ROZŚWIETLAJĄCY KREM RESIBO Z EFEKTEM GLOW

ROZŚWIETLAJĄCY KREM RESIBO Z EFEKTEM GLOW


Marka Resibo nieustannie mnie zadziwia, olejek do demakijażu czy krem pod oczy to moi absolutni ulubieńcy. Nic dziwnego, że najnowsze dziecko marki, czyli rozświetlający krem GLOW, szybko wpadł w moje łapki. I wszystko wskazuje na to, że pozostanie w nich na bardzo długi czas :) 









 Resibo to polska marka, która dba o naturalne i dobre składy swoich kosmetyków. Bardzo się cieszę, że wciąż się rozwija i stworzyła produkt z pogranicza pielęgnacji i kolorówki. Krem GLOW jest właśnie takim połączeniem tego co pielęgnuje z tym co upiększa. Krem, który ma mnóstwo zastosowań i każdy znajdzie na niego swój idealny sposób. 











Obietnica zdrowej i pełnej blasku cery brzmi kusząco. GLOW to rozświetlona cera, bez nachalnych drobinek i nieestetycznego błysku. To subtelne i wyrafinowane rozświetlenie, które jest niczym tafla wody. Efekt jaki daje jest niezwykle delikatny i bezpieczny. Po nałożeniu podkładu, efekt rozświetlenia jest zachowany. A sam krem nie wpływa negatywnie na właściwości podkładu. Efekt zdrowej i rozpromienionej skóry, utrzymuje się przez cały dzień. Krem nie wpłynął negatywnie na kondycję mojej mieszanej skóry, nie zapchał mnie, ani nie spowodował innych nieprzyjemnych niespodzianek. Małym minusem może być zapach, typowy i charakterystyczny dla marki Resibo. Mnie on nie przeszkadza, ale wolę Was uprzedzić. Naklejka dość szybko się odkleiła, ale to żaden minus, chyba, że kogoś przyprawia to o zawroty głowy :) 











Krem ma dość lekką konsystencję, która szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze żadnego filmu. Krem oprócz walorów upiększających, posiada także właściwości pielęgnacyjne. W składzie znajdziemy sok z aloesu, skwalan roślinny, olej kukui, olej z pestek winogron, ekstrakt z szałwii muszkatołowej ( regulującej pracę gruczołów łojowych) Za efekt rozświetlenia odpowiada Mica.  Krem bardzo przyjemnie nawilża i odżywia moją mieszaną skórę. Dla mnie ta dawka nawilżenia w zupełności wystarczy. Dla skóry bardzo suchej, dojrzałej i odwodnionej wskazane będzie dodatkowe serum nawilżające. Ten krem z powodzeniem stosuję także pod oczy, ale nie tylko...











Jak wspomniałam wyżej, krem na wiele zastosowań przez co to produkt bardzo uniwersalny. Opcja oczywista, czyli krem nakładany solo i jesteśmy gotowe do wyjścia. Krem GLOW świetnie sprawdza się także jako baza rozświetlająca pod makijaż lub jako rozświetlacz. W przypadku cery bardzo przetłuszczającej, możemy zastosować go tylko na wybrane partie twarzy w celu ich rozświetlenia i uwypuklenia. Ja znalazłam dla niego jeszcze jedno zastosowanie, mianowicie mieszam odrobinę z korektorem pod oczy. Dzięki temu, wiem, że okolica pod oczami nie tylko lepiej się prezentuje, ale jest dodatkowo odżywiona, a sam korektor mniej obciąży i przesuszy tę wrażliwą okolicę. Możemy także użyć kremu jako rozświetlacz w płynie i nałożyć go na szczyty kości jarzmowych już po wykonaniu makijażu. Opcji jest naprawdę mnóstwo!













Krem ma przepiękne opakowanie srebro- holograficzne które niesamowicie trafia w mój gust. Nawiązuje tym samym do jego właściwości. Krem jest uniwersalny i pasuje do każdego typu cery. Posiada bowiem w składzie dwa rodzaje miki. Zarówno te w chłodnych jak i w ciepłych tonacjach. A efekt tafli jaką pozostawia na skórze możemy porównać właśnie z hologramem. Efekt ten jest elegancki i nieprzesadzony, światło jest rozproszone a cera pełna jest zdrowego blasku, wygląda lepiej i młodziej. Jestem całkowicie zauroczona i szczerze polecam Wam go jak najszybciej przetestować. 












Jestem bardzo ciekawa czy stosujecie produkty marki Resibo i jak zapatrujecie się na krem Glow? 

Luksusowy Eliksir z pyłem diamentowym Sensilis Supreme

Luksusowy Eliksir z pyłem diamentowym Sensilis Supreme


Odrobina luksusu na co dzień, przyda się każdej kobiecie. Dzisiaj przychodzę do Was z produktem, który rozpieszcza wszystkie zmysły. Eliksir z pyłem diamentowym marki Sensilis Supreme to produkt niezwykle elegancki, samo opakowanie już sprawia, że ma się ochotę po nie sięgnąć. Opis producenta jak najbardziej zachęcający. A jak z jego działaniem? Czy wszystko złoto co się świeci? 










Nie mogę przemilczeć opakowania, które jest niezwykle piękne. I na pewno od razu rzuciło się  Wam w oczy. Złota tubka z pompką która jest nie tylko piękna, ale także wygodna w użytkowaniu i przede wszystkim higieniczna. Eliksir ma pojemność 30 ml i musimy go zużyć w przeciągu 8 miesięcy od otwarcia. Zapach serum jest lekko perfumowany i kwiatowy. Bardzo subtelny i elegancki, nie powinien nikomu przeszkadzać. Minusem jest cena za to serum zapłacimy 169 zł. Warto zatem zapolować na promocje. 



















Eliksir z pyłem diamentowym przeznaczony jest do pielęgnacji skóry, która potrzebuje rozświetlenia i zastrzyku witalności. Nadaje się do każdego rodzaju cery (może oprócz skóry mocno przetłuszczającej się ) Produkt pozostawia na skórze zdrowy blask, pięknie odbija światło dzięki czemu struktura skóry jest optycznie wygładzona. Wystarczy jedna pompka, aby dodać sobie 5 godzin snu. Twarz wygląda na wypoczętą, zadbaną i zdrową. Koloryt cery staje się wyrównany, a wszelkie niedoskonałości cery są zniwelowane. 











Serum ma postać bardzo lekkiej emulsji o perłowym kolorze. Ne obawiajcie się jednak, że zabłyśniecie jak kula dyskotekowa. To efekt bardzo subtelny i elegancki. Próżno szukać tutaj nachalnych drobinek brokatu. To efekt tafli wody, która rozprasza światło, wygładzając strukturę skóry. Eliksir wchłania się natychmiast i nie pozostawia żadnego filmu na twarzy.










Zapewne ciekawi Was jak zatem eliksir współpracuje  z podkładem i jak utrzymuje się cały makijaż twarzy? Otóż dla mnie ten produkt sprawdził się niemal jak baza pod podkład. Nakładam niewielką ilość na twarz i kolejno nakładam podkład. Efekt to świeża i promienna cera. Eliksir nie wpłynął negatywnie na trwałość makijażu, nie zmienił też formuły stosowanych podkładów. 











Niewątpliwie na uwagę zasługują właściwości pielęgnacyjne serum. Składniki aktywne, które znajdziemy w jego składzie to pył diamentowy, Bio-peptyd, wyciąg z kawioru, kwas hialuronowy, witamina E, oraz arginina. Serum bardzo długotrwale nawilża i wygładza skórę, stosowany regularnie wyrównuje koloryt cery i niweluje niedoskonałości cery. Najlepiej stosować go jako  kilkumiesięczną kurację, zawsze wtedy kiedy nasza skóra jest szara, zmęczona i przesuszona. Młodość w tubce, tak mogłabym określić ten produkt. 












Serum szybko stało się moim ulubieńcem, stosuje je zawsze rano. Często rezygnuję z podkładu, tak bardzo podoba mi się jak moja cera wygląda po jego zastosowaniu. Serum nie zapycha, nie przesusza, nie powoduje żadnych niepożądanych reakcji skórnych. Uwielbiam w nim wszystko od opakowania, aż do działania. Serum tak spodobało się mojej mamie, że już ma go w swoim posiadaniu. Wniosek jest prosty, ten kosmetyk nie ma wieku i określonej grupy docelowej. Może go używać osoba młoda, jak i dojrzała. Każda kobieta doceni to jak zmieni się jej skóra po użyciu tego produktu. Niestety ja niebawem skończę kurację i z pewnością powrócę do tego produktu po wakacjach, kiedy będę potrzebowała zastrzyku energii i ukojenia dla zmęczonej słońcem, wiatrem i wysokimi temperaturami skóry. 









Znacie produkty marki Sensilis? Lubicie efekt zdrowo rozświetlonej skóry, czy wolicie aby skóra pozostała matowa? 
KOBO Professional ROSE BROWN- Paletka którą musisz mieć

KOBO Professional ROSE BROWN- Paletka którą musisz mieć


Makijaż oczu to rzecz ważna dla wielu z nas. Dla mnie to ciągle otwarta księga z której uczę się każdego dnia. Cieszę się, że obecnie na rynku mamy dostępnych tyle wspaniałych narzędzi do nauki makijażu, czy profesionalengo wizażu. Kobo Professional to spełnienie marzeń laików i profesjonalistów. To produkty o rewelacyjnej jakości, najmodniejszych odcieniach i w przystępnej  cenie. Kolekcja Daniela Sobieśniewskiego śniła mi się po nocach. Niestety w mojej drogerii była ciągle wykupiona. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałam paletkę ROSE BROWN  w prezencie od Kasieńki z bloga Dress Your Face w ramach prezentu świątecznego. Mogłyście widzieć moją minę i okrzyk radości :) Jak możecie się domyślać paletkę używałam od tej pory namiętnie każdego dnia. I przepadłam bez reszty- dla mnie petarda :) 












Paletka zawiera 9 cieni, które możemy wyjąć z kasetki przy pomocy specjalnego wycięcia. Uważam, że to genialne rozwiązanie. W ten sposób możemy dokupić pojedynczy cień, lub skomponować na nowo swoją paletę ulubionych barw. Koszt paletki w Drogerii Natura to 64,99 zł 











Paletka jest ułożona w taki sposób, że od razu nasuwają nam się propozycję makijażu. Znajdziemy w niej 7 cieni matowych, oraz 2 cienie perłowe. Połączenie róży, wrzosów, burgundu i bronzów od neutralnego, poprzez ciepły do chłodnego to kompozycja idealna. Pasuje bowiem do każdego typu urody i pozwala stworzyć makijaż dzienny a także wieczorowy. 














Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, wystarczy lekko zanurzyć pędzel, aby cieszyć się kolorem na powiece. Cienie ładnie transferują się z paletki na pędzel i z pędzla na powiekę. Nakładam je na bazę, która stanowi przypudrowany korektor pod oczy :) Maty są niezwykle intensywne i głębokie. Osypują się odrobinę, ale tylko w przypadku najciemniejszych kolorów. Natomiast cienie perłowe, najlepiej nakłada mi się palcem, ale tak robię zawsze. Cienie pięknie się ze sobą blendują, nie zatracając swoich kolorów i granic. Łatwo się z nimi pracuję i sprawia mi to naprawdę ogromną frajdę. 





 ( 10 11 12) 







(13 14 15 )







(16 17 18)





Kolory są bajeczne i dzięki tej paletce, odważyłam się używać ciepłych, burgundowych odcieni. Chociaż do brązów z tej palety mam równie ogromną słabość. Uważam, że paletka jest przepiękna kolorystycznie i ma rewelacyjną jakość. Łatwość nakładania, rozcierania i dokładania cieni mnie zdumiewa. Przepadam za nią, używam jej codziennie i ciągle udaje mi się wydobyć z niej coś nowego. Będę polować na pozostałe warianty z tej serii <3











Miałyście już okazję używać paletek Kobo Professional z kolekcji Daniela Sobieśniewskiego? Która trójka kolorów najbardziej Wam się podoba? A może macie ochotę zobaczyć makijaż nią wykonany? Czekam na Wasze komentarze . Buziaki :* 

Ulubione podkłady roku 2017

Ulubione podkłady roku 2017



Często dostaję od Was zapytania o moje ulubione podkłady, produkty które używam i które mogłabym Wam polecić. Podsunęłyście mi tym samymi pomysł, aby zrobić po prostu wpis na blogu w którym pokaże Wam moich ulubieńców minionego roku w kategorii podkłady. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka forma odpowiedzi na Wasze pytania :) 










W minionym roku przetestowałam wiele podkładów, jedne przypadły mi do gustu inne od razu uznałam za buble. Ale w tym całym zbiorze, trafiłam na prawdziwe perełki, które zostają ze mną na kolejny rok i mam nadzieję na dłużej. W moim zestawieniu znalazły się podkłady zarówno marek drogeryjnych jak i selektywnych, zatem każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. 











Cechy pod kątem których dobieram podkład to przede wszystkim lekka formuła, naturalne wykończenie, efekt rozświetlonej skóry oraz trwałość. Ciężko znaleźć podkład który jednocześnie ma być lekki i trwały, ale udało mi się to! Oto moja święta czwórka w kategorii podkłady.







Absolutna miłość i totalne oczarowanie to podkład Smashbox Studio Skin... Ten podkład to druga skóra, to mój najlepszy przyjaciel. Wiem, że mogę zabrać go ze sobą wszędzie i zawsze spisze się na medal. Jest bardzo lekki i niewyczuwalny na twarzy, krycie lekkie, ale można go zbudować do średniego. Nie podkreśla suchych skórek, rozszerzonych porów i załamań skóry. Pięknie rozświetla i dodaje skórze młodzieńczej świeżości. Skóra cała promienieje, przy czym niechciane zmiany są ładnie przykryte. Podkład ma bardzo unikatową formułę, która nawilża, rozświetla i lekko matuję jednocześnie. Sprawdza się tak samo dobrze na skórze suchej/ dojrzałej i mieszanej. Dla mnie ideał, którego szukałam długie lata!   Podkład ten jest bardzo trwały, wytrzymuje na mojej mieszanej cerze przez cały dzień ( nawet w upalny letni dzień) Piękny zapach, wygodna i szybka aplikacja, podkład nie zapycha i nie podrażnia.











Totalne zaskoczenie to podkład Wet&Wild Photo Focus o którym jest bardzo głośno na amerykańskim YT. Dość długo podchodziłam do niego sceptycznie, ale ostatecznie dałam mu szansę i nie absolutnie nie żałuję. Podkład jest dość lekki, ale w miarę naszych potrzeb możemy to krycie budować. Lubię go stosować na większe wyjścia, ponieważ daje prawdziwy efekt photoshopa na skórze. Pięknie odbija świtało, przez co wygładza skórę. Skóra staje się nieskazitelna, wykończenie pudrowo-satynowe, mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że to typ takiego eleganckiego makijażu, bez efektu maski i przesadnego błysku. Podkład rewelacyjnie utrzymuje się na skórze, nie zapycha, nie podrażnia i nie przesusza.  To prawdziwa rewolucja, idealna skóra w kilka minut. Serdecznie polecam












Giorgio Armani Lasting Silk UV to podkład, który długo za mną chodził. Ostatecznie go kupiłam i wielbię w nim dosłownie wszystko. To najlżejszy podkład z wymienionych jest dosłownie niewyczuwalny na twarzy. Krycie ma bardzo lekkie i naturalne. Nie jest to podkład dla każdego ponieważ nie zakryje większych zmian czy przebarwień. Prezentuje się pięknie, wyrównuje koloryt skóry, dodaje wigoru i upiększa skórę. Podkład należy do podkładów o mokrym wykończeniu i wymaga odrobiny pudru. Uwielbiam go za gamę kolorystyczną, zapach, opakowanie i przede wszystkim efekt. Który jest szalenie naturalny i dziewczęcy. Bardzo lubię tego typu makijaż, który odejmuje nam lat i sprawia, że wyglądamy po prostu zdrowo.












Ostatni podkład to marka Eveline Liquid Control jest to najmocniej kryjący podkład z całego zestawienia. Podkład ma lejącą, lekką konsystencję  ale jego krycie jest naprawdę zadowalające. Jest to również jedyny podkład, który dość mocno matowi skórę. Bardzo dobrze się utrzymuje na skórze i nie wymaga przypudrowania. Sam w sobie ma już dość pudrowe wykończenie.Nie podkreśla jednak suchych skórek, czy nierówności skóry. Podkład łatwo się nakłada i przyjemnie się go nosi, nie ściąga i nie przesusza skóry. Bardzo ładnie prezentuje się na skórze, koloryt i struktura skóry jest wygładzona, a drobne zmiany przykryte. Trwałość bardzo dobra i jak za tę cenę to naprawdę bardzo dobry podkład. Możecie mieć skojarzenia z marką Catrice, owszem ten podkład jest do niego podobny, ale jednak dużo lżejszy co ja uznaję za plus. 












Oto moja czwórka roku 2017, mam nadzieję, że znajdziecie wśród tych propozycji także swoich ulubieńców. Koniecznie dajcie mi znać, który z tych podkładów znacie i co ja koniecznie powinnam przetestować :) Czekam na Wasze sugestię :* 


Zapachowe plany na rok 2018

Zapachowe plany na rok 2018



Nowy Rok stoi u progu, czas na przemyślenia, refleksje i plany. Ja od wielu już lat nie robię żadnych postanowień i nie spisuję żadnych list. Po pierwsze z natury jestem spontaniczna i uwielbiam zmiany. Nie używam kalendarza w którym wszystko skrupulatnie zapisuje, bo i po co? Życie jest tak zaskakujące,  że nie da się go zaplanować w żaden sposób. Jestem wolnym duchem, którego nie da się w żaden sposób zamknąć w ramach :) Życie jest zbyt krótkie na planowanie. Lepiej korzystać z tego co jest tu i teraz. Nie planuję niczego, a jedyną listę jaką posiadam to zapachowa lista na rok 2018. Kocham perfumy i wiem, że i w tym roku nie odmówię sobie tych kilku nowych flakonów. 










GUERLAIN Mon Guerlain- to zapach szalenie elegancki i wytworny. To zapach dla fanek lawendy oraz wanilii i tutaj zaskoczę wszystkich Was nie przepadam za tymi nutami, ale w tym zestawieniu dałam się uwieść. Jest to zapach bardzo luksusowy i niepowtarzalny. Nie jest męczący, wspaniale się rozwija na skórze i utrzymuje przez cały dzień. Dla mnie to kwintesencja kobiecości!





YVES SAINT LAURENT Mon Paris - Zapach urzekający swoją słodyczą malina, gruszka bergamotka piwonia i kwiat pomarańczy, a to tylko mały ułamek tej kompozycji. Zapach bardzo kobiecy, pasuję na każdą porę roku i okazję.  Jest elegancki i bardzo kobiecy. Wyzwala w nas pozytywną energię i sprawia, że po prostu uśmiechamy się same do siebie 

















HUGO BOSS Boss The Scent- letnia perełka, zapach jest owocowo- kwiatowy. Jest dość lekki i świeży. Uroczo kobiecy a nawet dziewczęcy. Pachnie owocami, słońcem i wolnością . Pozycja obowiązkowa na gorące miesiące. Kobiecy zapach, który nie przytłacza, ale mimo wszystko nie pozostaje niezauważony 





LANCÔME La Vie Est Belle L’Eclat L’Eau de Parfum - to nowa, lżejsza wersja kultowego zapachu Lancome. Chyba każda z nas posiada w swoich zbiorach ten zapach. L'eclat to wersja lżejsza, choć nadal bardzo trwała. Zapach pięknie się rozwija na skórze, tworząc prawdziwą aurę szczęścia. Zapach, który musi znaleźć się w mojej kolekcji, mam wymówkę, bo klasyczna wersja lada dzień się skończy :) 













MUGLER Alien Eau SublimeAlien w klasycznej wersji to moje ukochane perfumy. Są tak wyjątkowe i wzbudzają tyle emocji. Każdy pyta czym pachnę, kiedy mam go na skórze. Jest po prostu wyjątkowy. Wersja Sublime to wersja lżejsza, w której dużo cytrusów, które w połączeniu z jaśminem dają kompozycję idealną. Piękną, czystą i jasną. Zapach bardzo trwały (jak zawsze u Muglera) Elegancki, świeży i bardzo kobiecy. Na letnie wieczory wprost idealny. Zapach nie tylko dla fanek klasycznej wersji.





BURBERRY My Burberry Blush- To tej marki mam ogromny sentyment. Uwielbiam klasyczne nuty Burberry. W najnowszym zapachu są one nadal wyczuwalne co pozwala czuć ducha tej marki. Czerwone owoce i jaśmin. Piękna kompozycja, która utrzymuje się na mojej skórze bezbłędnie. Miłośc od pierwszego powąchania, zapach tam mocno siedzi mi w głowie, że chyba zacznę od niego. Zapach na wiosnę i lato rozgrzana skóra i My Burberry - połączenie doskonałe 







To moje zapachowe plany na następny rok, mam nadzieję, że wszystkie uda mi się spełnić i że po drodze nie zbłądzę na inne nuty. Dobrze, że w sklepie Iperfumy często trafiam na promocje w przeciwnym wypadku mój portfel nie byłby zadowolony :) A jakie są Wasze zapachowe plany na rok 2018?









SHINYBOX GRUDZIEŃ 2017 - WHERE THE MAGIC HAPPENS

SHINYBOX GRUDZIEŃ 2017 - WHERE THE MAGIC HAPPENS



Święta już za nami, ale ja przedłużam tę magię i otwieram razem z Wami grudniową edycję Shiny Box. WHERE THE MAGIC HAPPENS rodzi we mnie duże nadzieje, skoro to świąteczna edycja, czekam na mały cud. Czy tak się stało? sprawdźmy to!












Świąteczna edycja, zawierała w sobie 6 produktów w tym 5 pełnowymiarowych oraz upominki i bony zniżkowe. Dla osób, które aktywnie subskrybują otrzymały wersję wzbogaconą o kolejne produkty. Mnie przypadła wersja podstawowa, w której znalazłam następujące produkty.







Barnängen żel pod prysznic - 24,99 zł / 400 ml Markę tę poznałam dzięki ShinyBox, mają rewelacyjne produkty do pielęgnacji ciała. Żel pod prysznic to produkt z kategorii zawsze się przydaje w domu. Zużyję  przyjemnością!









 Farmona -PRESTIGE CARE Koncentrat kwasu hialuronowego ok. 45 zł
Znam tę markę i lubię ich produkty, a kwas hialuronowy jest zawsze mile widziany w mojej pielęgnacji,. Szczególnie zimą, kiedy powietrze jest suche, przydaje się silne nawilżenie 









Efektima Peeling + maska do dłoni - 2,56 zł / szt. Za saszetkami w pudełkach nie przepadam, wolałabym zobaczyć tutaj peeling, albo krem w tubce. Niemniej przyda się na wyjazdy 









Termissa, woda termalna - ok. 15 zł / 150 ml Ten produkt bardzo mnie ucieszył, Jestem fanką wszelkich wód termalnych. Używam ich codziennie w porannej pielęgnacji, a także podczas stosowania maseczek. Tej jeszcze nie miałam okazji testować jestem zatem bardzo ciekawa jak się sprawdzi  









 EXCLUSIVE COSMETICS Hydrożelowe płatki pod oczy z olejem arganowym - 4,99 zł / szt. Uwielbiam wszelkiego typu płatki pod oczy. Pomagają po nieprzepianej nocy, opuchliźnie i silnych zasinieniach,. Stosowane systematycznie pomagają w utrzymaniu tej okolicy w dobrej kondycji na dłużej. 








Foods By Ann Pocket Energy Bar - 3,89 zł / szt.
Po świętach przyda nam się nieco lżejsze i zdrowsze jedzenie i tutaj z pomocą przychodzi Ania Lewandowska i jej batonik. Lubię je, chociaż smaki mają dosyć "wyszukane" Kto ma mocne postanowienie zrzucić kilka kilogramów w Nowym roku? 




Ponadto w boxie, znalazły się bony zniżkowe:

Kod rabatowy Orphica - 20%: SHINY
Kod rabatowy Foods By Ann - 15%: SHINY12,
Kod rabatowy The secret soap story (na pierwsze zakupy) - 30% : SHINYMAGIC,
Kod rabatowy Max Benjamin 35% : SHINYBOX








Jestem zadowlona, są tutaj produkty, które z pewnością zużyję. Zabrakło mi natomiast produktu wow. Takiego specjalnego i świątecznego. Może Shiny za rok nas zaskoczy.



ShinyBox Grudzień 2017 - Where the magic happens nadal można kupić na stronie ShinyBox.

Jak oceniacie Grudniową edycję ShinyBox? Który z produktów najbardziej Was ciekawi? 
Blogmas | Czym pachną moje Święta

Blogmas | Czym pachną moje Święta



Święta to magiczny czas smaki i zapachy, które pielęgnujemy w sobie od wczesnego dzieciństwa, zostają z nami na zawsze. Nosimy je w sobie przez całe życie, przekazujemy je naszym małżonkom, dzieciom i wnukom. I to wspaniałe jak historia pozostaje żywa na na kolejne dekady. Dzisiaj zapraszam Was do mojego domu. Czym pachną moje Święta?



















W moim domu od zawsze panowała tradycja pieczenia pierniczków. Nauczyła mnie tego babcia, a teraz piekę pierniki razem z moim mężem. To nasza tradycja i kolejny wspaniały pomysł na wspólne spędzanie czasu. Uwielbiam kiedy w całym domu unosi się ich aromat. Dla najbliższej rodziny i przyjaciół, zawsze szykujemy woreczek z naszymi pierniczkami jako słodki dodatek do prezentów. 


















Jestem kawoszem i tego nie da się ukryć, ale w okresie zimowych sięgam częściej po herbatę. Koniecznie z dodatkiem cytryny, miodu i imbiru. Czasami zastępuję cytrynę pomarańczami, dorzucam goździki i dodaję odrobinę soku malinowego. Na stole królują natomiast mandarynki, które zjadam w ilościach hurtowych. Jest zima, są mandarynki ;) 

















Wieczory z herbatką, kocem i dobrym kinem umilają mi świece zapachowe oraz woski YC.  Dobieram zapachy odpowiednie do pory roku i "sezonu" Obecnie palę świece o nucie cynamonu, żurawiny, czy słodkiej wanilii. Woski które obecnie palę to zimowa kolekcja Yankee Candle. 
















Jak dobrze wiecie w moim życiu zapachy odkrywają bardzo ważną rolę. Nie wyobrażam sobie życia bez zapachu kwiatów, aromatycznej kawy, świeżego prania, czy perfum. Perfumy są dla mnie jak druga skóra, muszą być i nic tego nie zmieni. Ukochane zapachy na ten czas to Alien Thierry Mugler, który jest bardzo oryginalny i wymagający. Intryguje, uwodzi i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ma tyle samo zwolenniczek, co przeciwniczek. Ale na pewno nikt nie jest wobec niego obojętny. Najnowszy zapach w mojej kolekcji, to prezent od Mikołaja Michael Kors Sexy Ruby. Sam flakon jest już bardzo świąteczny. A zapach piękny, mocnym kobiecy i elegancki. Tak pachnę tej zimy :) 








Tak pachną moje Święta Jakie są Wasze zapachowe wspomnienia i tradycje Świąteczne. Czym pachną Wasze Święta ?


Magia Świąt z kosmetykami Yves Rocher

Magia Świąt z kosmetykami Yves Rocher



Kolejny post w świątecznym klimacie, ale nie może być inaczej kiedy wkoło wszystko takie piękne i pachnące. Nie inaczej jest z zimową kolekcją marki Yves Rocher, która od razu skradła moje serce. Opakowania są tak urocze, że oczy same się uśmiechają, a zapachy po prostu bajeczne i bardzo, bardzo moje :) Zobaczcie co kryła w sobie świąteczna paczka od YR.









Świąteczna seria to dwie nuty zapachowe owoce leśne, oraz wanilia i bergamotka. Sama nie potrafię powiedzieć, który z zapachów jest ładniejszy oba bardzo trafiają w mój gust. Owoce leśne, które nie są pospolite i jednowymiarowe, mamy tutaj kompozycje niemal jak w perfumach. Bardzo elegancki, słodki zapach. Natomiast wersja biała, to otulające i wyrafinowane ciepło wanilii, która jest elegancka i tajemnicza. 










Mały, biały domek, zawiera w sobie cztery mini produkty Żel pod prysznic (50 ml) Perfumowane mleczko do ciała ( 50 ml) Krem do rąk (30 ml) oraz pomadkę ochronną do ust. To wspaniały upominek i zestaw wyjazdowy. Produkty Yves Rocher są niezwykle wydajne i starczają na prawdę na bardzo długo. 










Krem do rąk to kosmetyczne must have w torebce każdej kobiety. Krem ma bardzo przyjemną konsystencje, która szybko się wchłania i nie pozostawia  lepkiej warstwy na skórze. Zapach długo utrzymuje się na skórze i za to uwielbiam produkty tej marki. Żele pod prysznic, są moimi ulubieńcami  to jedyne tego typu produkty, których zapach utrzymuje się na skórze przez długie godziny. W zestawie znajdziemy także pomadkę ochronną.










Gotowym prezentem jest zestaw czterech mini kremów do rąk. Każdy o pojemności 30 ml w czterech wariantach zapachowym kokos, oliwka, mango z kolendrą  oraz wanilia. 








Żele pod prysznic są moimi faworytami, zapachy są bajeczne. Poza tym moja skóra je uwielbia. W tym roku zużyłam już kilka butelek i ciągle do nich wracam. Piana jest miękka i puszysta, nie wysuszają i nie podrażniają skóry. Ponadto zapach utrzymuje się na skórze długie godziny co daje mi poczucie świeżości i nutki zmysłowości. 








Ponadto w paczce, znajdował się eko notatnik, który jest pięknie wykonany. Przyda się z pewnością do zapisywania planów i marzeń na kolejny rok :) A wieczory umili świeczka zapachowa utrzymana w czerwonej nucie czyli owoców leśnych. Cały zestaw jest prezentuje się wspaniale, cieszy oko i rozpieszcza zmysły.



Miałyście okazję poznać te produkty? A może czujecie się dopiero skuszone? 
Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger