution Jewel Collection Lip Topper EXQUISITE Od pierwszej chwili, kiedy go ujrzałam na angielskim YT, zapragnęłam go mieć. Bardzo się ucieszyłam, że jest już dostępny w drogerii ezebra i to w trzech wariantach. Skusiło mnie przede wszystkim opakowanie, które jest bogate i pełne przepychu niczym Wersal, ponadto obietnica blasku na ustach i nieklejąca formułą. I tak faktycznie jest, błyszczyk ma ultralekką formułę, jest niewyczuwalny na ustach, nie klei się i nie ściera. A blask jaki zostawia na ustach jest po prostu bajeczny. Możemy stosować go solo, lub urozmaicić naszą ulubioną matową pomadkę. Jestem szczerze oczarowana i niebawem, zamówię dwa pozostałe odcienie. 


















W moim zamówieniu, nie zabrakło również perfum, jak wspominałam na początku, to nasz ulubiony pomysł na świąteczny prezent. A jeśli jeszcze trafia nam się taka okazja cenowa, to nie mogłam przepuścić okazji. Zapach jaki wybrałam, jest to klasyczny zapach ELIZABETH ARDEN 5TH AVENUE WODA PERFUMOWANA SPRAY To jeden z ulubionych zapachów moje mamy, jest bardzo kobiecy i elegancki. Mamy tutaj nuty takie jak: piżmo tybetańskie, drzewo sandałowe, irys, słoneczny bursztyn, oraz słodką wanilię. Jest to bardzo trwały i otulający zapach. Na pewno jest to doby i bezpieczny pomysł na prezent, ponadto cena 58 zł /75 ml jest niezwykle kusząca. 




























To już całe  zakupy, z których jestem ogromnie zadowolona. Udało mi się poznać ciekawe nowości, oraz sporo zaoszczędzić. Myślę, że to nie ostatnie zamówienie w tym miesiącu z drogerii ezebra. 
















Na koniec mam także coś dla Was, mianowicie dwie niespodzianki  pierwsza z nich to kod zniżkowy Biszkopcik86 który jest ważny do 07.12.b/r  upoważniający Was do darmowej przesyłki Druga niespodzianka, to konkurs, który właśnie wystartował na moim Instagramie, w którym jedna osoba wygra bon o wartośći 100 zł na zakupy w drogerii internetowej ezebra. Jak sami widzicie, za tę kwotę, można zrobić naprawdę sporo zakupy i uzupełnić swoje zapasy. Musicie się jednak spieszyć, konkurs potrwa tylko 24 godziny, trzymam za Was mocno kciuki!







Znacie drogerię ezebra.pl? Robiliście już tam zakupy? Jestem ciekawa, czy jesteście łowcami okazji, podobnie jak ja?! 
Lirene Lab Therapy miodowa maska do masażu twarzy - profesjonalny zabieg w Twoim domowym zaciszu

Lirene Lab Therapy miodowa maska do masażu twarzy - profesjonalny zabieg w Twoim domowym zaciszu




Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o miodowej masce do masażu twarzy marki Lirene, która pojawiła się w nowej serii kosmetyków Lab Therapy. Dzięki zawartości składników aktywnych, a także dzięki unikatowej technologii przenikania (Transdermalq w głębokie warstwy skóry) produkty te są porównywalne do zabiegów jakie możemy wykonać w salonie kosmetycznym. A wszystko to, możemy mieć w zaciszu swojego domu, brzmi kusząco prawda? Produkty te mają być odpowiedzią na cztery najważniejsze potrzeby naszej skóry: rewitalizację, odżywienie, nawilżenie, oraz działanie przeciwstarzeniowe. 















Maseczka zapakowana jest w szklany, masywny słoiczek i na pierwszy rzut oka, przypomina krem pielęgnacyjny. Jest to tylko powierzchowne, ponieważ, kiedy uchylimy wieczko, naszym oczom ukazuje się produkt o wyglądzie i konsystencji miodu. I generalnie maska, zachowuje się w podobny sposób jak miód. Bardzo dobrze rozprowadza się ją na twarzy, produkt dosłownie sunie po naszej skórze. Maska ma gęstą konsystencję i trzyma się naszej skóry, dosłownie ją obklejając. Nie martwcie się nie jest to w żaden sposób uciążliwe, wręcz przeciwnie. Skóra jest otulona miodowym woalem, doznania zapachowe także zasługują na pochwałę. Maseczka bardzo dobrze zmywa się z naszej twarzy nie stanowi to żadnego problemu nie musimy pocierać, czy naciągać skóry














Siłą tej maseczki jest szereg składników aktywnych które znajdziemy w jej składzie (kwasów, witamin, minerałów oraz składników olejowych) 





ekstrakt z miodu - działa łagodząco i zmiękczająco

kwas cytrynowy - ma działanie antyoksydacyjne i rozświetlające, zapobiega starzeniu się skóry

kompleks Linoleique Exlusive - odżywia głębokie warstwy skóry, regeneruje zwiotczałą skórę, dzięki czemu odzyskuje ona sprężystość i zdrowy koloryt.















Cały sekret tkwi w masażu twarzy, który jest niezwykle przyjemny i skuteczny, oczywiście musimy pamiętać żeby robię to  systematycznie. Maseczkę, nakładamy na oczyszczoną i suchą skórę i masujemy przez 3 minuty. Wedle wskazówek jakie otrzymujemy na opakowaniu. Maseczka, rozluźnia mięśnie twarzy, co jest niezwykle relaksujące i myślę, że po całym dniu jest wspaniałą nagrodą. Kiedy masujemy skórę, maseczka zaczyna wytwarzać przyjemne ciepło, które jest jak kompres, zdejmuje z twarzy cały dzień i pozwala jej się naprawdę odstresować. Po zmyciu (które jest bardzo proste) nie odczuwam żadnego dyskomfortu, skóra nie jest podrażniona, czy zaczerwieniona jest natomiast bardzo głęboko nawilżona i znacznie odżywiona, rozpulchniona i zmiękczona czyli doskonale przygotowana do podjęcia dalszych kroków pielęgnacyjnych.

















Przy regularnym stosowaniu (2 razy w tygodniu) zauważyłam, znaczną poprawę w wyglądzie mojej skóry. Przede wszystkim skóra jest nawilżona, wygładzona i lekko rozświetlona. Wygląda na wypoczęta i zdrową. Miodowo-olejowy kompres jest wspaniałym zabiegiem relaksacyjnym, który szybko stał się moim małym uzależnieniem. W zasadzie czekam na moment, aby móc wykonać ten krok w mojej wieczornej pielęgnacji. 













Maska jest bezpieczna, nie podrażnia, nie powoduje zapychania, czy podrażnienia. Warto także wspomnieć, że dzięki swojej bardzo oryginalnej konsystencji jest również bardzo wydajna. Wystarczy nałożyć cienką warstwę, która w zupełności wystarczy do przeprowadzenia masażu. W zasadzie po raz pierwszy, spotkałam się z taką maską, która pozwala poczuć się w domowym zaciszu jak w gabinecie kosmetycznym. Składniki aktywne, zapach, konsystencja i masaż wszystko to składa się na pełen sukces Lab Therapy.












Jestem bardzo ciekawa, czy znacie już produkty z serii Lab Therapy, a może znacie przepis na miodową maskę DIY 
Orient Time Ava Laboratorium - pielęgnacja w azjatyckim stylu

Orient Time Ava Laboratorium - pielęgnacja w azjatyckim stylu



Azjatycka pielęgnacja wciąż nas zaskakuje i pociąga, nic dziwnego, że czerpiemy z nich coraz więcej, Polskie marki, także inspirują się azjatyckim rytuałem piękna i tworzą swoje kosmetyki w oparciu o składniki aktywne oraz formuły, prosto z dalekiego wschodu. Uważam, że to świetna inicjatywa, ponieważ ten rytuał dbania o urodę jest niezwykle skuteczny, ale także przyjemny. Marka AVA, gości w moim domu od dawna, dlatego nie mogłam oprzeć się pokusie, wypróbowania kolejnych produktów, które wyszły spod jej ramienia. Jesteście ciekawe azjatyckiej pielęgnacji w polskim wydaniu? 















Oczywiście to co rzuca się od razu w oczy, to przepiękna szata graficzna serii Orient Time, muszę przyznać, że było mi bardzo miło, codziennie sięgać po tak pięknie zapakowany kosmetyk. Ale jak wiadomo, nie szata czyni człowieka, a opakowanie kosmetyk. Niemniej, ładne pudełeczko, zawsze cieszy nasze oko ;) Co do samej serii, składa się ona z czterech produktów, z czego trzy przetestowałam na własnej skórze. 
















Podstawą kosmetyków Orient Time jest odmładzające, przeciwzmarszczkowe i nawilżające działanie:


Rosa multiflora: redukuje zmarszczki, przyspiesza regenerację, zwęża pory, poprawia jędrność i elastyczność
Centella asiatica, zwana też trawą tygrysią: intensyfikuje produkcję kolagenu, liftinguje, pobudza mikrokrążenie, dotlenia i odżywia skórę.

















Orient Time Napinająco-przeciwzmarszczkowy krem na dzieńkrem ten ma dość lekką, białą konsystencję, która tylko z  pozoru wydaje się  lekka, ponieważ tak naprawdę krem ma dosyć bogatą i treściwą konsystencję. Dzięki zawartość olejów w składzie, pozostawia na skórze lekko wyczuwalną poświatę. Co przy mojej mieszanej cerze, nie do końca się sprawdziło, Krem lekko wyświecał się w okolicy czoła i nosa, przez co podkład nie do końca dobrze utrzymywał się na skórze. Szybko, znalazłam na to sposób i zaczęłam używać kremu na noc. W tej roli sprawdził się bardzo dobrze. silnie nawilżał, odżywiał i regenerował moją skórę. Pomimo bogatej formulacji, krem mnie nie zapchał, co uważam za duży sukces. Przy mieszanej cerze, nie jest to takie oczywiste. Przy regularnym używaniu, zauważyłam, że skóra jest bardzo dobrze nawilżona, jest miękka i gładka, nie pojawiają się niespodzianki, a ponadto skóra nabrała zdrowego blasku. 







Składniki: Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Stearate, Glycerin, Glycine Soja Oil, Isopropyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Dimethicone, Rosa Multiflora Fruit Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Zinc PCA, Sodium PCA, Oryza Sativa Bran Oil, Tocopheryl Acetate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Polysorbate 60, Butylene Glycol, Sorbitan Isostearate, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Linalool, Geraniol. 
















Kolejnymi produktami z serii, które przyszło mi używać, były dwa sera do twarzy, Kto czyta mnie od dawna, ten zapewne wie, że serum to zdecydowanie mój ulubiony kosmetyk <3 Orient Time, oferuje nam aż dwa sera. 













Oba produkty, można stosować zarówno rano jak i wieczorem, ale ja szybko dokonałam mojej własnej subiektywnej selekcji i podział wyglądał następująco białe serum, czyli wariant odmładzający, stosowałam na noc, natomiast wersja różowa, czyli wygładzająca, gościła na mojej twarzy rano. 




Odmładzające serum do twarzy, ma postać lekkiego mleczka, które z łatwością rozprowadza się na skórze, nie pozostawiając żadnego nieprzyjemnego filmu. Nie klei się, nie obciąża skóry, a także nie powoduje jej nadmiernego błyszczenia. Produkt, bardzo przyjemnie nawilża skórę, sprawia, że jest miękka i jędrna. Skóra, dosłownie spijała to serum, niczym życiodajną wodę, a konsystencja mleczka potęgowała przyjemne odczucia. Rano buzia, wyglądała na wypoczętą i zrelaksowaną. Serum, takżę nie przyczyniło się do powstawania nieprzyjaciół.






Składniki: Aqua, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Isopropyl Myristate, Argania Spinosa Kernel Oil, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Rosa Multiflora Fruit Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Olus Oil, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Xanthan Gum, Cetyl Palmitate, Polysorbate 60, Butylene Glycol, Sorbitan Isostearate, Tocopherol, Citric Acid, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Linalool, Geraniol














Wygładzające serum do twarzy, przeznaczyłam do porannej pielęgnacji, jako uzupełnienie wieczornego rytuału, który bardzo dobrze się u mnie zgrał. Serum wygładzające, jak sama nazwa wskazuje, ma za zadanie uelastycznić, wygładzić oraz napiąć naszą skórę. Dodatkowo serum redukuje przebarwienia oraz zwęża pory. Tak przygotowana skóra prezentuje się nienagannie, a każdy makijaż wygląda dużo lepiej. Serum ma żelową konsystencję, dzięki czemu szybko się nakłada i wchłania w skórę, praktycznie do matu w kilka chwil. Dzięki temu, od razu można przejść do wykonywania makijażu. Serum, nie pozostawia na skórze żadnego niepożądanego filmu. Skóra jest nawilżona, wygładzona i znacznie ujędrniona. Moja mama, również używała tego produktu i była nim szczerze oczarowana. Czyli nadaje się zarówno co cery mieszanej 30+ jak i dla cery dojrzalej i suchej. 
















Podsumowując, AVA Orient Time, to bardzo przyjemne produkty, które wykazują pozytywne działania na skórę. Mają piękne opakowania i bardzo relaksujący owocowo-kwiatowy zapach, który umila ich użytkowanie. Rytuał Avy, jest nieco inny niż ten azjatycki, ale uważam, że warto sprawdzić te produkty na własnej skórze. Bardzo dobrze nawilżają, wygładzają i napinają skórę, oczywiście nie cofną czasu i nie wyprostują naszych zmarszczek, ale bardzo zadbają o naszą skórę,  a Ty będziesz miała poczucie, że robisz coś dobrego dla siebie samej. Uważam, że w przypadku Avy, mamy też bardzo dobry stosunek ceny do jakości cena to ok 22 zł za serum/33 za krem Wydajność produktów jest także bardzo wysoka. 







A Ty znasz kosmetyki marki AVA? Używasz w swojej pielęgnacji azjatyckich kosmetyków ? 
Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger